REFORMA
5 czerwca 2026
To szereg zmian wprowadzanych dla poprawy działania jakiegoś systemu – w odróżnieniu od rewolucji…
Preludium
Nie zaczęło się od ruin. Nie zaczęło się nawet od wywłaszczenia. Zaczęło się od fałszywej obietnicy.
Nowa władza potrzebowała nie tylko kontroli nad państwem, ale także społecznego przyzwolenia. Deklaratywna reforma rolna była dla niej jednym z najważniejszych narzędzi budowy narzucanego siłą porządku. Ziemia zagarnięta z majątków takich jak Chojno nie była wyłącznie przedmiotem parcelacji – była środkiem tworzenia zależności społecznej i politycznej – nowego zniewolenia. Dla niektórych oznaczało to awans, bezpieczeństwo i poczucie uczestnictwa w historii, która miała należeć już wyłącznie do nich. W zamian rodziło się coś więcej niż wdzięczność. Powstawał związek między prywatnym losem a trwałością systemu, który ten awans umożliwił.
To był moment, w którym „nowy ład” kupił milczenie i lojalność części społeczeństwa, wiążąc ich przyszłość z własnym przetrwaniem.
Cena tej transakcji nie ograniczała się jednak do zmiany własności ziemi. Obejmowała także stopniowe zacieranie śladów wcześniejszego świata – jego ludzi, relacji, języka i ciągłości miejsca. Historia majątku ziemskiego Chojno jest opowieścią o tym procesie. Nie zaczęło się zatem od ziemi. Ziemia była tylko widocznym śladem tego, co miało zostać przeorane głębiej – w hierarchii ludzkich wartości, pamięci i odpowiedzialności.
Następnie pojawiły się słowa.
Nie jako opis świata, który istnieje, lecz jako jego nowa definicja. Słowa, które oddzielały jednych od drugich, które nadawały nazwom ciężar wyroku i przywileju jednocześnie. „Obszarnik”, „reakcja”, „lud”. W tych słowach nie było jeszcze decyzji o ziemi – była decyzja o tym, kto ma prawo być częścią zaplanowanej przyszłości.
Potem pojawił się dokument.
Nie jako opis, lecz jako mechanizm. Zapisany porządek przejęcia, w którym to, co wcześniej było ciągłością, stawało się nagle procedurą. Majątki nie znikały w akcie przemocy – znikały w akcie administracyjnych decyzji, w którym przemoc przybierała formę podpisu, pieczęci, numeru czy protokołu. To, co było życiem danego miejsca, stawało się jego ostatecznym rozliczeniem. Zło nie potrzebowało już jawnej przemocy. Wystarczał formularz, właściwa rubryka i człowiek wykonujący swoją pracę. Właśnie w tej urzędowej zwyczajności ujawniała się jego banalność – w chwili, gdy odpowiedzialność rozpływała się między formularzami, a sumienie ustępowało miejsca procedurze.
Na końcu ziemia została podzielona.
Linia po linii. Działka po działce. Mapy przecięły przestrzeń jakby była czymś, co można rozłożyć bez reszty. Nie był to tylko podział własności – był to podział świata, w którym dotychczasowe relacje traciły swoje punkty odniesienia. Tam, gdzie istniała ciągłość relacji społecznych i sieci wzajemnych powiązań, pojawił się system odrębnych punktów – z których każdy z własnym numerem i nową zależnością.
Wtedy przyszli ci, którzy mieli ją otrzymać.
Nie jako bierni świadkowie, lecz jako uczestnicy nowego porządku. Dla nich ziemia była początkiem – bezpieczeństwa, awansu i uczestnictwa w historii, która odtąd miała należeć do nich. I właśnie w tym miejscu obietnica przestawała być słowem. Stawała się doświadczeniem. Stawała się relacją. Bo to nie była tylko redystrybucja. To była wymiana, której nie zapisano w żadnym dokumencie – ziemia w zamian za przyszłość splecioną z systemem, który ją umożliwił. Nie trzeba było tego wypowiadać. Wystarczyło, że zaczęło się żyć w jego ramach.
I tak rodziła się nowa podległość.
Nie jako deklaracja. Jako warunek trwania. Jako cicha zależność między tym, co dane, a tym, co niewypowiedziane. Między dawnym światem, który stopniowo znikał z krajobrazu miejsca, a nowym światem, który potrzebował zgody na milczenie – by się utrwalić.
Majątek Chojno staje się miejscem, w którym ten proces można zobaczyć w skali lokalnej – ale nie jest wyjątkiem. Jest fragmentem większej konstrukcji, w której obietnica „sprawiedliwości” nie kończy się na reformie własności, lecz przechodzi w przebudowę sposobu myślenia o przeszłości. Bo prawdziwa zmiana nie wydarzyła się w momencie przejęcia ziemi. Wydarzyła się wtedy, gdy zaczęto ją pamiętać inaczej.


Manifest PKWN, 1944 – Źródło: AP Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
Manifest PKWN (Dz. U. R. P. nr 1 z 15 sierpnia 1944, załącznik) Zobacz transliterację oryginału z błędnie wydrukowanym nazwiskiem przewodniczącego PKWN i kierownika resortu spraw zagranicznych – Edwarda Osóbki-Morawskiego. Przed wybuchem II wojny światowej był jednym z administratorów Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Stalin w prywatnych rozmowach miał nazywać pierwszego powojennego premiera Polski „Oszibką” (ros. ошибка), co w języku rosyjskim oznacza „błąd” lub „pomyłkę”. W podobnej formie jego nazwisko zostało wydrukowane także w pierwszym, moskiewskim egzemplarzu Manifestu PKWN – jako „OSUBKA-MORAWSKI…
M A N I F E S T
Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego
Polacy w kraju i na emigracji! Polacy w niewoli niemieckiej!
