PAŁAC

19 czerwca 2026

Dotychczas śledziliśmy losy folwarku, gorzelni i ziemi. Widzieliśmy, jak szybko rozparcelowano majątek, rozdzielono grunty i przerwano ciągłość gospodarczą budowaną przez pokolenia. Jednak proces ten nie zakończył się na podziale ziemi. Jego centralnym etapem było przejęcie pałacu w Chojnie – rodzinnego domu, symbolu lokalnej historii i materialnego nośnika pamięci o społeczności ziemiańskiej. W oficjalnym języku komunistycznego państwa miała to być reforma. W wymiarze ludzkim oznaczała jednak pozbawienie konkretnych rodzin ich domów, majątków, archiwów, pamiątek i miejsca zakorzenienia.

Wraz z przejęciem nieruchomości następowało nie tylko wywłaszczenie połączone z wypędzeniem. Oznaczało ono celowe usunięcie z życia społecznego i gospodarczego kraju warstwy społecznej, która przez stulecia współtworzyła krajobraz kulturowy i gospodarczy Rzeczypospolitej oraz odgrywała istotną rolę w funkcjonowaniu lokalnych wspólnot, łącząc tradycję gospodarowania na ziemi z aktywnością obywatelską, kulturalną i publiczną.

Historia pałacu w Chojnie skłania do postawienia szerszego pytania – gdzie przebiega granica pomiędzy reformą społeczną a prześladowaniem określonej grupy ludzi ze względu na jej pochodzenie, status społeczny i własność?

Współczesne prawo międzynarodowe uznaje prześladowanie (persecution) identyfikowalnej grupy z powodów politycznych, społecznych, tożsamościowych lub kulturowych za jedną z form czynów noszących znamiona zbrodni przeciwko ludzkości (crimes against humanity) wymienionych w art. 7 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego. W katalogu tym znajdują się m.in. przymusowe przesiedlenia ludności, prześladowania oraz inne nieludzkie czyny powodujące wielkie cierpienie lub poważne szkody dla zdrowia psychicznego. Przepisy te stanowią istotny punkt odniesienia dla analizy działań wymierzonych przeciwko całym grupom społecznym. W ocenie autora niniejszej wystawy, doświadczenie polskiego ziemiaństwa po 1944 roku, wykazuje szereg cech odpowiadających kategoriom czynów zabronionych, opisanych we współczesnym prawie międzynarodowym jako zbrodnie przeciwko ludzkości.

Przejęcie majątków nie oznaczało bowiem wyłącznie utraty własności. Oznaczało także przymusowe wypędzenie z rodzinnych domów oraz obowiązek opuszczenia miejsca zamieszkania a nawet powiatu, na terenie którego znajdowały się dobra należące do osoby objętej tzw. reformą rolną. Eksmisja następowała w terminie nieprzekraczającym trzech dni od chwili przejęcia nieruchomości, zgodnie z wydaną 11 października 1944 r. przez Resort Rolnictwa i Reform Rolnych „Instrukcją o przyspieszonym trybie wykonania reformy rolnej”.

Nakaz ten wykonywano w warunkach trwających jeszcze działań wojennych. Formalnie dotyczył on tzw. strefy przyfrontowej, która w praktyce obejmowała rozległe obszary zajęte przez Armię Czerwoną, zmuszając całe rodziny do nagłego opuszczenia domu, majątku i dotychczasowego środowiska życia w czasie, gdy wojna nadal trwała. Pociągało to za sobą utratę dorobku wielu pokoleń, rozproszenie rodzin oraz zniszczenie archiwów, bibliotek, kolekcji sztuki i pamiątek stanowiących materialne świadectwo ich historii.

Proces ten nie odbywał się w społecznej próżni. Poprzedzała go prowadzona przez środowiska polityczne kolaborujące z nową władzą, wspieraną przez Związek Sowiecki, wielomiesięczna kampania propagandowa przedstawiająca właścicieli ziemskich jako grupę pasożytniczą, wrogą społeczeństwu i odpowiedzialną za jego krzywdy. W broszurach, ulotkach, odezwach i podporządkowanej nowemu, totalitarnemu systemowi prasie utrwalano uproszczony i odczłowieczony obraz ziemiaństwa, tworząc atmosferę społecznego napiętnowania, która miała uzasadnić pozbawienie tej warstwy jej majątku, pozycji społecznej i praw. W rezultacie eksmisja nie była jedynie aktem administracyjnym dotyczącym własności, lecz elementem szerszego procesu eliminacji ziemiaństwa.

W przypadku majątku ziemskiego Chojno skutki te były widoczne nie tylko w losach rodziny Boduszyńskich, lecz również w stopniowej degradacji samego pałacu – miejsca stanowiącego nośnik pamięci, tożsamości i ciągłości wielopokoleniowego dziedzictwa. Utrata domu rodzinnego, przymusowe wykorzenienie oraz obserwowanie niszczenia przestrzeni związanej z historią własnej rodziny stanowią doświadczenia, których skutki psychiczne i społeczne mogą być odczuwane przez kolejne pokolenia. Zgodnie ze współczesnymi standardami prawa międzynarodowego zbrodnie przeciwko ludzkości nie podlegają przedawnieniu. Dlatego pytania o charakter działań podejmowanych wobec ziemiaństwa po 1944 roku pozostają nie tylko przedmiotem badań historycznych, ale również ważnym zagadnieniem dla refleksji nad odpowiedzialnością karno-prawną, za niszczenie dziedzictwa kulturowego, tożsamości społecznej i pamięci historycznej.

Casus pałacu w Chojnie nie jest wyłącznie historią jednej nieruchomości. Jest częścią szerszego procesu, który objął szacunkowo ponad 100 tysięcy członków rodzin ziemiańskich na terenie całej Polski. Procesu, w którym celem nie było jedynie przejęcie ziemi, lecz przede wszystkim trwałe rozbicie ekonomicznych, społecznych i kulturowych podstaw istnienia tej grupy. Znikały majątki, lecz wraz z nimi znikały również rodzinne archiwa, kolekcje sztuki, biblioteki, miejsca pamięci i lokalne centra życia społecznego.

Dlatego opowieść o pałacu w Chojnie jest czymś więcej niż historią budynku. Jest opowieścią o losie dziedzictwa, które utraciło swoich opiekunów, o pamięci poddanej wymazywaniu oraz o pytaniu, które pozostaje aktualne do dziś – czy można zniszczyć kulturę i tożsamość grupy społecznej, nie niszcząc jednocześnie ludzi, którzy ją tworzą?


Anatomia zniszczenia

Naszą opowieść dotyczącą rodzinnego domu przerwaliśmy w chwili, gdy 26 września 1944 roku ciężarówka i dwa wojskowe łaziki zatrzymały się przed pałacem w Chojnie [zobacz odcinek: Kalendarium bezprawia]. Ludzie wysłani przez nową władzę wtargnęli do środka, wyważając drzwi i przeszukując kolejne pomieszczenia – szukali właścicieli. Nie znaleźli nikogo.

Pałac był opuszczony. Przez chwilę mogło się wydawać, że historia tego miejsca dobiegła końca. Że wraz z wyjazdem i ukryciem najbliższej rodziny przez Mieczysława (III) Boduszyńskiego zamknął się ostatni rozdział dziejów pałacu w Chojnie. Nic bardziej mylnego. To właśnie wtedy rozpoczyna się najważniejsza część tej opowieści. Decyzja o ukryciu rodziny nie była przypadkowa. Już na początku marca 1944 r., pełniąc funkcję komendanta VI Rejonu AK Okręgu Lublin-Powiat, Mieczysław (III) Boduszyński otrzymywał informacje o zainteresowaniu się nim oraz członkami jego rodziny ze strony niezidentyfikowanych osób wiązanych z sowieckimi grupami dywersyjno-rozpoznawczymi działającymi po zachodniej stronie Bugu.

Pałac nie był bowiem zwykłym budynkiem. Nie był jedynie nieruchomością oznaczoną numerem w księdze hipotecznej ani składnikiem majątku przeznaczonego do zagarnięcia. Był domem. Był centrum życia rodzinnego. Był miejscem przechowywania pamięci kilku pokoleń. Był materialnym świadectwem obecności ludzi, których losy przez ponad trzydzieści pięć lat splatały się z historią Chojna, a od końca XVIII wieku z historią Lubelszczyzny. To właśnie dlatego historia pałacu nie jest wyłącznie historią budynku. Jest historią tego, co dzieje się z dziedzictwem, gdy zostaje oderwane od swoich właścicieli. Jest historią pamięci pozbawionej strażników. Historią świata, który miał nie tylko utracić swoją własność, ale miał również zniknąć z przestrzeni społecznej, kulturowej i historycznej.

Gdy tamtego wrześniowego dnia żołnierze w asyście funkcjonariuszy MO oraz NKWD przekroczyli próg pałacu, rozpoczął się proces, którego skutki widoczne są do dziś. Aby go zrozumieć, musimy cofnąć się do początku. Do ludzi, którzy ten pałac wypełniali, zamieszkiwali i uczynili sercem swojego świata.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że zachowana dokumentacja związana z przejęciem majątku Chojno pozwala z dużą dokładnością odtworzyć stan folwarku, gorzelni oraz gruntów przeznaczonych do parcelacji. Znacznie mniej uwagi poświęcono natomiast samemu pałacowi, mimo że stanowił on centralny i najbardziej reprezentacyjny element całego założenia. Znamy wykazy budynków gospodarczych, inwentarza żywego i martwego, powierzchnię ziemi oraz sposób jej podziału. Administracja nowej władzy skrupulatnie ewidencjonowała wszystko, co przedstawiało wartość gospodarczą i mogło zostać wykorzystane do umacniania nowego porządku politycznego. Tym bardziej uderzający jest brak dokumentacji dotyczącej samego pałacu. Nie odnaleziono dotąd szczegółowego spisu jego wyposażenia sporządzonego w chwili przejęcia nieruchomości w dniu 26 września 1944 roku. Nie zachował się żaden oficjalny inwentarz, który pozwalałby odtworzyć materialny świat rodziny Boduszyńskich w chwili utraty ich siedziby.

Jest to okoliczność niezwykle znamienna. Nowa administracja, która z wielką dokładnością liczyła hektary ziemi, sztuki bydła, konie, wozy, maszyny rolnicze i wyposażenie gorzelni co do jednego wiadra, nie pozostawiła po sobie równie dokładnego świadectwa dotyczącego miejsca będącego sercem całego majątku. Jakby wartość domu nie zasługiwała na taką samą uwagę jak wartość ziemi. Jakby pamięć, kultura, rodzinne archiwa, biblioteki, dzieła sztuki i przedmioty gromadzone przez pokolenia nie były uznawane za część dziedzictwa wymagającego ochrony i udokumentowania – tym bardziej przejmowanego pod nieobecność właścicieli.

Ta nieobecność źródeł sama w sobie staje się źródłem.

Mówi nam bowiem wiele o hierarchii wartości przyjętej przez system, który przejmował majątek. Folwark, gorzelnia i ziemia były przedmiotem szczegółowej ewidencji. Pałac – jako przestrzeń pamięci, tożsamości i kultury narodu – zdaje się znikać z dokumentów niemal natychmiast po przejęciu – tak jakby pamięć o nim miała ulec wyniszczeniu.

I właśnie od tej ciszy archiwów rozpoczyna się nasza opowieść o historii pałacu w Chojnie. O tym, co utracono, czego nie zapisano i co mimo wszystko, wbrew wszystkiemu – przetrwało.

Wrzesień / październik 1944

Bardzo trudno odnaleźć w archiwach państwowych dokumenty pozwalające prześledzić losy pałacu w Chojnie zaraz po jego przejęciu przez komunistów w 1944 roku. O ile dokumentacja dotycząca folwarku, gorzelni czy parcelacji gruntów zachowała się w stosunkowo dużej ilości, o tyle historia samego pałacu zdaje się rozpływać w archiwalnej ciszy. Jakby wraz z opuszczeniem go przez właścicieli przestał być przedmiotem zainteresowania urzędników nowej władzy. Tym większą wartość mają nieliczne dokumenty, które autor niniejszej wystawy – czasem przypadkowo – odnalazł w archiwach państwowych. Wśród nich znajduje się prawdziwa perełka – dokument sporządzony na przełomie września i października 1944 roku przez mierniczych prowadzących prace związane z parcelacją majątku Chojno. Na pierwszy rzut oka nie jest to dokument spektakularny. Powstał bowiem w celu wyznaczenia nowych granic gruntów i przeprowadzenia podziału ziemi. Jednak dla historii pałacu ma znaczenie fundamentalne. Zawiera bowiem obrys budynku naniesiony według jego zewnętrznej linii zabudowy. Jest to, jak dotąd, jedyny odnaleziony oficjalny dokument urzędowy przedstawiający bryłę pałacu w chwili przejęcia majątku przez władzę ludową w roku 1944 – oprócz oczywiście lapidarnej adnotacji widniejącej w protokole nacjonalizacyjnym z dnia 26 września 1944 roku, w którym odnotowano jego stan jednym słowem – dobry.

Dokument ten nabiera szczególnego znaczenia, gdy uświadomimy sobie skalę późniejszych przekształceń i zniszczeń. Pozwala on uchwycić zewnętrzną bryłę obiektu w ostatnim momencie jego historycznej ciągłości – zanim rozpoczęły się kolejne etapy degradacji, przebudów i stopniowego zaniku jego pierwotnej formy. Jest niczym wypalone w czasie znamię dawnego świata – pomiędzy porządkiem, który właśnie odchodził, a rzeczywistością, która miała go zastąpić. Paradoksalnie więc dokument sporządzony nie po to, by chronić pamięć, lecz po to, by przeprowadzić parcelację majątku, stał się dziś jednym z najcenniejszych źródeł pozwalających odtworzyć jego pierwotny, zewnętrzny wygląd. To od niego możemy rozpocząć próbę prześledzenia procesu, który z biegiem lat doprowadził do stopniowej degradacji tej historycznej siedziby.

Pomiar geodezyjny pałacu w Chojnie, 29.09 / 19.10.1944 – Źródło: AP Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Przedstawiony powyżej rysunek ukazuje obrys pałacu w chwili przejęcia majątku przez Skarb Państwa. Dostrzec możemy elementy architektoniczne, które nie przetrwały do naszych czasów – monumentalne, łagodnie wygięte schody tarasowe po stronie zachodniej, prowadzące z wnętrza pałacu do parku, oraz boczne wejście usytuowane po lewej stronie elewacji frontowej (oznaczone na planszy czerwoną linią).

Szczególną uwagę zwracają jednak zaznaczone na planie nieistniejące dziś schody ogrodowe. Nie były one jedynie elementem komunikacyjnym, lecz integralną częścią kompozycji architektonicznej całego, rezydencjonalnego założenia. Był to klasyczny przykład XIX-wiecznego układu tarasowo-rampowego, charakterystycznego dla architektury pałacowej okresu historyzmu. Reprezentacyjny taras ogrodowy połączony był z parkiem za pomocą szerokich schodów – pochylni o łagodnie wygiętych liniach. Charakterystyczne – „ślimakowato” zakończone zwieńczenia murków balustradowych, zwane w architekturze wolutami lub ślimacznicami – nadawały całej kompozycji elegancję i lekkość. Tego rodzaju rozwiązania pełniły jednocześnie funkcję użytkową i reprezentacyjną. Pozwalały wygodnie schodzić do ogrodu bez pokonywania stromych stopni, a zarazem tworzyły efektowne otwarcie pałacu na park krajobrazowy. Taras stawał się naturalnym przedłużeniem salonu, zaś łagodnie wyprowadzone rampy prowadziły wzrok ku zieleni otaczającego ogrodowego założenia.

Dziś po tej części kompozycji nie pozostał niemal żaden ślad. Zachowany pomiar geodezyjny jest ostatnim z nielicznych urzędowych świadectw, pozwalającym odtworzyć pierwotny wygląd zewnętrznej bryły pałacu oraz uświadomić sobie skalę późniejszych zniszczeń i przekształceń. To właśnie dzięki takim, pozornie technicznym dokumentom możemy zobaczyć nie tylko to, co przetrwało, ale również to, co zostało bezpowrotnie utracone.

Na zachowanym planie zaznaczono również inne elementy dawnego założenia pałacowego, które nie istnieją już współcześnie. Widoczna jest studnia o głębokości około 75 m oraz mur osłonowy o długości 5 m, szerokości 0,45 m i wysokości około 1,5 m, pełniący funkcję wizualnego oddzielenia założenia pałacowego od znajdujących się po stronie północnej drewnianych, parterowych zabudowań gospodarczych z pierwszej połowy XIX w. Były to obiekty o konstrukcji szkieletowej (słupowo-ryglowej) z widocznymi elementami wiązań ciesielskich, które w 1960 r. uznano za niepożądane w bezpośrednim otoczeniu funkcjonującego wówczas szpitala psychiatrycznego i zalecono ich przeniesienie poza jego strefę. Brak śladów ich zachowania wskazuje, że zostały najprawdopodobniej rozebrane, co doprowadziło do utraty historycznej zabudowy mogącej mieć charakter wcześniejszej, drobnoszlacheckiej struktury osadniczej sprzed wzniesienia pałacu w latach 70. XIX wieku.

Powyższy mur osłonowy zakończony był dekoracyjnymi kulami i nawiązywał formą do attykowego zwieńczenia osłaniającego przybudówkę po północnej stronie pałacu oraz maskującego spadek jej jednospadowego dachu. W ten sposób stanowił element szerszego systemu kompozycyjno-osłonowego, porządkującego relacje pomiędzy częścią rezydencjonalną a zapleczem gospodarczym zespołu. Podobnie jak tarasowe schody ogrodowe czy boczne wejście do skrzydła południowego, elementy te zniknęły z krajobrazu pałacu w Chojnie, pozostając jedynie na rodzinnych fotografiach oraz archiwalnym rysunku sporządzonym bezpośrednio po przejęciu majątku przez powojenną administrację realizującą postanowienia dekretów PKWN o tzw. reformie rolnej.

Widok elewacji frontowej pałacu w Chojnie, ukazujący zwieńczenia attykowe oraz mur osłonowy. Na pierwszym planie Mieczysław (IV) Boduszyński oraz pies „Żaba” – Chojno 1941 r. © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Widok drewnianego, parterowego budynku gospodarczego z XIX w. Na progu budynku siedzi Janina Boduszyńska z Czackich – Chojno 1941 r. © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Widok elewacji frontowej ukazującej zwieńczenie attykowe i mur osłonowy – Chojno 1943 r. oraz stan na dzień zwrotu nieruchomości – 21.07.2023 r. © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Widok elewacji frontowej ukazujący boczne wejście do skrzydła południowego pałacu – Chojno 1943 r. oraz stan na dzień zwrotu nieruchomości – 21.07.2023 r. © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Po przedstawieniu geodezyjnego obrysu pałacu i rekonstrukcji jego utraconych zewnętrznych elementów architektonicznych narracja zostaje poszerzona o materiał fotograficzny – bardziej osobisty, fragmentaryczny, a jednocześnie pozwalający uchwycić detale niewidoczne w dokumentacji technicznej. Poniżej ukazane zostaną kolejne fotografie z lat 40. XX wieku, stanowiące uzupełnienie wcześniej prezentowanych rodzinnych ujęć. Zobaczymy na nich fragment zachodniej części pałacu – taras i schody ogrodowe, dziś już nieistniejące. Na jednym z ujęć, siedzi mały Mieczysław IV Boduszyński wraz ze swoją matką Janiną Boduszyńską z Czackich. To jedno z nielicznych zachowanych świadectw życia prywatnego w tej przestrzeni – fotografia ukazująca fragment tarasowych schodów pałacu w Chojnie, które w niedługim czasie uległy zniszczeniu i przebudowie w wyniku późniejszych przekształceń i degradacji założenia rezydencjonalnego. Na zdjęciu utrwalona została nie tylko architektura, lecz także obecność osób związanych z codziennym użytkowaniem pałacu jako domu rodzinnego. W tym sensie obraz przekracza funkcję dokumentacyjną i staje się zapisem relacji pomiędzy przestrzenią a życiem, które ją wypełniało. Jednocześnie fotografia ta posiada walor dowodowy. Dokumentuje ona istnienie elementu architektonicznego – tarasowych schodów ogrodowych – możliwego do identyfikacji w zestawieniu z innymi materiałami źródłowymi, w tym planem geodezyjnym z końca 1944 roku. W ujęciu analitycznym schody te stanowią część udokumentowanego założenia rezydencjonalnego, którego późniejsza degradacja i przekształcenia prowadziły do stopniowej utraty pierwotnej formy przestrzennej obiektu.

Obraz ten zestawiony jest z fotografią współczesną, wykonaną podczas wizji lokalnej przez biegłego rzeczoznawcę Panią Marię Bogdani w dniu 30 marca 2023 roku, w trakcie sporządzania operatu szacunkowego nieruchomości. Dokument ten stanowił kluczowy materiał w przygotowaniach do zwrotu pałacu prawowitym spadkobiercom, na podstawie zapadłego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt I SA/Wa 905/18) z dnia 17 października 2018 roku, wydanego w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej.

Zderzenie tych dwóch obrazów tworzy oś czasu, w której jedno miejsce ukazuje dwie skrajnie różne rzeczywistości – świat żywej, zamieszkałej rezydencji i świat degradacji oraz przerwania ciągłości użytkowania. W warstwie wizualnej ekspozycji fotografie te, prezentowane są jako sekwencja przesuwających się, monochromatycznych slajdów. Obrazy przenikają się i nakładają na siebie – sepia archiwalnych dokumentów stopniowo ustępuje miejsca czarno-białym ujęciom współczesnym, ukazującym postępujące zniszczenie struktury architektonicznej. Nie jest to jedynie zestawienie „wtedy i dziś”. To wizualny zapis procesu, od obecności do nieobecności, od domu do obiektu, od przestrzeni życia do przestrzeni dokumentacji. To zapis zanikania. Trzy dokumenty powstałe w odstępie niemal osiemdziesięciu lat pokazują to samo miejsce, lecz każde z nich opowiada inną historię. Pierwszy utrwala pałac w chwili przejęcia. Drugi pokazuje go jako dom. Trzeci dokumentuje skutki dziesięcioleci degradacji. Razem tworzą opowieść o utracie, której nie da się odczytać z pojedynczego dokumentu.

Pałac w Chojnie przestaje być w tej narracji statycznym obiektem. Staje się palimpsestem – miejscem, na którym kolejne epoki pozostawiały własne ślady, jednocześnie zacierając ślady poprzednich. Każda następna warstwa odsłania bowiem nie tylko to, co zostało dopisane, ale również to, co wcześniej usunięto. Właśnie od tych pierwszych, ledwie widocznych ubytków rozpoczyna się anatomia zniszczenia.

Zanim przejdziemy do dokumentów opisujących degradację wnętrz pałacu, warto zatrzymać się jeszcze w przestrzeni granicznej – w miejscu, gdzie architektura spotyka się z krajobrazem, a bryła budynku przechodzi w park. W XIX-wiecznej tradycji kształtowania rezydencji ziemiańskich park nie stanowił tła dla pałacu, lecz jego rozwinięcie – przestrzeń zaprojektowaną jako kontynuację życia domowego w wymiarze otwartym, krajobrazowym. Taras i schody ogrodowe pełniły rolę przejścia pomiędzy wnętrzem a ogrodem, pomiędzy przestrzenią reprezentacyjną a przestrzenią prywatną. W tym sensie park nie był jedynie układem nasadzeń czy kompozycją roślinną. Był przestrzenią kulturową, zakorzenioną w europejskiej i polskiej tradycji ogrodu jako wyobrażenia ładu, harmonii i bliskości natury – często interpretowanego symbolicznie jako figura utraconego raju lub przestrzeni pierwotnej równowagi. W rezydencjach ziemiańskich tego typu założenia pełniły również funkcję życia codziennego – spacerów, spotkań rodzinnych, wychowania dzieci, a także podtrzymywania rytmu życia poza wnętrzem domu.