DO NARODU POLSKIEGO!
Rodacy! Wybiła godzina wyzwolenia. Armia Polska obok Armii Czerwonej przekroczyła Bug. Żołnierz polski bije się na naszej ziemi ojczystej. Nad umęczoną Polską powiały znów biało-czerwone sztandary.
Naród Polski wita żołnierza Armii Ludowej, zjednoczonego z żołnierzem Armii Polskiej w ZSRR. Wspólny jest wróg, wspólna walka i wspólne sztandary.
Zjednoczeni ku chwale Ojczyzny w jednym Wojsku Polskim pod wspólnym dowództwem wszyscy żołnierze polscy pójdą obok zwycięskiej Czerwonej Armii do dalszych walk o wyzwolenie Kraju.
Pójdą poprzez Polskę całą po pomstę nad Niemcami, aż polskie sztandary nie załopocą na ulicach stolicy butnego prusactwa, na ulicach Berlina.
Rodacy! Naród walczący z okupantem niemieckim o wolność i niepodległość stworzył swą reprezentację, swój podziemny parlament — Krajową Radę Narodową. Weszli do Krajowej Rady Narodowej reprezentanci stronnictw demokratycznych — ludowcy, demokraci, socjaliści, członkowie PPR i innych organizacyj. Podporządkowały się Krajowej Radzie Narodowej organizacje Polonii zagranicznej w pierwszym rzędzie Związek Patriotów Polskich i stworzona przezeń Armia.
Krajowa Rada Narodowa, powołana przez walczący naród, jest jedynym legalnym źródłem władzy w Polsce.
Emigracyjny „rząd” w Londynie i jego delegatura w Kraju jest władzą samozwańczą, władzą nielegalną. Opiera się na bezprawnej faszystowskiej konstytucji z kwietnia 1935 roku. „Rząd” ten hamował walkę z okupantem hitlerowskim, swą awanturniczą polityką pchał Polskę ku nowej katastrofie.
W chwili wyzwolenia Polski, w chwili gdy sojusznicza Armia Czerwona i wraz z nią Wojsko Polskie wypędzają okupanta z Kraju, w tym momencie musi powstać legalny ośrodek władzy, który pokieruje walką narodu o ostateczne wyzwolenie.
Dlatego Krajowa Rada Narodowa, tymczasowy parlament narodu polskiego powołała POLSKI KOMITET WYZWOLENIA NARODOWEGO jako legalną tymczasową władzę wykonawczą dla kierowania walką wyzwoleńczą narodu, zdobycia niepodległości i odbudowy państwowości polskiej.
Krajowa Rada Narodowa i Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego działają na podstawie Konstytucji z 17 marca 1921 roku, jedynie obowiązującej konstytucji legalnej, uchwalonej prawnie. Podstawowe założenia Konstytucji z 17 marca 1921 r. obowiązywać będą aż do zwołania wybranego w głosowaniu powszechnym, bezpośrednim, równym, tajnym i stosunkowym Sejmu Ustawodawczego, który uchwali, jako wyraziciel woli narodu, nową konstytucję.
Rodacy!
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego za naczelne swe zadanie uważa wzmożenie udziału narodu polskiego w walce o zmiażdżenie Niemiec hitlerowskich.
Wybiła godzina odwetu na Niemcach za męki i cierpienia, za spalone wsie, za zburzone miasta, zniszczone kościoły i szkoły, za łapanki, obozy i rozstrzeliwania, za Oświęcim, Majdanek, Tremblinkę, za wymordowanie ghetta.
Rodacy!
Sojusznicza Armia Czerwona swym bohaterstwem i ofiarnością zadała miażdżące ciosy Niemcom hitlerowskim. Armia Czerwona jako armia wyzwoleńcza wkroczyła do Polski.
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego wzywa ludność i wszystkie podległe mu władze do jak najściślejszego współdziałania z Czerwoną Armią i najwydatniejszej dla niej pomocy. Jak najwydatniejszy udział Polaków w wojnie zmniejszy cierpienia narodu i przyspieszy koniec wojny.
Chwytajcie za broń! Bijcie Niemców wszędzie, gdzie ich napotkacie! Atakujcie ich transporty, udzielajcie informacyj, pomagajcie żołnierzom polskim i sowieckim. Na terenach wyzwolonych wypełniajcie karnie nakazy mobilizacyjne i spieszcie do szeregów Wojska Polskiego, które pomści klęską wrześniową i wraz z armiami Narodów Sprzymierzonych zgotuje Niemcom Nowy Grunwald!
Stawajcie do walki o wolność Polski, o powrót do Matki-Ojczyzny starego polskiego Pomorza i Śląska Opolskiego, o Prusy Wschodnie, o szeroki dostęp do morza, o polskie słupy graniczne nad Odrą!
Stawajcie do walki o Polskę, której nigdy już nie zagrozi nawała germańska, o Polskę, której zapewniony będzie trwały pokój i możność twórczej pracy, rozkwit kraju!
Historia i doświadczenia obecnej wojny dowodzą, że przed naporem germańskiego imperializmu ochronić może tylko zbudowanie wielkiej słowiańskiej tamy, której podstawą będzie porozumienie polsko-sowiecko-czechosłowackie.