Tarasowe schody w Chojnie były więc nie tylko elementem architektonicznym, lecz także miejscem przejścia pomiędzy światem domu a światem ogrodu – przestrzenią, w której codzienność rodzinna naturalnie wychodziła poza mury pałacu. To właśnie tutaj utrwalała się relacja pomiędzy architekturą a życiem, pomiędzy formą a obecnością ludzi, którzy ją zamieszkiwali.

Zachowane fotografie oraz plan geodezyjny przypominają, że pałac nie kończył się na swoich murach. Jego naturalnym dopełnieniem był park – przestrzeń codziennego życia, pamięci i rodzinnych wspomnień. Na tym etapie naszej opowieści pozostawiamy go jednak niejako na drugim planie, zaznaczając jedynie jego istnienie jako integralnej części dawnego chojeńskiego świata. Do historii samego założenia parkowego, jego kompozycji, symboliki oraz późniejszej degradacji powrócimy w kolejnej odsłonie wystawy, poświęconej losom krajobrazu, który – podobnie jak pałac – stał się świadkiem i ofiarą głębokich przemian historycznych, obejmujących celowe niszczenie kulturowego dziedzictwa ziemiaństwa poprzez wyniszczenie – gentrycide – procesu prowadzącego do systemowej likwidacji – ostatecznego rozwiązania – anihilacji całej grupy społecznej wraz z jej materialnym i symbolicznym światem.

Układ funkcjonalno-przestrzenny wnętrz pałacu w Chojnie – stan w chwili przejęcia przez Skarb Państwa (26.09.1944 r.) na podstawie dekretu PKWN o tzw. reformie rolnej.

Przed omówieniem układu funkcjonalno-przestrzennego należy wyjaśnić stosowaną w niniejszym opracowaniu terminologię. Choć w dokumentach konserwatorskich i ewidencyjnych obiekt bywa określany zamiennie mianem dworu lub pałacu, jego forma architektoniczna odpowiada raczej klasycznemu typowi niewielkiego pałacu ziemiańskiego. W polskiej tradycji architektonicznej mianem dworu określano zazwyczaj rezydencje parterowe, podczas gdy cechą wyróżniającą pałac był piętrowy korpus główny, podporządkowujący sobie kompozycję całego założenia. Taki właśnie układ reprezentuje rezydencja w Chojnie.

Aby właściwie ocenić zakres późniejszych przekształceń, konieczne jest przedstawienie pierwotnego układu przestrzennego pałacu. Budynek składał się z piętrowego, trójdzielnego korpusu centralnego oraz dwóch parterowych skrzydeł bocznych o zbliżonej długości. Jego bryła nie była jednak w pełni symetryczna. Skrzydło południowe charakteryzował wyraźnie zaakcentowany ryzalit, natomiast elewację frontową korpusu głównego ukształtowano asymetrycznie poprzez zestawienie wysuniętego portyku kolumnowego z cofniętą częścią środkową i bocznym ryzalitem mieszczącym dodatkowe wejście. Mimo pozornej prostoty rzutu budynek łączył kilka różnych zasad organizacji przestrzeni, podporządkowanych zarówno funkcjom reprezentacyjnym, jak i codziennemu życiu mieszkańców.

Oś kompozycyjną założenia wyznaczał reprezentacyjny ciąg biegnący ze wschodu na zachód. Rozpoczynał się on w portyku wejściowym elewacji frontowej, prowadził przez centralnie usytuowany hall główny, następnie przez tzw. reprezentacyjny salonik – pokój środkowy i kończył się na tarasie ogrodowym z charakterystycznymi wolutami (ślimacznicami) zamykającymi bieg schodów prowadzących do parku. Ta główna oś widokowa i komunikacyjna stanowiła podstawowy element organizujący przestrzeń całej rezydencji.

Jednocześnie asymetria widoczna była nie tylko w rozwiązaniach funkcjonalnych obu parterowych skrzydeł, lecz również w kompozycji piętrowego korpusu głównego. Jego lewą część zajmowała strefa reprezentacyjna, obejmująca dominujący portyk, hall oraz pokój środkowy, o szerokości 7,35 m. W części środkowej znajdował się cofnięty względem portyku fragment korpusu o szerokości 8,55 m. Po prawej stronie usytuowano natomiast nieznacznie wysunięty od strony elewacji frontowej ryzalit, w obrębie którego wydzielono dodatkowy trakt komunikacyjny o szerokości 4,5 m. Stanowił on odrębny ciąg obsługujący codzienne funkcjonowanie domu. Z mieszczącej się w nim bocznej sieni prowadziło wejście na lewo do jadalni, na prawo do tzw. pokoju kredensowego, położonego już w parterowym skrzydle północnym, natomiast na wprost, poprzez niewielki korytarzyk, dostępne były gabinet, sypialnia oraz pozostałe pomieszczenia północnej części pałacu.

W rezultacie korpus główny można interpretować jako strukturę trójdzielną – centralną strefę reprezentacyjną związaną z osią kompozycyjną oraz dwa nierówne człony boczne. Takie rozwiązanie nadawało budowli bardziej złożony i funkcjonalnie zróżnicowany charakter, odbiegający od rygorystycznie osiowych i symetrycznych schematów rezydencjonalnych.

Hall główny pełnił funkcję centralnego węzła komunikacyjnego pałacu. Można było z niego przejść bezpośrednio do pokoju dziennego umiejscowionego po lewej stronie w skrzydle południowym oraz do jadalni usytuowanej na prawo w części środkowej budynku. Znajdowały się tu również reprezentacyjne drewniane schody prowadzące na piętro, gdzie mieściły się prywatne pomieszczenia mieszkalne.

Równie istotną rolę odgrywał pokój środkowy – salonik, stanowiący ogniwo pomiędzy oficjalną i prywatną częścią rezydencji. Łączył on hall z tarasem ogrodowym, a jednocześnie zapewniał dostęp do salonu i pokoju dziennego w skrzydle południowym oraz do gabinetu położonego w środkowej części od strony zachodniej pałacu. Wszystko wskazuje również na to, że pomieszczenie to pełniło funkcję rodzinnej galerii pamięci. Na ścianach eksponowane były portrety przedstawicieli rodu Boduszyńskich oraz ich antenatów, pochodzące głównie z okresu przełomu XVIII i XIX wieku oraz z czasu największej świetności rodziny w XIX stuleciu. Większość tych wizerunków nie przetrwała powojennych losów majątku. Do naszych czasów zachowały się jedynie nieliczne drobne podobizny i fotografie rodzinne, które ze względu na niewielkie rozmiary mogły zostać zabrane przez członków rodziny pospiesznie opuszczających pałac między wiosną a jesienią 1944 roku. Gabinet, w którym mieścił się niewielki, prywatny księgozbiór, otwierał bardziej kameralną, domową część pałacu, związaną z codzienną, cichszą stroną życia jego mieszkańców. Pomieszczenie wyposażone było również w piec kaflowy, usytuowany w lewym narożniku wnętrza. Jego lokalizacja pozwalała na efektywne ogrzewanie pomieszczenia, a zarazem harmonijnie wpisywała się w układ funkcjonalny gabinetu, nie zakłócając organizacji przestrzeni przeznaczonej do pracy, lektury i przechowywania książek. Prowadziły z niego drzwi do sypialni posiadającej bezpośrednie połączenie z pokojem kąpielowym oraz do wewnętrznego korytarzyka, łączącego z jadalnią, wyjściem do bocznej sieni oraz wiodącego bezpośrednio do północnego skrzydła pałacu. Sama sypialnia również posiadała dodatkowe wyjście na ten wewnętrzny, wydzielony osobnymi drzwiami korytarzyk, dzięki czemu oba pomieszczenia pozostawały ze sobą funkcjonalnie powiązane.

Niewielki, wewnętrzny korytarzyk stanowił kluczowy element organizujący środkową część pałacu. Łączył prywatne apartamenty z jadalnią, znajdującą się na parterze centralnej, piętrowej części pałacu, prowadząc jednocześnie do pokoju kąpielowego, osobnego ustępu oraz dalszej części gospodarczej obejmującej kuchnię i pomieszczenia pomocnicze zlokalizowane w skrzydle północnym. Z korytarzyka dostępne było również wspomniane już wcześniej dodatkowe wyjście z pałacu, prowadzące przez boczną sień usytuowaną w elewacji frontowej. Wyjście to miało znacznie skromniejszy charakter niż reprezentacyjny portyk główny i służyło przede wszystkim domownikom, osobom zatrudnionym przy obsłudze domu oraz innym osobom załatwiającym sprawy gospodarcze. Stanowiło ono ważny element codziennego funkcjonowania rezydencji, pozwalając oddzielić ruch związany z życiem gospodarczym od reprezentacyjnej strefy wejściowej pałacu.

Oba parterowe skrzydła pałacu posiadały przy tym odmienną strukturę funkcjonalną. Skrzydło południowe zachowało klasyczny układ amfiladowy, natomiast skrzydło północne oparto na bardziej złożonym układzie dwuipółtraktowym z przelotowym, środkowym korytarzem – wąskim pasem komunikacyjnym skrzydła północnego na wewnętrznej osi południe-północ, łączącym funkcje mieszkalne, gospodarcze i komunikacyjne. Kompozycja budynku nie była więc idealnie symetryczna lecz raczej asymetrycznie skomponowana wokół dominującego korpusu głównego. Portyk wejściowy nie dzielił bryły na dwie równe części, a oba skrzydła różniły organizacją przestrzenną. Asymetria ta nie wynikała jednak z przypadku, lecz była świadomym rozwiązaniem projektowym, pozwalającym połączyć reprezentacyjny charakter rezydencji z jej codziennymi funkcjami mieszkalnymi i gospodarczymi. Dzięki takiemu rozwiązaniu część reprezentacyjna, prywatna oraz gospodarcza pozostawały ze sobą funkcjonalnie powiązane, zachowując jednocześnie znaczną niezależność komunikacyjną. Był to układ charakterystyczny dla dobrze zaprojektowanych rezydencji ziemiańskich XIX wieku, w których ceremonialny porządek przestrzeni umiejętnie łączono z wymogami codziennego życia.

To właśnie ten złożony, lecz logiczny układ przestrzenny stał się w latach powojennych przedmiotem stopniowej fragmentaryzacji. Wprowadzane kolejne ściany działowe, tworzone nowe ciemne korytarze, dodatkowe wejścia oraz likwidacja historycznych przejść nie zmieniały jedynie funkcji poszczególnych pomieszczeń. Prowadziły do rozbicia pierwotnej kompozycji architektonicznej, opartej na czytelnych osiach widokowych, relacjach pomiędzy wnętrzami oraz harmonijnym połączeniu części reprezentacyjnej, mieszkalnej i gospodarczej.

Skrzydło południowe posiadało klasyczny układ amfiladowy. Znajdowały się tam dwa główne pomieszczenia reprezentacyjne – salon oraz sąsiadujący z nim pokój dzienny – połączone bezpośrednim przejściem, tworząc sekwencję wnętrz otwierających się jedno na drugie. Salon, usytuowany od strony zachodniej, wyposażony był w dwa dekoracyjne piece kaflowe rozmieszczone po jego obu stronach, a jego przestrzeń otwierała się czterema oknami ku ogrodowi i parkowi. Z kolei pokój dzienny, położony w południowo-wschodnim narożniku pałacu i ogrzewany pojedynczym piecem kaflowym, otwierał się na elewację frontową. Było to również reprezentacyjne pomieszczenie dwuosiowe. Jego rytm i unikalny charakter wyznaczały parzyste okna w układzie biforiów – dwa bliźniacze, smukłe przeszklenia osadzone blisko siebie i rozdzielone jedynie wąskim, murowanym filarkiem. Taka konstrukcja, powtórzona dwukrotnie na długości ściany i przedzielona szerokim murem, nie tylko zapewniała doskonałe, południowo-wschodnie doświetlenie pokoju dziennego, ale też nadawała fasadzie budynku pałacowy, rytmiczny podział. Można było z niego przejść zarówno do tzw. pokoju środkowego – saloniku, jak i bezpośrednio do hallu głównego, znajdujących się już w centralnej, piętrowej części pałacu. Pokój ten posiadał również niezależne wyjście prowadzące na zewnątrz przez boczny, cofnięty względem lica elewacji frontowej i tylnej ryzalit skrzydła południowego, zapewniające dodatkową komunikację z otoczeniem rezydencji. Usytuowanie to, osłonięte od strony podjazdu i pierwotnie przesłonięte starodrzewem po stronie południowej, umożliwiało dyskretne, niemal niepostrzeżone opuszczenie budynku. Wejście to zostało w okresie powojennym zamurowane i nie zachowało swojej pierwotnej funkcji komunikacyjnej. W tylnej części ryzalitu mieściła się niewielka ubikacja przeznaczona wyłącznie do użytku właścicieli pałacu, stanowiąca element prywatnego zaplecza apartamentów reprezentacyjno-mieszkalnych. Było to rozwiązanie charakterystyczne dla architektury rezydencjonalnej XVIII i XIX wieku, podporządkowane zarówno reprezentacji, jak i ceremonialnemu sposobowi użytkowania przestrzeni.