Przed 400 lat między Polakami i Ukraińcami, Polakami i Białorusinami, Polakami i Rosjanami trwał okres nieustannych konfliktów ze szkodą dla obydwu stron. Teraz nastąpił w tych stosunkach historyczny zwrot. Konflikty ustępują przyjaźni i współpracy, dyktowanej przez obopólne życiowe interesy. Przyjaźń i bojowa współpraca, zapoczątkowane przez braterstwo broni Wojska Polskiego z Armią Czerwoną, winny przekształcić się w trwały sojusz i w sąsiedzkie współdziałanie po wojnie.
Krajowa Rada Narodowa i powołany przez nią Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego uznają, że uregulowanie granicy polsko-radzieckiej powinno nastąpić w drodze wzajemnego porozumienia. Granica wschodnia powinna być linią przyjaznego sąsiedztwa, a nie przegrodą między nami a naszymi sąsiadami, i powinna być uregulowana zgodnie z zasadą: ziemie polskie — Polsce, ziemie ukraińskie, białoruskie i litewskie — Radzieckiej Ukrainie, Białorusi i Litwie. Trwały sojusz z naszymi bezpośrednimi sąsiadami, ze Związkiem Radzieckim i Czechosłowacją, będzie podstawową zasadą zagranicznej polityki polskiej, realizowanej przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego.
Braterstwo broni, uświęcone wspólnie przelaną krwią w walce z niemiecką agresją, jeszcze bardziej pogłębi przyjaźń i utrwali sojusz z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Polska dążyć będzie do zachowania tradycyjnej przyjaźni i sojuszu z odrodzoną Francją, jak również do współpracy z wszystkimi demokratycznymi państwami świata.
Polska polityka zagraniczna będzie polityką demokratyczną i opartą na zasadach zbiorowego bezpieczeństwa. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego ustalać będzie systematycznie straty, zadane narodowi polskiemu przez Niemców, i poczyni kroki dla zapewnienia Polsce należnych jej odszkodowań.
Rodacy!
W imieniu Krajowej Rady Narodowej Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego obejmuje władzę na wyzwolonych terenach Polski. Ani chwili na ziemi polskiej, uwolnionej od najazdu niemieckiego, nie może działać żadna inna administracja prócz polskiej. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego sprawuje władzę poprzez Wojewódzkie, Powiatowe, Miejskie i Gminne Rady Narodowe i przez upełnomocnionych swych przedstawicieli. Tam, gdzie Rady Narodowe nie istnieją, demokratyczne organizacje obowiązane są natychmiast powołać je do życia, włączając w ich skład cieszących się zaufaniem ludności Polaków-patriotów, niezależnie od ich poglądów politycznych.
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego nakazuje natychmiastowe rozwiązanie organów administracji okupantów.
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego nakazuje natychmiast rozwiązanie tzw. granatowej policji.
Rady Narodowe tworzą niezwłocznie podlegającą im Milicję Obywatelską, której zadaniem będzie utrzymanie porządku i bezpieczeństwa.
Zadaniem niezawisłych sądów polskich będzie zapewnić szybki wymiar sprawiedliwości. Żaden niemiecki zbrodniarz wojenny, żaden zdrajca narodu nie może ujść kary!
Rodacy!
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego przystępując do odbudowy państwowości polskiej, deklaruje uroczyście przywrócenie wszystkich swobód demokratycznych, równości wszystkich obywateli bez różnicy rasy, wyznania i narodowości, wolności organizacyj politycznych, zawodowych, prasy, sumienia. Demokratyczne swobody nie mogą jednak służyć wrogom demokracji. Organizacje faszystowskie, jako antynarodowe, tępione będą z całą surowością prawa.
Rodacy!
Kraj wyniszczony i wygłodzony czeka na wielki wysiłek twórczy całego narodu. Krzywdy, zadane przez okupantów, muszą być ćjaćk najprędzej naprawione. Własność, zrabowana przez Niemców poszczególnym obywatelom, chłopom, kupcom, rzemieślnikom, drobnym i średnim przemysłowcom, instytucjom i kościołowi będzie zwrócona prawowitym właścicielom. Majątki niemieckie zostaną skonfiskowane. Żydom po bestialsku tępionym przez okupanta zapewniona zostanie odbudowa ich egzystencji oraz prawne i faktyczne równouprawnienie. Majątek narodowy, skoncentrowany dziś w rękach państwa niemieckiego oraz poszczególnych kapitalistów niemieckich, a więc wielkie przedsiębiorstwa przemysłowe, handlowe, bankowe, transportowe oraz lasy, przejdą pod Tymczasowy Zarząd Państwowy. W miarę regulowania stosunków gospodarczych nastąpi przywrócenie własności.
Rodacy!
Aby przyspieszyć odbudowę Kraju i zaspokoić odwieczny pęd chłopstwa polskiego do ziemi, Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego przystąpi natychmiast do urzeczywistnienia na terenach wyzwolonych szerokiej reformy rolnej.
W tym celu utworzony zostanie Fundusz Ziemi, podległy Resortowi Rolnictwa i Reform Rolnych. W skład tego Funduszu wejdą wraz z martwym i żywym inwentarzem i budynkami ziemie niemieckie, ziemie zdrajców narodu oraz ziemie gospodarstw obszarniczych o powierzchni ponad 50 ha, a na terenach, przyłączonych do Rzeszy, w zasadzie o powierzchni ponad 100 ha. Ziemie niemieckie i ziemie zdrajców narodu zostaną skonfiskowane. Ziemie gospodarstw obszarniczych przejęte zostaną przez Fundusz Ziemi bez odszkodowania, zależnego od wielkości gospodarstwa, lecz za zaopatrzeniem dla byłych właścicieli. Ziemianie, mający zasługi patriotyczne w walce z Niemcami, otrzymają wyższe zaopatrzenie. Ziemie skupione przez Fundusz Ziemi, z wyjątkiem przeznaczonych na gospodarstwa wzorowe, rozdzielone zostaną między chłopów małorolnych, średniorolnych, obarczonych licznymi rodzinami, drobnych dzierżawców oraz robotników rolnych. Ziemia rozdzielona przez Fundusz Ziemi za (minimalną) opłatą, stanowić będzie na równi z dawniej posiadaną ziemią własność indywidualną. Fundusz Ziemi będzie tworzył nowe gospodarstwa względnie dopełniał gospodarstwa małorolne, biorąc za podstawę normę 5 ha użytków rolnych średniej jakości dla średniolicznej rodziny. Gospodarstwa, które nie będą mogły otrzymać tej normy na miejscu, będą miały prawo do udziału w przesiedleniu przy pomocy państwa na tereny z wolną ziemią, zwłaszcza na ziemie wywindykowane od Niemiec.
Rodacy!
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego stawia przed sobą jako bezpośrednie zadanie, natychmiastową poprawę bytu szerokich rzesz narodu.
Kontyngenty, zabierające chłopu całą jego krwawicę, będą natychmiast zniesione. Dla potrzeb armii i aprowizacji miast na czas wojny na podstawie polskiej ustawy o świadczeniach wojennych zostaną wprowadzone ściśle ustalone świadczenia w naturze, wydatnie zmniejszające ciężary wsi w stosunku do kontyngentów niemieckich.
Płace robotnicze i pracownicze, utrzymywane przez Niemców przymusowo na poziomie przedwojennym, zostaną ustawowo podniesione do norm, zapewniających minimum egzystencji.
Natychmiast rozpocznie się odbudowa i rozbudowa instytucyj Ubezpieczeń Społecznych na wypadek choroby, inwalidztwa, bezrobocia oraz ubezpieczenia na starość. Instytucje Ubezpieczeń Społecznych oparte będą na zasadach demokratycznego samorządu. Wprowadzone zostanie nowoczesne prawodawstwo w dziedzinie ochrony pracy, rozpocznie się rozładowywanie nędzy mieszkaniowej.
Zniesione zostaną niemieckie znienawidzone zakazy, krępujące działalność gospodarczą, obrót handlowy między wsią i miastem. Państwo popierać będzie szeroki rozwój spółdzielczości. Inicjatywa prywatna, wzmagająca tętno życia gospodarczego, również znajdzie poparcie państwa. Zapewnienie normalnej aprowizacji będzie jedną z podstawowych trosk.
Rodacy!
Jednym z najpilniejszych zadań Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego będzie na terenach oswobodzonych odbudowa szkolnictwa i zapewnienie bezpłatnego nauczania na wszystkich szczeblach. Przymus powszechnego nauczania będzie ściśle przestrzegany. Polska inteligencja zdziesiątkowana przez niemców [pisownia oryginalna – przyp. aut.], a zwłaszcza ludzie nauki i sztuki, zostaną otoczeni specjalną opieką. Odbudowa szkół zostanie natychmiast podjęta.
Rodacy!
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego dążyć będzie do najszybszego powrotu emigracji do Kraju i podejmie kroki dla zorganizowania tego powrotu.
Jedynie dla agentów hitlerowskich i dla tych, którzy zdradzili Polskę we wrześniu 1939 r. granice Rzeczypospolitej będą zamknięte,
Rodacy!
Stoją przed nami gigantyczne zadania. Będziemy je realizować dalej nieugięcie i zdecydowanie. Odrzucimy precz warchołów, agentów reakcji, którzy przez rozbijanie jedności narodowej, przez próby prowokowania walk między Polakami idą na rękę hitleryzmowi.
Zadania wyzwolenia Polski, odbudowy państwowości, doprowadzenia wojny do zwycięskiego końca, uzyskania dla Polski godnego miejsca w świecie, rozpoczęcia odbudowy zniszczonego kraju — oto nasze naczelne zadania.
Nie można tych zadań urzeczywistnić bez jedności narodowej.
Wykuwaliśmy tę jedność w ciężkiej walce podziemnej.
Powstanie Krajowej Rady Narodowej było wyrazem jej urzeczywistnienia. Powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego jest dalszym krokiem na tej drodze.
Rodacy!
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego wzywa was: Wszystko dla najprędszego wyzwolenia Kraju i rozbicia Niemców!
Polacy!
Do walki! Do broni! Niech żyje zjednoczone Wojsko Polskie, walczące o wolność Polski!
Niech żyje sprzymierzona Armia Czerwona, niosąca Polsce wyzwolenie!
Niech żyją nasi wielcy sojusznicy — Związek Radziecki, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone Ameryki Północnej! Niech żyje jedność narodowa!
Niech żyje Krajowa Rada Narodowa reprezentacja walczącego narodu!
Niech żyje Polska wolna, silna, niepodległa, suwerenna i demokratyczna!