Skrzydło północne, znajdujące się podobnie jak południowe w parterowej części pałacu, miało bardziej złożony układ przestrzenny. Jego wnętrze organizował rozdzielony drzwiami korytarz biegnący na osi południe-północ, dzielący skrzydło na część wschodnią i zachodnią. Po stronie wschodniej znajdował się pokój kredensowy, za którym usytuowano kuchnię. Przy kuchni zlokalizowane było zejście do piwnic, które znajdowały się wyłącznie pod północnym skrzydłem pałacu. Część zachodnią zajmowały łazienka (pokój kąpielowy z wanną) oraz dodatkowy pokój, przez wiele lat zajmowany przez rezydentkę pałacu – nauczycielkę języka francuskiego Louise Girard. W środkowej części korytarza znajdowała się niewielka ubikacja, przylegająca bezpośrednio do wewnętrznej klatki schodowej prowadzącej na piętro środkowej części pałacu, przeznaczona również dla osób pracujących przy obsłudze domu.

Istotnym elementem komunikacji tej części pałacu były wąskie drewniane schody w formie zamkniętej, zabiegowej klatki schodowej o pełnej, nieażurowej konstrukcji, usytuowane w centralnym odcinku korytarza pomiędzy toaletą a pokojem kredensowym. Łączyły one parter północnego skrzydła zarówno z piętrem korpusu głównego, jak i ze strychem znajdującym się ponad północnym skrzydłem pałacu. Ich lokalizacja w bezpośrednim sąsiedztwie pomieszczeń gospodarczych wskazuje, że były przeznaczone przede wszystkim do użytku osób zatrudnionych przy obsłudze domu. Zapewniały one odrębny ciąg komunikacyjny, umożliwiający przemieszczanie się pomiędzy zapleczem gospodarczym a wyższą kondygnacją bez konieczności korzystania z reprezentacyjnych schodów usytuowanych w hallu głównym.

Z korytarza prowadziły również drzwi do przylegającej do północnego skrzydła parterowej przybudówki gospodarczej, do której schodziło się trzema stopniami. Różnica poziomów wskazuje, że przybudówka została wzniesiona dużo później niż zasadnicza bryła pałacu. Była ona ponadto wyraźnie cofnięta względem lica elewacji frontowej i tylnej. Mieściły się w niej pralnia oraz pokój służbowy, przeznaczony najprawdopodobniej dla kucharki i jej pomocnicy, także wyposażony w piece kaflowe. Przybudówka powstała najpóźniej przed 1937 r., ponieważ jest już widoczna na zachowanych fotografiach archiwalnych z tego okresu. Jednocześnie brak wcześniejszych materiałów źródłowych nie pozwala na precyzyjne określenie daty jej wzniesienia. Możliwe jest, że obiekt powstał już pod koniec XIX w., albo w okresie poprzedzającym I wojnę światową lub bezpośrednio po jej zakończeniu. Dokładniejsze ustalenie chronologii mogłaby umożliwić jedynie analiza struktury murów oraz zastosowanych materiałów budowlanych, wskazująca ewentualne fazy przekształceń i napraw. Przybudówka nakryta była jednospadowym dachem opadającym w kierunku północnym i stanowiła wyraźnie wydzieloną część zaplecza gospodarczego rezydencji, z odrębnym wejściem usytuowanym od strony północnej. Widok skośnej połaci dachowej od strony wschodniej i zachodniej przesłaniały murki attykowe, dzięki którym obiekt harmonijnie wpisywał się w kompozycję całego założenia pałacowego. Skraje attyk zwieńczone były dekoracyjnymi kulami, stanowiącymi charakterystyczny element wystroju architektonicznego tej części pałacu.

Piętro pałacu dostępne było z hallu głównego za pośrednictwem reprezentacyjnych drewnianych schodów o biegu prawoskrętnym. Schody prowadziły bezpośrednio do obszernego hallu usytuowanego na piętrze w osi wschód–zachód, stanowiącego główny węzeł komunikacyjny tej kondygnacji.

Hall był dobrze doświetlony od strony wschodniej i po przebudowie przeprowadzonej w latach 1937–1938 otwierał się na balkon utworzony w miejscu dawnego portyku wejściowego. Balkon wsparty był od frontu na czterech kolumnach, stanowiących pierwotnie konstrukcję dawnego portyku zwieńczonego tympanonem. Układ ten tworzył trzy arkady, które po przekształceniu portyku w balkon zachowały rytm pierwotnych przęseł, nadając elewacji wyraźnie przekształcony, wtórny charakter kompozycyjny.

Centralnym akcentem przestrzeni hallu był okazały piec kaflowy, usytuowany naprzeciw wylotu schodów, przy prawej ścianie bocznej. Jego dominująca forma zamykała perspektywę widoczną po wejściu na piętro, stanowiąc jeden z najważniejszych elementów wyposażenia reprezentacyjnej części pałacu. Piec pełnił nie tylko funkcję grzewczą, lecz także dekoracyjną, współtworząc charakter wnętrza i podkreślając rangę hallu jako centralnej przestrzeni komunikacyjnej i recepcyjnej piętra.

W ramach wspomnianego remontu z lat 1937-1938 przeprowadzono całościowe odnowienie elewacji zewnętrznych oraz dostosowanie układu pomieszczeń na piętrze dla młodej pary – Mieczysława (III) Boduszyńskiego i jego małżonki Janiny z Czackich, którzy zawarli związek małżeński 10 czerwca 1939 r. Przebudowa ta wiązała się z przygotowaniem piętra jako przyszłej przestrzeni mieszkalnej dla Mieczysława Boduszyńskiego, który po ukończeniu studiów rolniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim był postrzegany jako naturalny sukcesor dóbr Chojno. Planowane wówczas działania uwzględniały również przyszłe uregulowanie stosunków własnościowych w ramach majątku, w tym spłatę udziałów należnych pozostałym współwłaścicielom spośród rodzeństwa. Proces ten został zrealizowany wobec Antoniego Boduszyńskiego, jednak jego dalsze wykonanie przerwał wybuch II wojny światowej.

Istotnym elementem przebudowy z 1938 r. była znacząca ingerencja w formę portyku wejściowego. Zlikwidowano wówczas klasyczny tympanon wieńczący wejście główne, przekształcając go w rozwiązanie arkadowe, które utworzyło widokowy balkon. Zmiana ta w istotny sposób wpłynęła na percepcję elewacji frontowej, osłabiając jej pierwotny, klasycyzujący charakter. W ocenie autora niniejszego opracowania przekształcenie to należy uznać za ingerencję obniżającą walory kompozycyjne fasady, co szerzej zostanie omówione w kolejnej części wystawy poświęconej koncepcji niezbędnej rewitalizacji całego założenia pałacowego, zmierzającej do przywrócenia jego historycznego charakteru w możliwie pełnym zakresie oraz odtworzenia utraconych wartości historycznych, w znacznym stopniu zniszczonych wskutek wieloletnich przekształceń i degradacji formy architektonicznej.

Z hallu na piętrze można było udać się w dwóch kierunkach. Na lewo prowadziły drzwi na poddasze skrzydła południowego, skąd przechodziło się do pokoju przeznaczonego dla pokojówki obsługującej pomieszczenia reprezentacyjnego piętra. Pokój ten znajdował się w bocznym ryzalicie skrzydła południowego, był doświetlony trzema oknami wychodzącymi na stronę południową i wyposażony w kaflowy piec.

Na wprost znajdował się pierwszy z trzech pokoi połączonych amfiladowo, usytuowanych w zachodnim trakcie piętra pałacu. Każdy z nich posiadał po dwa okna wychodzące na ogród i park oraz dodatkowe drzwi prowadzące do korytarza biegnącego na osi północ-południe, który organizował komunikację w tej części piętra. Wszystkie pomieszczenia wyposażone były w piece kaflowe. Szczególnie interesujące rozwiązanie zastosowano w pokoju środkowym, gdzie piec ustawiono w taki sposób, że jego węższy bok wystawał do korytarza, umożliwiając jednoczesne ogrzewanie obu przestrzeni.

Po wschodniej stronie korytarza znajdowały się dwa pokoje przechodnie, każdy z dwoma oknami wychodzącymi na elewację frontową i park rozciągający się przed pałacem. Pomieszczenia te również wyposażone były w piece kaflowe. Jeden z pokoi posiadał dodatkowo przejście do pomieszczenia stanowiącego odpowiednik bocznego traktu komunikacyjnego na parterze. Przestrzeń ta pełniła funkcję pomocniczego węzła komunikacyjnego. Prowadziło z niej wyjście na strych nad północnym skrzydłem pałacu oraz wąska drewniana klatka schodowa łącząca piętro z parterem tej części budynku. Tworzyła ona odrębny pion komunikacyjny, przeznaczony przede wszystkim do codziennej obsługi domu. Również to pomieszczenie ogrzewane było za pomocą kaflowego pieca, co zapewniało odpowiedni komfort użytkowania w okresie zimowym.

Powyższy opis pierwotnego układu komunikacyjno-przestrzennego pałacu pozwala w pełni zrozumieć i uchwycić jego wewnętrzną logikę, która w kolejnych powojennych latach uległa całkowitej erozji. W tym miejscu analizy przechodzimy do źródeł dokumentujących proces przekształceń i postępującego rozpadu pierwotnej struktury rezydencji. Poniżej przedstawiono rekonstrukcję rzutu parteru pałacu w Chojnie, stanowiące autorskie opracowanie na podstawie stanu z dnia przejęcia nieruchomości w dniu 26 września 1944 r.

Rekonstrukcja rzutu parteru pałacu w Chojnie według stanu z 26 września 1944 r., opracowana na podstawie materiałów archiwalnych. Autor – Wojciech Bąk © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Sierpień 1946

Istotnym dokumentem ukazującej anatomię zniszczenia, jest protokół zdawczo-odbiorczy z dnia 2 sierpnia 1946 roku. Dokument ten odnosi się do formalnego przejęcia majątku w Chojnie, wcześniej już rozparcelowanego w wyniku realizacji postanowień dekretu o tzw. reformie rolnej. Przejęcie nastąpiło pomiędzy Zarządem Państwowych Nieruchomości Ziemskich w Lublinie, powołanym decyzją Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów z 15 lutego 1946 r., a Wojewódzkim Urzędem Ziemskim w Lublinie – instytucją wywodzącą się ze struktur kolaboracyjnych, utworzonych po zajęciu Lubelszczyzny przez Armię Czerwoną i podporządkowanych nowej władzy ustanawianej pod osłoną Związku Sowieckiego. Podstawą „prawną” funkcjonowania tych struktur był Dekret PKWN z dnia 15 sierpnia 1944 roku o organizacji wojewódzkich i powiatowych urzędów ziemskich, reprezentowany w niniejszej dokumentacji m.in. przez Romana Łuczaja.

Protokół został sporządzony przez Józefa Mazura. W treści raportu opisano stan przejmowanego majątku – zabudowań folwarcznych, zasiewów, inwentarza żywego oraz maszyn i narzędzi rolniczych. W tym technicznym, administracyjnym zapisie pojawia się jedna krótka adnotacja, która z perspektywy całej narracji nabiera szczególnego znaczenia:

„(…) Pałac zajęty jest całkowicie przez działkowców, którzy dewastują i w pokojach przechowują zboże w snopach i młócą (…)”

W tej jednej uwadze ujawnia się stan przejściowy, w którym znalazł się dawny pałac – dom rodziny Boduszyńskich – już nie jako rezydencja, ale jeszcze nie instytucja nowego porządku, lecz przestrzeń użytkowana w sposób całkowicie odbiegający od jego pierwotnej funkcji. Do protokołu dołączono również wykaz 16 działkowiczów – byłych pracowników folwarcznych, którzy w wyniku parcelacji otrzymali ziemię, a jednocześnie zajmowali w tym czasie budynki gospodarcze i mieszkalne majątku Chojno, włącznie z pałacem.

Poniższa lista osób zamieszkujących wówczas pałac utrwala moment przejścia – pomiędzy starym a nowym porządkiem własności i użytkowania:

  • Poliszuk Kazimierz – karbowy
  • Fabian Jan – stangret
  • Rudnik Wiktoria
  • Jajus Józef – ogrodnik
  • Olszewski Michał – kowal
  • Mielniczuk Franciszek – fornal
  • Szyszkowski Kazimierz – fornal
  • Szyszkowski Stanisław
  • Dunio Stanisław – pastuch
  • Zawada Andrzej – pracownik dniówkowy III kategorii
  • Kowalczuk Ludwik – pracownik dniówkowy III kategorii
  • Szyszkowska Bronisława – pracownica dniówkowa II kategorii
  • Białecki Jan
  • Makarczuk Barbara – pracownica dniówkowa II kategorii
  • Kawerski Kazimierz – pracownik dniówkowy III kategorii
  • Lewicki Feliks – fornal

Protokół zdawczo-odbiorczy oraz wykaz tzw. działkowiczy z rozparcelowanego majątku Chojno, 02.08.1946 – Źródło: AP Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Dopełnieniem tego obrazu jest kolejne sprawozdanie dotyczące tzw. „resztówki” Chojno, sporządzone zaledwie osiem miesięcy później.

15 kwietnia 1947 roku Inspektor Okręgowy Państwowych Nieruchomości Ziemskich w Lublinie, którym ponownie był Józef Mazur – przeprowadził doraźną inspekcję majątku. Dokument ten ma dziś szczególną wartość, ponieważ stanowi urzędowe świadectwo dokumentujące postępujący proces degradacji pałacu po jego przejęciu przez Skarb Państwa, widoczny zarówno w stanie technicznym budynku, jak i w narastających ubytkach jego historycznego wyposażenia.

Na drugiej stronie sprawozdania inspektor zanotował:

„(…) W pałacu mieszkają działkowicze, trzymają w nim kury, króliki, torf, słomę, drzewo, narzędzia rolnicze i różne rzeczy gospodarskie, przy takim stanie rzeczy pałac ten ulega ogromnemu zniszczeniu, jako pękają ściany, gniją podłogi, itp. (…)”

Treść tej notatki nie pozostawia miejsca na domysły. Jeszcze niedawno reprezentacyjna siedziba – XIX wieczny pałac – została zamieniona w prowizoryczny budynek gospodarczy. Pomieszczenia zaprojektowane jako salony, pokoje mieszkalne i przestrzenie o walorach historycznych wykorzystywano do przechowywania opału, słomy oraz sprzętu rolniczego. W pokojach hodowano również zwierzęta gospodarskie. Na zabytkowych parkietowych mozaikach młócono zboże. Szczególnie istotne jest jednak to, że autor dokumentu – Józef Mazur –  nie opisuje jedynie sposobu użytkowania budynku. Jako naoczny świadek, stwierdza wprost, że prowadzi to do „ogromnego zniszczenia” obiektu. Pękające ściany i gnijące podłogi są pierwszymi uchwyconymi w źródłach archiwalnych oznakami procesu degradacji, który w kolejnych dekadach będzie się tylko pogłębiał.

Dokument z kwietnia 1947 roku ukazuje moment przełomowy. Pałac nie został zniszczony w wyniku działań wojennych i nie był ruiną pozostawioną po przejściu frontu. Proces jego degradacji nastąpił już w czasie pokoju – po zakończeniu działań wojennych, pod nadzorem państwowej administracji – jako własność Skarbu Państwa, która miała świadomość zachodzących zmian i odnotowywała je w swoich własnych raportach.

To jeden z najwcześniejszych zachowanych dowodów pokazujących, że degradacja pałacu w Chojnie nie była nagłym wydarzeniem, lecz procesem widocznym i rozpoznawalnym już w pierwszych latach po przejęciu majątku na podstawie Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN).

Sprawozdanie z doraźnej inspekcji majątku Chojno, 15.04.1947 – Źródło: AP Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Maj 1950

Kolejnym dokumentem pozwalającym prześledzić proces degradacji pałacu jest protokół sporządzony w dniu 4 maja 1950 roku przez Komisję Powiatową w składzie: Tadeusz Rostecki – pełniący funkcję przewodniczącego a zarazem agronoma powiatowego, Władysław Koziej występujący jako architekt powiatowy, Jan Nazaruk jako przedstawiciel Powiatowego Związku Samopomocy Chłopskiej oraz Józef Skrzynecki będący przedstawicielem Powiatowej Rady Narodowej – powołaną na podstawie Zarządzenia Ministra Rolnictwa i Reform Rolnych z dnia 16 stycznia 1950 roku w sprawie właściwego zagospodarowania tzw. „resztówek” pozostających po parcelacji majątków ziemskich. Dokument ten zawiera ocenę stanu technicznego pałacu w Chojnie. Komisja odnotowała, że budynek „nadaje się do ogólnego remontu”, określając stopień jego zużycia na 20%. Koszt niezbędnych prac remontowych oszacowano na 800 000 ówczesnych złotych.

Ocena ta ma szczególne znaczenie, ponieważ została sporządzona zaledwie niespełna sześć lat po przejęciu majątku przez Skarb Państwa. Mimo odnotowanych już wcześniej przypadków dewastacji, pękających ścian i niszczenia wnętrz przez użytkowników – działkowiczy – zajmujących pałac, budynek pozostawał w stanie umożliwiającym jego uratowanie. Wymagał remontu, lecz nadal stanowił funkcjonalny i wartościowy obiekt.

Warto przy tym pamiętać, że wskazana w dokumencie kwota 800 000 zł odnosi się do wartości sprzed tzw. reformy walutowej przeprowadzonej przez władze komunistyczne jesienią 1950 roku. „Reforma” ta, połączona z przymusową wymianą pieniądza na niekorzystnych dla obywateli zasadach, doprowadziła do kolejnej grabieży – tym razem do znaczącego obniżenia realnej wartości prywatnych oszczędności. Sam fakt oszacowania kosztów remontu na tak wysokim poziomie pokazuje jednak, że państwo dysponowało wiedzą zarówno o stanie technicznym pałacu, jak i o skali środków niezbędnych do jego zachowania.

Nie odnaleziono natomiast dokumentów wskazujących, aby zalecany remont został wówczas przeprowadzony i w jakim zakresie.

Grudzień 1958 / Czerwiec 1959

Następne dokumenty pozwalają prześledzić dalsze losy pałacu w Chojnie z przełomu lat 1958-1959. Paradoksalnie, mimo stosunkowo dobrze udokumentowanej likwidacji funkcjonującego tu (najprawdopodobniej od połowy 1950 roku) Państwowego Domu Dziecka, nadal nie udało się odnaleźć źródeł pozwalających jednoznacznie ustalić, kiedy placówka ta została utworzona i od kiedy zajmowała pomieszczenia pałacu. Zachowane archiwalia potwierdzają jedynie, że decyzją Ministerstwa Oświaty z dnia 16 grudnia 1958 roku Państwowy Dom Dziecka został zlikwidowany. Placówka pozostawała wówczas pod nadzorem Kuratorium Okręgu Szkolnego w Lublinie.

W okresie działalności Państwowego Domu Dziecka jako placówki opiekuńczej, budynek został zaadaptowany do nowych funkcji. Według zachowanej dokumentacji – pisma Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie (sygn. Nr.0.IV.Op.34/59) z dnia 23 maja 1959 roku, podpisanego przez E. Zahajkiewicza, Kuratora Okręgu Szkolnego w Lublinie –  obiekt obejmował wówczas 32 pomieszczenia przystosowane do wspólnego użytkowania, a także wspólną kuchnię, łazienkę, pralnię oraz inne pomieszczenia gospodarcze niezbędne do funkcjonowania placówki opiekuńczej.

Po likwidacji Państwowego Domu Dziecka rozpoczęto poszukiwanie nowego sposobu zagospodarowania obiektu. Dnia 18 kwietnia 1959 roku Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie postanowiło przekazać budynek szkole podstawowej w Chojnie. Pomysł ten nie uzyskał jednak aprobaty Kuratorium Okręgu Szkolnego w Lublinie. W piśmie z dnia 23 maja 1959 roku skierowanym do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie wskazano, że były pałac powinien zostać przekazany innemu użytkownikowi, „który będzie w stanie zabezpieczyć odpowiednią konserwację budynków i celowo wykorzystać użytki rolne, a tym samym będzie odpowiadał za całość resztówki” pozostałej po rozparcelowanym majątku Chojno.

Jest to jedna z nielicznych odnalezionych wzmianek urzędowych, w których wprost dostrzeżono potrzebę zabezpieczenia i utrzymania budynku. Jednocześnie dokument nie odnosi się do historycznego charakteru obiektu ani jego wartości jako dawnej siedziby ziemiańskiej. Pałac występuje w nim wyłącznie jako składnik majątku państwowego wymagający dalszego zagospodarowania.

Ostatecznie, na podstawie protokołu zdawczo-odbiorczego sporządzonego 29 czerwca 1959 roku, nieruchomość została przekazana przez Kuratorium Okręgu Szkolnego w Lublinie Państwowemu Szpitalowi dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Abramowicach. W dokumencie odnotowano stan budynku określanego już wyłącznie jako „budynek główny – dom mieszkalny”: murowany, kryty blachą, skanalizowany, wyposażony w instalację elektryczną, o wymiarach 50,30 × 14,85 × 10,55 m, piętrowy, oszacowany na wartość 150 000 złotych [już po denominacji].

Warto zwrócić uwagę na sam język dokumentu. Dawna rezydencja ziemiańska, stanowiąca przez dziesięciolecia centrum życia majątku i siedzibę rodziny Boduszyńskich, została sprowadzona do administracyjnego określenia „budynku głównego”. W urzędowej ewidencji nie pojawia się już pałac jako miejsce pamięci, dziedzictwa i historii. Pozostaje jedynie obiekt przeznaczony do kolejnego przekazania pomiędzy instytucjami państwa.

Śladem powyższych przekształceń jest zachowana „Inwentaryzacja Budynku Mieszkalnego” sporządzona w 1959 roku przez Wojewódzkie Biuro Projektów Budownictwa Wiejskiego w Lublinie (nr zlecenia 331/59, brak dokładnej daty dziennej), wykonana na zlecenie Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Abramowicach. Stan techniczny budynku został w niej opisany szczegółowo i przedstawiony w „Opisie technicznym do inwentaryzacji”. Pomimo braku wzmianek o przeprowadzaniu jakichkolwiek większych remontów w okresie 1944-1959, całość obiektu określono jako pozostającą w stanie dobrym, przy jednoczesnym oszacowaniu ogólnego stopnia zużycia na poziomie około 10-25%.