POLSKI KOMITET WYZWOLENIA NARODOWEGO
Przewodniczący i kierownik resortu spraw zagranicznych — EDWARD BOLESŁAW OSUBKA-MORAWSKI [pisownia oryginalna – przyp. aut].
Wiceprzewodniczący, kierownik resortu rolnictwa i reform rolnych — ANDRZEJ WITOS
Wiceprzewodnicząca — WANDA WASILEWSKA
Kierownik resortu obrony narodowej — generał broni MICHAŁ ROLA-ŻYMIERSKI
Zastępca kierownika resortu obrony narodowej — generał dywizji ZYGMUNT BERLING
Kierownik resortu administracji publicznej — STANISŁAW KOTEK-AGROSZEWSKI
Kierownik resortu gospodarki narodowej i finansów — JAN STEFAN HANEMAN
Kierownik resortu sprawiedliwości — JAN CZECHOWSKI
Kierownik resortu bezpieczeństwa publicznego — STANISŁAW RADKIEWICZ
Kierownik resortu pracy, opieki społecznej i zdrowia — dr BOLESŁAW DROBNER
Kierownik resortu komunikacji, poczt i telegrafu — inż. JAN MICHAŁ GRUBECKI
Kierownik resortu odszkodowań wojennych — dr EMIL SOMMERSTEIN
Kierownik resortu oświaty — dr STANISŁAW SKRZEWSKI
Kierownik resortu kultury i sztuki — WINCENTY RZYMOWSKI
Kierownik resortu informacji i propagandy — dr STEFAN JĘDRYCHOWSKI
To nie był jednorazowy akt, lecz początek sekwencji politycznej. Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, ogłoszony formalnie 22 lipca 1944 roku, choć w rzeczywistości przygotowany i zatwierdzony wcześniej – w Moskwie – w ramach kolaboracyjnych struktur bezpośrednio podporządkowanych Związkowi Sowieckiemu, otwierał nowy „porządek polityczny”, w którym język sprawiedliwości społecznej pełnił funkcję legitymizującą władzę, a nie opisującą rzeczywistość. Pojęcia takie jak „sprawiedliwość” czy „wyzwolenie” funkcjonują tu jako element nowomowy politycznej, w której ich pierwotne znaczenia zostają przekształcone i podporządkowane celom ideologicznym. W tym mechanizmie przekształcone znaczenia słów zaczynają stopniowo przechodzić w język norm prawnych, które nie opisują już rzeczywistości, lecz ją ustanawiają. Logikę działania Manifestu z 1944 roku można streścić jednym zdaniem:
„Wszystko będzie zgodnie z prawem, tak jak my je rozumiemy”…
Tekst Manifestu nie był aktem suwerennego państwa w klasycznym sensie, lecz dokumentem wprowadzanym w warunkach zależności od siły zewnętrznej – przede wszystkim Armii Czerwonej oraz zaplecza aparatu „bezpieczeństwa” – NKWD, które stanowiły realną podstawę egzekwowania nowego porządku. W tym sensie jego treść nie wynikała z autonomicznego procesu politycznego, lecz była częścią szerszego projektu instalacji nowej władzy na zajmowanym terytorium.
Konstrukcja „ludu” jako nowego suwerena nie oznaczała klasycznego ustanowienia podmiotu politycznego wyłaniającego się z wewnętrznej siły wspólnoty, lecz była zabiegiem deklaratywnym – nadaniem suwerennego statusu z poziomu zewnętrznej władzy politycznej. W praktyce oznaczało to, że ów „lud” nie był źródłem władzy, lecz kategorią polityczną, w ramach której obca siła miała zostać zorganizowana i utrwalona. W konsekwencji powstawała struktura, w której suwerenność miała charakter przypisany, a nie konstytuowany od wewnątrz.
Równolegle rozwijał się proces delegitymizacji dotychczasowego porządku państwowego, przedstawianego w Manifeście jako system „skompromitowany, nielegalny i wymagający usunięcia”. Nie była to jednak neutralna diagnoza historyczna, lecz element świadomie konstruowanej narracji politycznej, mającej uzasadnić głęboką zmianę ustrojową oraz przejęcie pełni władzy przez nowy ośrodek polityczny. Skuteczność tej narracji nie opierała się na rzeczywistym konsensusie społecznym ani swobodnym procesie politycznej legitymizacji, lecz na przewadze militarnej i instytucjonalnej nowej władzy, ustanawianej w warunkach obecności Armii Czerwonej oraz wsparcia sowieckiego aparatu i struktur przymusu. W tym sensie język delegitymizacji nie tyle opisywał istniejący stan rzeczy, ile aktywnie go wytwarzał – tworząc polityczne i wątpliwe moralnie uzasadnienie dla przejęcia kontroli nad państwem oraz podporządkowania suwerennego narodu obcemu systemowi zależności.
Obietnica reformy rolnej, pojawiająca się w tym dokumencie, nie funkcjonowała jako ekonomiczny program polityki gospodarczej, lecz jako element tej samej konstrukcji legitymizacyjnej – miała znaczenie przede wszystkim jako techniczne narzędzie pozyskania i budowania akceptacji dla narzucanego porządku politycznego, którego realne wdrożenie następowało dopiero poprzez kolejne akty prawne i mechanizmy wykonawcze.