Zgodnie z zapisami odnotowano, że:

  • ławy fundamentowe wykonane z kamienia miejscowego – w stanie dobrym,
  • ściany zewnętrzne z kamienia miejscowego na zaprawie cementowo-wapiennej – w stanie dobrym,
  • nadproża nad oknami, drzwiami i bramami z cegły pełnej – w stanie dobrym,
  • ogólny stopień zniszczenia ścian zewnętrznych – 20%,
  • ogólny stopień zniszczenia ścian wewnętrznych – 20%,
  • schody w konstrukcji drewnianej – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 25%,
  • dach drewniany, pokryty blachą – w stanie dobrym,
  • tynki wewnętrzne wapienne – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%,
  • tynki zewnętrzne cementowo-wapienne – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%,
  • stolarka budowlana – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%,
  • szklenie (szkłem o nieczytelnej grubości) – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%,
  • podłogi drewniane – w stanie dobrym,
  • posadzki cementowe – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%,
  • piece kaflowe – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 10%,
  • malowanie klejowe,
  • instalacja wodno-kanalizacyjna – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%,
  • instalacja centralnego ogrzewania – w stanie dobrym; stopień zniszczenia – 15%.

Powyższe zestawienie wskazuje, że jeszcze w 1959 roku w obiekcie zachowały się istotne elementy pierwotnego wyposażenia i wystroju. Dokumentacja potwierdza istnienie drewnianych schodów reprezentacyjnych prowadzących z hallu głównego na piętro pałacu, a także obecność XIX-wiecznych pieców kaflowych, które wciąż pełniły swoją funkcję użytkową mimo zainstalowanego w okresie powojennym centralnego ogrzewania. Zachowana była również oryginalna z drugiej połowy XIX wieku stolarka okienna i drzwiowa, co świadczy o stosunkowo niewielkim stopniu ingerencji w substancję historyczną wnętrz na tym etapie użytkowania obiektu.

W odniesieniu do podłóg brak jest jednoznacznych adnotacji o zachowaniu historycznych mozaik parkietowych. Jednak wcześniejsze źródła archiwalne opisujące sposób użytkowania pałacu w pierwszych latach po jego przejęciu jednoznacznie wskazują na jego intensywną, destrukcyjną eksploatację o charakterze gospodarczym, obejmującą m.in. przechowywanie płodów rolnych, narzędzi oraz inwentarza żywego, a także prowadzenie prac takich jak młócenie zboża w przestrzeni pałacowych wnętrz. Tego rodzaju sposób użytkowania obiektu w sposób nieuchronny prowadzić musiał do degradacji elementów wykończeniowych, zwłaszcza tych o szczególnej wartości rzemieślniczej i dekoracyjnej, jak intarsjowane posadzki drewniane – będące subtelną kompozycją drewna różnych gatunków i barw, układaną w ornamentalne wzory – których trwałość i czytelność zależą od stabilnych warunków użytkowania, troskliwej konserwacji oraz ochrony przed długotrwałą, niekontrolowaną eksploatacją. Można zatem przyjąć, że pierwotne mozaiki parkietowe uległy zniszczeniu w wyniku powojennego użytkowania gospodarczego oraz przekształcenia wnętrz w przestrzeń magazynowo-produkcyjną. W ich miejsce, zapewne w okresie funkcjonowania w pałacu Państwowego Domu Dziecka lub zaraz po, wprowadzono w tych miejscach proste podłogi z desek, zabezpieczane kryjącym malowaniem olejnym i określane w dokumentacji z roku 1959 jako „podłogi białe”. Tego rodzaju rozwiązania były powszechne w budownictwie użytkowym i adaptacyjnym – drewniane podłogi zabezpieczano w ten sposób przed wilgocią oraz szybkim zużyciem, kosztem całkowitego zatarcia ich pierwotnego charakteru estetycznego. W efekcie historyczna substancja wnętrz ulegała stopniowej homogenizacji, podporządkowanej funkcji użytkowej, a nie zachowaniu wartości zabytkowych.

Najistotniejszą część inwentaryzacji stanowią jednak rysunki techniczne obejmujące rzuty, przekroje i elewacje pałacu. To one pozwalają prześledzić rzeczywisty proces zmian w jego strukturze przestrzennej. Na rzutach parteru widoczne są wtórne przekształcenia układu pomieszczeń, prawdopodobnie związane już z okresem funkcjonowania Państwowego Domu Dziecka od początku lat 50-tych XX wieku. W dokumentacji naniesiono m.in. wcześniejszą adaptację pomieszczeń po zachodniej stronie skrzydła północnego i utworzeniem tam przestrzeni sanitarnych – wspólnej łazienki wyposażonej w 12 umywalek oraz wydzielonego pomieszczenia z wanną. Widoczne są również odręcznie naniesione oznaczenia planowanych dalszych przekształceń, najpewniej przygotowywanych na potrzeby użytkownika szpitalnego, obejmujące m.in. wyburzenia ścian działowych w kuchni oraz podziały większych pomieszczeń na mniejsze jednostki użytkowe.

Najdalej idące zmiany dotyczą strefy reprezentacyjnej pałacu możemy zaobserwować w obrębie hallu głównego, gdzie przewidziano dodatkowe podziały przestrzeni, a w skrzydle południowym dalszą fragmentację pierwotnych pomieszczeń. Z jednego pokoju od strony elewacji frontowej, który już wcześniej – prawdopodobnie w okresie funkcjonowania Państwowego Domu Dziecka – został podzielony na dwa mniejsze, planowano wydzielenie kolejnego pomieszczenia poprzez wprowadzenie poprzecznej ściany działowej, a następnie połączenia ich wszystkich za pomocą utworzenia ciemnego, wewnętrznego korytarza komunikacyjnego.

Analogiczne przekształcenia dotyczyły dawnego salonu od strony zachodniej, który przewidziano do podziału na dwa mniejsze pomieszczenia z nowym wejściem poprowadzonym z wtórnie utworzonego korytarza. Jednocześnie zaplanowano zamurowanie historycznych przejść prowadzących do salonu z tzw. pokoju środkowego – saloniku, pełniącego pierwotnie funkcję reprezentacyjną i komunikującą wyjście na taras ogrodowy. W ramach tych zmian zaplanowano również likwidację istniejących przejść pomiędzy dawnymi funkcjami pomieszczeń – salonem, gabinetem i jadalnią – przy jednoczesnym przekształceniu jadalni w pomieszczenia socjalno-sanitarne.

Wprowadzano następne wtórne ściany działowe, które całkowicie zmieniały pierwotny układ przestrzenny parteru, eliminując jego dawną reprezentacyjną logikę, tworząc poprzez wybicie otworu przejściowego, w bocznej ścianie tzw. pokoju środkowego, kolejny, główny korytarz komunikacyjny, prowadzący do pomieszczeń w północnej części pałacu. W efekcie doszło do trwałego zniszczenia pierwotnego układu amfiladowego części środkowej, łączącej skrzydło południowe i północne, oraz do deformacji osi wschód–zachód, prowadzącej od wejścia w elewacji frontowej przez hall do dawnego pokoju środkowego – saloniku, który utracił funkcję reprezentacyjną i stał się wyłącznie strefą przejściową prowadzącą ku wyjściu po stronie zachodniej.

Równocześnie utworzone ciemne korytarze – zarówno w skrzydle południowym, jak i północnym – zaczęły pełnić funkcję wtórnych, dominujących osi komunikacyjnych, dzielących podłużnie bryłę pałacu na kierunku północ-południe. Towarzyszyło temu zamurowanie bocznego wyjścia w ryzalicie południowym oraz wybicie nowego wyjścia w części północnej, co doprowadziło do jednoznacznego podziału pałacu na strefę wschodnią i zachodnią. W ten sposób pierwotny, klarowny układ rezydencjonalny uległ nieodwracalnej transformacji, przechodząc w układ charakterystyczny dla adaptacji wtórnych, określany w praktyce konserwatorskiej jako układ zdegradowany (dezintegracja układu przestrzennego / układ zdewaluowany funkcjonalnie), w którym pierwotne relacje przestrzenne zostały zastąpione przypadkowymi ciągami komunikacyjnymi.

Piętro budynku, choć w mniejszym stopniu niż parter, również zostało objęte wtórnymi podziałami funkcjonalnymi. Istotne zmiany naniesiono odręcznie na istniejących już rysunkach inwentaryzacyjnych, co wskazuje na postępujący proces adaptacji dawnej rezydencji do nowych funkcji użytkowych. Jednocześnie rzuty z 1959 roku dokumentują istotne przekształcenia poddasza nad skrzydłem południowym pałacu, gdzie urządzono kolejne pięć pomieszczeń mieszkalnych. Adaptacja ta wiązała się z wykonaniem nowych otworów okiennych w połaciach dachowych w formie lukarn – trzech od strony zachodniej oraz trzech od strony wschodniej.

Inwentaryzacja architektoniczna – Pałac Chojno, 1959 – Źródło: UW Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Marzec 1963

Kolejny projekt adaptacji pałacu, opracowany w marcu 1963 roku przez inżyniera W. Porowskiego, pokazuje, że proces przekształcania historycznej struktury obiektu nie tylko nie został zatrzymany, lecz miał ulec dalszemu pogłębieniu. Oprócz następnych zmian funkcjonalnych przewidziano również daleko idące ingerencje w substancję konstrukcyjną budynku. Projekt zakładał usunięcie istniejących drewnianych stropów nad parterem w obrębie głównego hallu oraz pomieszczeń przeznaczonych na dzienny pobyt chorych, a także nad węzłem sanitarnym na pierwszym piętrze i zastąpienie ich ognioodpornymi stropami systemu Kleina. Równocześnie przewidziano wyburzenie historycznych sklepień piwnicznych nad projektowaną kotłownią i sąsiednim korytarzem oraz zastąpienie ich płaskimi stropami tego samego typu. W uzasadnieniu wskazywano, że rozwiązanie to pozwoli uzyskać wymaganą wysokość pomieszczeń bez konieczności podbijania fundamentów murów piwnicznych.

Z perspektywy ochrony zabytku oznaczało to usunięcie istotnych jednak elementów historycznej substancji budynku. Drewniane stropy oraz oryginalne sklepienia piwniczne stanowiły integralną część pierwotnej struktury pałacu, współtworząc jego autentyczny, architektoniczny charakter. Ich likwidacja nie wynikała z działań ukierunkowanych na ochronę dziedzictwa historycznego, lecz została podporządkowana wyłącznie wymogom nowej funkcji użytkowej, bez uwzględnienia wartości zabytkowych obiektu.

Projekt z roku 1963 nabiera szczególnego znaczenia również dlatego, że właśnie w tym okresie doszło najprawdopodobniej do zasadniczego przekształcenia głównego hallu pałacu. Analiza późniejszych inwentaryzacji wskazuje, że historyczne drewniane schody reprezentacyjne, prowadzące z głównego hallu na piętro, zostały bezpowrotnie zniszczone i zastąpione betonową, zamkniętą klatką schodową. Operacja ta wymagała wprowadzenia dodatkowych ścian działowych oraz podziału pierwotnie otwartej przestrzeni komunikacyjnej. W rezultacie hall, będący niegdyś centralnym i reprezentacyjnym wnętrzem rezydencji, nieodwracalnie utracił swój historyczny układ przestrzenny.

Widok reprezentacyjnych drewnianych schodów w hallu pałacu z bogato profilowaną balustradą – Chojno 1944 r. oraz stan betonowej klatki schodowej na dzień zwrotu nieruchomości – 21.07.2023 r. © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Niewykluczone również, że w ramach tych samych prac wykonano nowe zejście do piwnic bezpośrednio z poziomu frontowej elewacji pałacu. Wcześniejsza dokumentacja nie potwierdza istnienia takiego rozwiązania komunikacyjnego, które nie występuje na najstarszych zachowanych planach budynku. Jeżeli zostało ono wykonane w okresie adaptacji obiektu na potrzeby szpitala lub w późniejszym czasie na potrzeby utworzonego w 1994 roku na terenie pałacu Domu Pomocy Społecznej – oznaczałoby to kolejną istotną ingerencję w historyczną substancję oraz kompozycję architektoniczną obiektu. Wprowadzenie technicznego zejścia do piwnic bezpośrednio od strony elewacji frontowej, naruszało pierwotny układ funkcjonalny budynku i doprowadziło do przekształcenia jego najbardziej reprezentacyjnej fasady. Elewacja zaprojektowana jako harmonijna kompozycja architektoniczna, podporządkowana funkcjom reprezentacyjnym rezydencji, została w ten sposób zdegradowana i podporządkowana doraźnym potrzebom użytkowym. Rozwiązanie to nie miało żadnego zakorzenienia w historycznej koncepcji budynku i stanowiło wyłącznie rezultat doraźnych potrzeb użytkowych, będąc kolejnym przejawem destrukcji pierwotnego charakteru pałacu oraz systematycznego naruszania jego integralności jako zabytkowego założenia architektonicznego

W ten sposób adaptacja z 1963 roku nie ograniczała się do zwykłej modernizacji technicznej. Stanowiła kolejny etap stopniowego zaniku historycznej formy pałacu – procesu degradacji, w którym kolejne elementy dawnej rezydencji ustępowały rozwiązaniom projektowanym wyłącznie z myślą o użytkowych potrzebach szpitala czy Domu Opieki Społecznej. Zmiany obejmowały już nie tylko wyposażenie czy podziały pomieszczeń, lecz także konstrukcję budynku i najbardziej reprezentacyjne wnętrza, które przez dziesięciolecia stanowiły o jego architektonicznej tożsamości.

Widok elewacji frontowej pałacu – Chojno 1944 r. oraz stan na dzień zwrotu nieruchomości z zaznaczonym na czerwono wtórnie wykonanym zejściem do piwnic – 21.07.2023 r. © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Luty 1982

Szczególne znaczenie dla historii pałacu w Chojnie ma decyzja Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Chełmie z dnia 26 lutego 1982 r. (sygn. KL.IV-5347/12/82), na mocy której cały zespół dworsko-parkowy w Chojnie Nowym został wpisany do rejestru zabytków pod nr A/113/20. Dokument ten jest nie tylko aktem objęcia założenia ochroną konserwatorską, ale również niezwykle cennym świadectwem jego stanu zachowania niemal czterdzieści lat po przejęciu majątku przez państwo.

W uzasadnieniu decyzji podkreślono, że powstały w latach siedemdziesiątych XIX wieku zespół pałacowy w miejscu wcześniejszej zagrody drobnoszlacheckiej stanowi przykład niewielkiej rezydencji ziemiańskiej z dworem otoczonym ogrodem krajobrazowym w stylu angielskim oraz sadem. Jednocześnie już sam język zastosowany przez konserwatora wskazuje, że proces degradacji historycznego założenia był wówczas wyraźnie dostrzegalny. O reprezentacyjnym charakterze rezydencji miały świadczyć bowiem nie istniejące aleje kasztanowe i żywopłoty, lecz jedynie ich „pozostałości”. Oznacza to, że już w 1982 r. pierwotna kompozycja parkowa była częściowo zatarta, a elementy stanowiące niegdyś istotną część oprawy krajobrazowej pałacu znajdowały się w stanie postępującego zaniku – tzn. zostały wycięte.

Decyzja konserwatorska dokumentuje zatem moment szczególny – państwowa służba ochrony zabytków oficjalnie uznała wysoką wartość historyczną i krajobrazową zespołu, równocześnie odnotowując skutki wieloletnich zaniedbań. Już w chwili wpisu do rejestru zabytków część historycznej substancji i kompozycji przestrzennej wymagała ochrony nie przed hipotetycznym zagrożeniem przyszłości, lecz przed procesem degradacji, który zdążył się już rozpocząć.

Lipiec 1988

Kolejnym ważnym świadectwem pozwalającym prześledzić stan pałacu w Chojnie jest Inwentaryzacja architektoniczno-budowlana sporządzona w lipcu 1988 roku przez Zespół Usług Technicznych Naczelnej Organizacji Technicznej – Rady Wojewódzkiej w Chełmie. Dokument wykonano na zlecenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Chełmie, będącego wówczas użytkownikiem obiektu.

Już sam język dokumentu ponownie zwraca uwagę. Dawny pałac nie jest określany jako rezydencja ani historyczne założenie pałacowo-parkowe. W opisie technicznym zapisano jedynie, że budynek stanowi:

„(…) pozostałość dawnego dworku folwarcznego (…)”.

Dokument ogólnie odnotowuje, że budynek był wielokrotnie modernizowany i przebudowywany. Wyposażony był w instalację wodno-kanalizacyjną, centralne ogrzewanie, instalację elektryczną oraz telefoniczną. W piwnicach funkcjonowała kotłownia obsługująca cały obiekt. Poddasze użytkowano częściowo jako mieszkania, częściowo jako magazyny i pracownie, natomiast strych pozostawał nieużytkowany. Najważniejsze są jednak uwagi dotyczące stanu technicznego budynku. Autorzy inwentaryzacji stwierdzili wprawdzie, że:

„Stan budynku można określić jako dostateczny”,

jednak dalsza część dokumentacji ukazuje obraz znacznie bardziej niepokojący. Odnotowano wyraźne zawilgocenie fundamentów oraz ścian przyziemia. W wielu miejscach występowały wykwity solne oraz odpadające tynki będące skutkiem długotrwałego podciągania wilgoci przez mury. Były to objawy świadczące o postępującej degradacji substancji budowlanej, której przyczyn nie usunięto mimo wieloletniego użytkowania obiektu. Jeszcze bardziej alarmujące były ustalenia dotyczące konstrukcji dachowej.

Stan więźby dachowej określono jednoznacznie jako zły.

W dokumentacji wskazano ślady zaawansowanej degradacji drewnianych elementów konstrukcyjnych spowodowanej działalnością owadów technicznych drewna oraz wieloletnim oddziaływaniem wilgoci. Oznaczało to, że jeden z kluczowych elementów zabezpieczających budynek przed dalszym niszczeniem znajdował się już w stanie wymagającym poważnych prac remontowych.

Czerwiec 1997

Dopiero dziewięć lat później problemy te znalazły swoje odzwierciedlenie w decyzji Wojewódzkiego Oddziału Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Chełmie z dnia 2 czerwca 1997 roku. Działający z upoważnienia Wojewody Lubelskiego – Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał zgodę na przeprowadzenie remontu obiektu, obejmującego między innymi wymianę tynków zewnętrznych, malowanie elewacji, malowanie pokrycia dachowego i obróbek blacharskich, wykonanie izolacji przeciwwilgociowej, osuszenie ścian oraz wymianę opaski odwadniającej wokół budynku.

Sam zakres zatwierdzonych prac jest niezwykle wymowny. Obejmował bowiem dokładnie te elementy, które prawie dekadę wcześniej – bo już w 1988 roku – zostały wskazane jako źródło postępującej degradacji pałacu, czyli zawilgocenie murów, nieskuteczne odprowadzanie wód opadowych oraz pogarszający się stan substancji budowlanej.

Marzec 2023

Z dzisiejszej perspektywy szczególnie istotne jest jednak zestawienie ustaleń z roku 1988 i decyzji z roku 1997 z wynikami oględzin przeprowadzonych przez rzeczoznawcę majątkowego Panią Marię Bogdani w dniu 30 marca 2023 roku, tuż przed formalnym przekazaniem nieruchomości prawowitym spadkobiercom.

Podczas oględzin ponownie stwierdzono zawilgocenie ścian, obecność wykwitów solnych, miejscowe zagrzybienia i ślady pleśni oraz uszkodzenia drewnianych elementów konstrukcyjnych wywołane działalnością drewnojadów. Innymi słowy – po upływie ponad trzydziestu pięciu lat od sporządzenia inwentaryzacji z 1988 roku i ponad ćwierć wieku od wydania decyzji konserwatorskiej z 1997 roku – wiele z tych samych problemów nadal pozostawało widocznych. Powstaje więc pytanie, na ile zalecane i zatwierdzone prace zostały rzeczywiście wykonane oraz czy zastosowane rozwiązania usunęły przyczyny degradacji, czy jedynie tylko powierzchniowo jej najbardziej widoczne skutki. Trudno bowiem nie zauważyć, że problemy związane z gospodarką wodami opadowymi, zawilgoceniem murów i degradacją drewnianych elementów konstrukcyjnych powracają w dokumentacji niczym refren, pojawiając się kolejno w latach 1988, 1997 i 2023.

W kontekście całej historii pałacu dokumenty te tworzą spójną i niezwykle wymowną sekwencję. Najpierw pojawia się diagnoza problemu. Następnie wydane zostają zalecenia konserwatorskie mające ten problem rozwiązać. Po kolejnych dekadach odnajdujemy jednak te same symptomy zniszczenia. Historia pałacu w Chojnie nie jest więc jedynie historią pojedynczych remontów i zaniedbań. Jest historią długotrwałego procesu degradacji, którego ślady można odnaleźć w kolejnych dokumentach sporządzanych przez następne pokolenia urzędników, projektantów, konserwatorów i rzeczoznawców – ale nigdy nie został skutecznie zatrzymany.

Szczegółowe oględziny przeprowadzone 30 marca 2023 roku pozwalają przy tym znacznie dokładniej uchwycić skalę problemów, które pomimo upływu dziesięcioleci nadal pozostawały widoczne w substancji zabytku. Rzeczoznawca stwierdziła przede wszystkim brak skutecznego odwodnienia budynku oraz niewłaściwe funkcjonowanie systemu odprowadzania wód opadowych. Piwnice były zawilgocone i zagrzybione, a tynki w wielu miejscach odspojone od podłoża. Odnotowano również korozję zbrojenia sklepień piwnicznych. Zawilgocenie widoczne było nie tylko w najniższych partiach budynku. Na elewacjach zewnętrznych występowały wielomiejscowe odspojenia tynków cementowo-wapiennych, a ich ogólny stan oceniono jako wyraźnie pogorszony. Podobne zjawiska zaobserwowano we wnętrzach pałacu, gdzie tynki również wykazywały ślady długotrwałego oddziaływania wilgoci.

Ślady degradacji objęły także detale architektoniczne. W obrębie arkadowego portyku odnotowano odspojenia tynków zarówno na słupach, jak i na sklepieniach arkad oraz pod tarasem. Liczne zawilgocenia i uszkodzenia stwierdzono również na gzymsach. Szczególnie wymowny okazał się stan zmodernizowanego tarasu ogrodowego. Betonowe stopnie i nawierzchnie wykazywały liczne nierówności, przemieszczenia i uszkodzenia będące skutkiem wieloletniej degradacji. Równie istotne były ustalenia dotyczące konstrukcji dachowej. Pomimo przeprowadzonych wcześniej prac remontowych, więźba dachowa nadal nosiła ślady działalności drewnojadów, zawilgocenia oraz miejscowych uszkodzeń konstrukcyjnych. Co więcej, dokumentacja fotograficzna oraz faktograficzna zgromadzona przez rzeczoznawcę wykazała, że remont wykonany w 1997 roku zakończył się serią zastrzeżeń, upomnień oraz wezwań kierowanych do wykonawców. Dotyczyły one zarówno prac przy konstrukcji dachu, jak i robót związanych z elewacjami oraz wykonaniem opaski odwadniającej wokół budynku. Już w latach 1998-1999 wskazywano więc na wady tych prac oraz konieczność ich usunięcia.

Szczególnie interesująco przedstawia się zestawienie tych ustaleń z decyzją konserwatorską z 2 czerwca 1997 roku. Dokument ten przewidywał przecież wykonanie izolacji przeciwwilgociowej, osuszenie murów oraz wymianę opaski odwadniającej wokół budynku. Tymczasem ponad ćwierć wieku później rzeczoznawca ponownie odnotował objawy wskazujące na nieskuteczne odprowadzanie wód opadowych i długotrwałe zawilgocenie ścian. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zasadnicza przyczyna problemu nigdy nie została skutecznie usunięta albo wykonane rozwiązania okazały się niewystarczające.