Pierwszym krokiem przejścia od deklarowanego porządku prawnego do systemu o wyraźnie represyjnej i selektywnej logice egzekwowania odpowiedzialności był Dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy oraz zdrajców Narodu Polskiego, określany w literaturze jako „Sierpniówka”. Akt ten, wzorowany na rozwiązaniach sowieckich, wprowadzał jednocześnie model odpowiedzialności o charakterze wyraźnie retroaktywnym, obejmującym czyny popełnione przed jego wejściem w życie, co czyniło z niego narzędzie nie tylko penalizacji, ale także wtórnej rekonstrukcji przeszłości w kategoriach prawnych nowego komunistycznego porządku.
Dekret wprowadzał kategorię „wroga”, której zakres znaczeniowy wykraczał poza klasyczne rozumienie kolaboracji czy działań militarnych. Kluczowe znaczenie miało znamienie „działania na rękę władzy państwa niemieckiego”, ujęte w sposób celowo niedookreślony, a zarazem obwarowany najwyższymi sankcjami karnymi – karą śmierci – co otwierało szeroką przestrzeń interpretacyjną dla organów stosujących „prawo”. Nie była to więc jedynie techniczna nieostrość legislacyjna, lecz świadoma i celowa konstrukcja normatywna umożliwiająca dynamiczne definiowanie wroga w zależności od potrzeb polityczno-instytucjonalnych nowej władzy.
W praktyce oznaczało to przesunięcie punktu ciężkości z obiektywnego czynu na jego polityczno-moralną kwalifikację, dokonywaną ex post w ramach nowo kształtowanego aparatu państwowego. Jak wynika z konstrukcji art. 1 dekretu, penalizacji podlegało zarówno bezpośrednie uczestnictwo w zabójstwach ludności cywilnej, jeńców wojennych czy osób prześladowanych z przyczyn politycznych, narodowościowych, wyznaniowych lub rasowych, jak i wszelkie działania polegające na ich wskazywaniu, ujęciu czy denuncjacji. W tym sensie dekret nie tyle opisuje czyn, ile ustanawia kategorię „uczestnictwa w systemie wrogim”, której zakres mógł być rozszerzany przez wykładnię. Szczególne znaczenie miał art. 4 dekretu, definiujący pojęcie organizacji przestępczej. Poprzez klauzulę obejmującą „zrzeszenia polityczne działające w interesie państwa niemieckiego” wprowadzono konstrukcję o wyjątkowo pojemnym charakterze, pozwalającą na kwalifikowanie szerokiego spektrum aktywności politycznej jako udziału w strukturach przestępczych. W ten sposób dekret tworzył autonomiczne narzędzie selekcji politycznej, w którym granica między przestępstwem a przynależnością polityczną ulegała rozmyciu.
Warto przy tym podkreślić, że regulacja koncentrowała się wyłącznie na współpracy z okupacją niemiecką, nie wprowadzając równoległej kategorii odpowiedzialności za działania podejmowane w warunkach okupacji sowieckiej z 1939 roku. Ta asymetria definicyjna nie ma charakteru wyłącznie historycznego, lecz systemowy – określa bowiem strukturę tego, co zostaje uznane za „przestępstwo wobec narodu”, a co pozostaje poza polem penalizacji.
Asymetria ta nie funkcjonowała jednak w próżni normatywnej. Równolegle z tworzeniem nowych podstaw odpowiedzialności karnej ustanawiano rozwiązania ograniczające zakres rzeczywistej jurysdykcji państwa polskiego na rzecz Związku Sowieckiego. Szczególne znaczenie miało zawarte 26 lipca 1944 r. porozumienie pomiędzy Edwardem Osóbką-Morawskim a Wiaczesławem Mołotowem, działającym jako Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych ZSRS, zgodnie z którym przestępstwa popełnione przez ludność cywilną na terytorium Polski przeciwko wojskom radzieckim w strefie działań wojennych podlegały jurysdykcji władz sowieckich. W praktyce oznaczało to przyznanie obcemu państwu kompetencji do sądzenia obywateli polskich za czyny popełnione na terytorium Polski. Na podstawie art. 7 tego porozumienia obywatele polscy mogli być przekazywani władzom sowieckim i deportowani do ZSRS. Zestawienie tego rozwiązania z konstrukcją dekretu sierpniowego pokazuje, że nowy porządek prawny od samego początku kształtowany był w sposób selektywny – współpraca z okupantem niemieckim została objęta szczególnie rozbudowanym systemem represji, podczas gdy działania związane z interesami ZSRS pozostawały poza analogicznym zakresem odpowiedzialności, a sam Związek Sowiecki uzyskiwał na terytorium Polski pozycję uprzywilejowaną jurysdykcyjnie.