Oględziny przeprowadzone w 2023 roku ujawniły również kolosalną skalę utraty historycznej substancji wyposażenia. Nie zachowały się żadne wewnętrzne drewniane okiennice wyposażone w mosiężne okucia czy oryginalne wielopolowe okna skrzynkowe ze szprosami konstrukcyjnymi z drugiej połowy XIX wieku, widoczne jeszcze na archiwalnych fotografiach oraz zdjęciach z tzw. Zielonej Karty Pałacu z roku 1968 czy dokumentacji fotograficznej stanowiącej załącznik do opracowania Ewidencji Ogrodu Dworskiego w Chonie Nowym z roku 1980. Dodatkowo na tzw. Zielonej Karcie z 1968 r. odnotowano wtórne wybicie niewielkiego, kwadratowego otworu okiennego w zachodniej części ryzalitu południowego oraz zamurowanie jednego z pierwotnych otworów okiennych w północnym skrzydle od strony zachodniej.

Na tzw. Żółtej Karcie Dworu, sporządzonej w lipcu 1992 r. przez Józefa Stefańskiego, oraz na tzw. wkładce do Karty Ewidencyjnej Zabytków Architektury i Budownictwa, wykonanej w lipcu 1994 r. przez Mirosława Andrałojcia, widoczne jest, że oprócz drzwi tarasowych prowadzących z dawnego tzw. pokoju środkowego (saloniku) po stronie zachodniej pałacu oraz podwójnego, półkoliście zamkniętego okna na piętrze ryzalitu bocznego po stronie elewacji frontowej, stanowiącego dekoracyjne zwieńczenie głównej, piętrowej części pałacu – zachowujących jeszcze oryginalne, wielopolowe podziały szprosowe – wszystkie historyczne okna wraz ze stolarką w hallu głównym zostały usunięte i wymienione. Choć nadal były to jeszcze okna skrzynkowe, otwierane na zewnątrz i do wewnątrz lecz ich pierwotna, wielopolowa kompozycja uległa całkowitemu zatarciu poprzez wprowadzenie uproszczonych podziałów, pozbawionych charakterystycznej dla historycznych rezydencji ziemiańskich rytmiki szprosów. Dodatkowo stolarkę cofnięto w głąb ościeży względem lica elewacji, co znacząco zaburzyło pierwotną relację okien z płaszczyzną fasady, osłabiając czytelność kompozycji elewacji i prowadząc do wyraźnej degradacji historycznego detalu architektonicznego. Równocześnie usunięto dekoracyjne zwieńczenia nadokienne, znajdujące się pod arkadami przy głównym wejściu do pałacu. Miały one formę płaskich archiwolt wstęgowych z kanelowaniem (żłobkowaniem), wspartych na drobnych pilastrach. Dodatkowo, zarówno na planie z 1959 r., jak i na fotografii zamieszczonej na tzw. Zielonej Karcie z 1968 r., widoczne są daleko idące przekształcenia przybudówki przylegającej do północnego skrzydła pałacu. Zredukowano wysokość otworów okiennych, a od strony zachodniej jeden z pierwotnych otworów okiennych częściowo zamurowano, ograniczając go do niewielkiego okienka o wymiarach około 60 × 60 cm. Jednocześnie usunięto dekoracyjne zwieńczenia nadokienne, co doprowadziło do zatarcia pierwotnego charakteru architektonicznego elewacji. Równocześnie zlikwidowano attykowe zwieńczenie ściany, obniżając przebieg jej górnej krawędzi zgodnie ze spadkiem połaci dachowej, co znacząco zniekształciło historyczną sylwetę całego budynku.

Ostatecznie, nawet wtórnie wymienione okna, zostały całkowicie usunięte do 2005 r., w okresie intensywnego użytkowania obiektu przez Dom Pomocy Społecznej, będący wówczas w zarządzie Powiatu Chełmskiego, i zastąpione współczesną, seryjną stolarką jednoskrzydłową typu masowego („marketową”). Wprowadzenie współczesnej stolarki okiennej o uproszczonych podziałach oraz jej jeszcze głębsze osadzenie w ościeżach względem lica elewacji spotęgowało proces degradacji historycznej substancji zabytku. Zatarciu uległy pierwotne proporcje i relacje przestrzenne fasady, co znacząco obniżyło jej walory architektoniczne i estetyczne. W efekcie utrwalony został obraz postępującej degradacji zabytku, w którym historyczna logika podziałów oraz relacja stolarki okiennej z płaszczyzną elewacji zostały zastąpione przypadkową, uproszczoną estetyką współczesnych przekształceń, silnie obniżającą walory przestrzenne i wizualne pałacu.

W czasie administrowania nieruchomością przez Powiat Chełmski prowadzono szereg prac określanych jako „remonty i modernizacje”, które w rzeczywistości w coraz większym stopniu prowadziły do przekształcania i degradacji historycznej substancji budynku. Obejmowały one m.in. prace z 1994 roku (o nieprecyzyjnie udokumentowanym zakresie), remonty pomieszczeń w 1996 roku, w tym adaptacje pokoi na poddaszu i piętrze oraz modernizację hallu, dalsze niesprecyzowane prace remontowe w 1997 roku, adaptację pomieszczeń na cele sanitarne w 2008 roku, montaż płytek mrozoodpornych na tarasie w 2009 roku (które nie przetrwały próby czasu), instalację windy w przestrzeni dawnego pokoju środkowego a także wymianę stolarki okiennej w 2005 roku oraz w lukarnach w 2012 roku.

W wyniku tych działań doszło również do całkowitej utraty historycznej stolarki drzwiowej – dawne drzwi o konstrukcji filunkowej zostały zastąpione współczesnymi, typowymi elementami z płyt lub stali, całkowicie obcymi pierwotnej estetyce rezydencji. Nie zachowały się także piece kaflowe, które stanowiły integralny element historycznego wystroju wnętrz pałacowych. Proces ten doprowadził do daleko idącego zatarcia autentycznego charakteru obiektu i stopniowej erozji jego zabytkowej substancji.

W końcowej ocenie rzeczoznawca zakwalifikował stan techniczny obiektu jako „dostateczny”, zaznaczając jednocześnie, że poszczególne elementy budynku należy oceniać bardzo nierównomiernie – od stanu zadowalającego po jednoznacznie zły. Ocena ta dobrze oddaje sytuację pałacu u progu jego zwrotu prawowitym spadkobiercom. Budynek nadal stał, zachowując zasadniczą bryłę i część historycznej substancji, lecz nosił na sobie wyraźne ślady dziesięcioleci eksploatacji, zaniedbań, nie zawsze udanych remontów oraz stopniowej utraty oryginalnych elementów architektonicznych. W ten sposób dokumenty z lat 1988, 1997 i 2023 tworzą niezwykle wymowny ciąg źródłowy. Pokazują nie tylko sam fakt degradacji, ale również trwałość problemów, które pomimo kolejnych diagnoz, zaleceń, remontów czy wątpliwych modernizacji powracały przez ponad trzydzieści pięć lat. Dla historii pałacu w Chojnie są one świadectwem procesu niszczenia rozłożonego w czasie – procesu, który nie dokonywał się gwałtownie, lecz poprzez wieloletnie nawarstwianie się zaniedbań, błędnych decyzji i nieskutecznych działań naprawczych.

Istotną wartość poznawczą posiada wykonana w 2005 roku inwentaryzacja architektoniczna pałacu, obejmująca rzuty poszczególnych kondygnacji oraz elewacje budynku. Choć od jej sporządzenia do momentu zwrotu obiektu prawowitym spadkobiercom w dniu 21 lipca 2023 r. upłynęło osiemnaście lat, dokumentacja ta pozostaje ostatnim kompleksowym zapisem architektonicznej formy pałacu z okresu jego użytkowania przez instytucje publiczne. Dokumentuje ona zarówno zewnętrzny wygląd bryły po dziesięcioleciach powojennych przekształceń, jak i układ wnętrz ukształtowany w wyniku kolejnych adaptacji funkcjonalnych. Szczególnie istotne jest udokumentowanie ostatnich znaczących ingerencji w historyczną strukturę obiektu, związanych z dostosowaniem pałacu do potrzeb Domu Pomocy Społecznej, w tym budowy szybu windowego wewnątrz historycznej bryły oraz końcowej wymiany stolarki okiennej, przy czym brak jest dokumentacji źródłowej potwierdzającej uzyskanie wymaganych zgód konserwatorskich, mimo że tego rodzaju prace w obiekcie zabytkowym wymagają stosownych uzgodnień i pozwoleń. Inwentaryzacja z 2005 r. ukazuje zatem ostatni w pełni udokumentowany rysunkowo etap przekształceń pałacu przed dalszym okresem użytkowania i jego ostatecznym zwrotem właścicielom w 2023 r.

Inwentaryzacja architektoniczna – Pałac Chojno, 2005 – Źródło: UW Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Opis kolejnych przekształceń, zapisany w języku projektów, inwentaryzacji i ekspertyz technicznych, prowadzi do momentu, w którym sama dokumentacja przestaje być wystarczająca do zrozumienia opisu zachodzących zmian. Kolejne warstwy ingerencji – konstrukcyjnych, funkcjonalnych i przestrzennych – można jeszcze precyzyjnie odtworzyć na podstawie rysunków i opisów technicznych. Trudniej jednak uchwycić to, co w tym procesie ulegało stopniowemu zanikowi, a co nie zawsze daje się zapisać w języku pomiarów i klasyfikacji zużycia. W pewnym momencie analiza stanu technicznego przestaje obejmować wyłącznie substancję budynku. Zaczyna dotyczyć również jego wewnętrznej logiki przestrzennej, rytmu komunikacji, relacji między wnętrzami, światłem i przejściami. A jeszcze dalej – czegoś, co można określić jedynie jako charakter miejsca, wyjątkowy genius loci rezydencji.

W tym sensie pałac w Chojnie przestaje być wyłącznie obiektem podlegającym adaptacjom i remontom. Staje się przestrzenią, w której kolejne interwencje nie tylko zmieniają jego strukturę, ale stopniowo rozluźniają pierwotny związek między architekturą a sposobem życia, jaki ona kiedyś organizowała. W tym miejscu język dokumentów technicznych osiąga swoje granice. To, co pozostaje, wymyka się już klasyfikacjom zużycia, procentom degradacji i opisom materiałowym. Dotyczy bowiem nie tyle samej materii budynku, ile tego, co można nazwać jego „duchem” – nieuchwytną, lecz realnie odczuwalną obecnością miejsca, które przez dekady było czyimś domem, a następnie stopniowo traciło tę funkcję, nie znajdując dla niej pełnego ekwiwalentu.

W tym właśnie miejscu rozpoczyna się właściwa struktura kolejnej odsłony naszej opowieści, nosząca tytuł – Kręgi Dantego – nie jako metafora jednorazowa, lecz jako porządek kolejnych warstw, w których historia pałacu odsłania się stopniowo – od przejęcia, przez adaptacje, aż po rozpad i zatarcie pierwotnego sensu miejsca. Każdy z kolejnych kręgów nie będzie już jedynie opisem stanu technicznego. Będzie kolejnym zejściem – w coraz głębsze warstwy przekształceń, w których architektura, funkcja i pamięć przestają współistnieć.

Przewodnikiem po tej drodze staną się archiwalne fotografie wykonane pospiesznie latem 1944 roku przez Mieczysława (III) Boduszyńskiego, który pozostawszy wówczas samotnie w rodzinnym majątku, pełnił służbę na wyznaczonym mu posterunku jako Komendant VI Rejonu Armii Krajowej Okręgu Lublin. Wykonane przez niego zdjęcia nie miały charakteru artystycznej dokumentacji. Powstały w chwili narastającego zagrożenia, jakby w przeczuciu nadchodzącego końca świata, który znał od dzieciństwa. Dziś stanowią one nie tylko bezcenne świadectwo wyglądu wnętrz pałacu, lecz także ostatni zachowany zapis przestrzeni istniejącej jeszcze przed nadejściem nowego „porządku”, który nastąpił 26 września 1944 roku. To właśnie one poprowadzą nas przez kolejne kręgi tej opowieści – ale to już w kolejnej odsłonie naszej wystawy: „GENTRYCIDE. DZIEDZICTWO WYMAZANE. JEDNO MIEJSCE • JEDNA HISTORIA • TEN SAM PROCES”


← Zobacz poprzedni odcinek

Zobacz następny odcinek →