Dekret sierpniowy należy rozumieć również jako akt wpisujący się w model, w którym państwo staje się – zgodnie z powojenną doktryną odpowiedzialności zbiorowej – swoistym „depozytariuszem krzywd” i wykonawcą sprawiedliwości odwetowej. W tym sensie prawo karne zostaje sprzęgnięte z funkcją restytucji moralno-politycznej, a nie wyłącznie ochrony dóbr prawnych. Z perspektywy systemowej dekret ten nie stanowi więc wyłącznie instrumentu represji wobec zbrodni okupacyjnych, lecz pierwszy etap konstrukcji modelu prawa, w którym kategoria wroga zostaje trwale wpisana w mechanizm państwowy jako narzędzie jego legitymizacji i reorganizacji społecznej. Jednocześnie – jak pokazuje praktyka jego stosowania – bardzo szybko doszło do rozszerzenia funkcji dekretu poza pierwotnie deklarowany cel. W warunkach utrwalania nowej władzy komunistycznej, wspieranej politycznie i militarnie przez ZSRS, regulacja ta została wykorzystana jako instrument walki z polskim podziemiem niepodległościowym i antykomunistycznym. Oskarżenie o „pójście na rękę” okupantowi niemieckiemu zaczęło obejmować również działania wymierzone w struktury komunistyczne, co w praktyce prowadziło do odwrócenia pierwotnej semantyki „kolaboracji” i jej zastosowania wobec przeciwników politycznych nowego reżimu. W tym kontekście szczególne znaczenie ma sprawa generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, który został aresztowany i postawiony przed sądem pod zarzutem „współpracy z okupantem niemieckim” w rozumieniu dekretu, rozciągniętym na jego działalność wymierzoną przeciwko formacjom komunistycznym, takim jak Gwardia Ludowa i Armia Ludowa. Wyrok śmierci zapadł 16 kwietnia 1952 r. przed Sądem Wojewódzkim dla m.st. Warszawy, został utrzymany przez Sąd Najwyższy, a Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Egzekucję wykonano 24 lutego 1953 r. Przypadek ten stanowi ilustrację praktycznego przesunięcia funkcji dekretu – od aktu prawa karnego wymierzonego w zbrodniarzy wojennych do narzędzia selektywnej eliminacji przeciwników politycznych. W jego sprawie akt oskarżenia formułowała prokurator Helena Wolińska-Brus [właściwie Felicja Danielak, z domu Fajga Mindla, ps. „Lena” – po latach, w III RP Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie wydał nakaz jej aresztowania pod zarzutem bezprawnego pozbawienia wolności m.in. gen. Fieldorfa. Polska bezskutecznie żądała jej ekstradycji z Wielkiej Brytanii], funkcjonująca w strukturach wojskowego aparatu prokuratorskiego podporządkowanego ówczesnemu Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. Jej udział w postępowaniu nie miał charakteru wyłącznie technicznego – prokuratura w tym okresie pełniła funkcję nie tylko organu ścigania, lecz także elementu polityczno-represyjnego systemu decyzyjnego, w którym kwalifikacja prawna była ściśle powiązana z celami władzy wykonawczej. W tym sensie osoba oskarżyciela nie była neutralnym uczestnikiem procesu, lecz ogniwem aparatu realizującego założenia polityki karnej nowego totalitarnego państwa.
Kolejnym etapem jest Dekret PKWN z 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej, który przekształca język Manifestu PKWN w mechanizm prawa wykonawczego. Dekret ten formalizuje przejęcie majątków ziemskich, ich parcelację i redystrybucję jako procedurę administracyjną, w której własność przestaje być kategorią prawa cywilnego, a staje się rewolucyjnym narzędziem reorganizacji struktury społecznej i politycznej.
Szczególnie istotne jest zestawienie tego aktu z deklaracjami zawartymi w samym Manifeście, który zapowiadał m.in. „przywrócenie własności” oraz utworzenie Funduszu Ziemi jako mechanizmu redystrybucji ziemi „skupionej” od dotychczasowych właścicieli. Termin „skupione” ma tu charakter kluczowy i jednocześnie ambiwalentny semantycznie – w języku potocznym sugeruje formę nabycia ekwiwalentnego, opartą na wymianie ekonomicznej, podczas gdy w praktyce dekretu odnosi się do przejęcia majątków o różnym statusie prawnym, w tym konfiskaty bez odszkodowania w przypadku określonych kategorii właścicieli (m.in. „zdrajców narodu” oraz majątków uznanych za „obszarnicze”). W tym sensie język „skupu” pełni funkcję eufemizującą, przesłaniającą faktyczną asymetrię relacji między państwem a właścicielem.
Dla ówczesnego społeczeństwa zapis ten posiadał jednak jeszcze jeden wymiar – odwoływał się do utrwalonych schematów pamięci zbiorowej związanych z reformą rolną przeprowadzoną w II Rzeczypospolitej. Społeczeństwo pamiętało bowiem reformę rolną z lat 20. XX wieku, opartą na ustawie o wykonaniu reformy rolnej [Dz.U. z 1926 r. nr 1 poz. 1.] z 28 grudnia 1925 r., w której również określano graniczne normy powierzchniowe majątków przeznaczonych do parcelacji – z zasady powyżej 180 ha, a na terenach wschodnich powyżej 300 ha – przy jednoczesnym zachowaniu zasady odszkodowania dla właścicieli. W społecznej percepcji samo wskazanie granicy areału nie oznaczało więc automatycznie całkowitego wywłaszczenia (grabieży) ani likwidacji całego gospodarstwa rodzinnego.
Tymczasem dekret PKWN operował podobnym językiem liczbowych limitów powierzchniowych – 50 ha lub 100 ha na terenach wcielonych wcześniej do Rzeszy – lecz nadawał mu całkowicie odmienną treść prawną i polityczną. W praktyce nie oznaczało to parcelacji jedynie nadwyżki ponad określony areał, lecz przejęcie całych majątków wraz z zabudowaniami, inwentarzem i wyposażeniem gospodarczym – bez odszkodowania. Dla wielu właścicieli oznaczało to nie częściowe ograniczenie własności, lecz całkowite usunięcie na margines z dotychczasowego miejsca życia i pozycji społecznej.
W tym sensie język Manifestu i dekretu działał również na poziomie psychologicznym i symbolicznym – wykorzystywał istniejące doświadczenia społeczne oraz wcześniejsze rozumienie pojęcia reformy rolnej, tworząc wrażenie kontynuacji znanych mechanizmów prawnych, podczas gdy rzeczywisty model działania miał charakter jakościowo odmienny. To właśnie ta rozbieżność między społecznym wyobrażeniem reformy a realnym mechanizmem przejęcia stanowi jeden z najważniejszych elementów politycznej skuteczności całego represyjnego procesu. Dekret precyzuje, że przejęciu podlegają zarówno ziemie niemieckie, jak i majątki uznane za należące do „zdrajców narodu” oraz gospodarstwa przekraczające określone normy powierzchniowe, które przechodzą na Fundusz Ziemi bez odszkodowania, z wyjątkiem przewidzianych w ograniczonym zakresie świadczeń dla niektórych byłych właścicieli. Jednocześnie deklaruje on, że ziemia rozdzielana przez Fundusz Ziemi staje się własnością indywidualną nowych użytkowników.
Kluczowy jest tu jednak nie tylko zakres przejęcia, lecz mechanizm przejścia od obietnicy „przywrócenia własności” do systemu, w którym własność ta zostaje ponownie zdefiniowana przez państwo w momencie jej nadania. Oznacza to, że „przywrócenie” nie oznacza powrotu do wcześniejszego porządku prawnego, lecz ustanowienie nowej formy własności, której warunki, zakres i stabilność są pochodną decyzji administracyjnej, a nie autonomicznego prawa własności w klasycznym sensie cywilnym. W tym zestawieniu szczególnie wyraźnie widać napięcie między językiem Manifestu a konstrukcją dekretu – obietnica przywrócenia i redystrybucji zostaje przekształcona w system, w którym kategorie takie jak „skup” czy „własność indywidualna” funkcjonują jako elementy nowej logiki prawnej, nie zaś kontynuacja wcześniejszego porządku własnościowego.
Kolejna warstwa procesu dotyczy jego operacyjnego przyspieszenia. Instrukcja PKWN z 11 października 1944 r. o przyspieszonym trybie wykonania reformy rolnej przesuwa punkt ciężkości z procedury na skuteczność, ustanawiając zasadę natychmiastowego wykonania przejęć majątków bez pełnego domknięcia klasycznych procedur cywilnoprawnych. W tym modelu administracja przestaje pełnić funkcję rejestrującą zmianę prawną – staje się narzędziem jej uprzedzającej materializacji w terenie.
Geneza tej zmiany wiąże się bezpośrednio z presją polityczną centrum decyzyjnego w Moskwie oraz napięciem wokół tempa realizacji reformy rolnej na zajętych terenach. W literaturze wspomnieniowej i opracowaniach dotyczących pierwszego okresu działania PKWN powraca motyw oczekiwania na szybką i bezwzględną realizację przejęć majątków ziemskich, traktowanych jako jeden z kluczowych elementów stabilizacji nowej władzy. W tym kontekście wskazuje się na nacisk ze strony Józefa Stalina, aby proces likwidacji dawnych struktur własności ziemskiej został przeprowadzony w sposób natychmiastowy i nieodwracalny – jako element utrwalenia nowego porządku politycznego.
Warto w tym miejscu przywołać zachowaną relację Bolesława Bieruta oraz Romana (Rachmila) Zambrowskiego ukazującą bezpośredni kontekst powstania tzw. „Instrukcji” dotyczącej reformy rolnej:
„Tow. Stalin powiedział, że jeśli przed nami stoi zagadnienie usunięcia z widowni całej klasy, złamanie obszarników – to wtedy to już nie jest reforma, a rewolucja agrarna, a tego rodzaju rewolucji nie przeprowadza się w majestacie prawa i cackaniem się z przygotowaniami. (…) Tow. Stalin krytykował nas za miękkość, za rozlazłość, że nie umiemy wystąpić dostatecznie śmiało. Kiedy się dowiedział, że żaden obszarnik nie został jeszcze posadzony, wymyślał: „Cóż wy za komuniści! To nie tylko brak komunizmu, to brak patriotyzmu, właściwego stosunku do potrzeb narodu.”
[„Protokoły posiedzeń Biura Politycznego KC PPR 1944-1945. Dokumenty do dziejów PRL”, red. A. Kochański, Warszawa 1992, s. 18; cyt. za: L. Jakubowska, „Między ideologią i praktyką reformy rolnej: Pamięć ziemiaństwa”, „Polska 1944/45-1989. Studia i materiały”, IV/1999, s. 23].
„Jeśli chodzi o zagadnienie geometrów przysięgłych, tzn. przysięgłych przeciwników – to trzeba, by Bezpieczeństwo zabierało od czasu do czasu tych geometrów i notariuszy. Taka wizyta w Bezpieczeństwie dobrze działa.”
[Rachmil Zambrowski, 1944 – „Protokoły posiedzeń Biura Politycznego…„]
W realiach jesieni 1944 roku pojęcie „rewolucji” nie pełniło już funkcji opisowej, lecz stało się narzędziem legitymizacyjnym nowego porządku politycznego. W relacji Bolesława Bieruta i Romana Zambrowskiego, odwołującej się do rozmów z Józefem Stalinem, uderza przede wszystkim radykalne przesunięcie znaczenia samego terminu – reforma rolna zostaje wprost przedefiniowana jako „rewolucja agrarna”, a więc nie proces administracyjny, lecz akt świadomego i gwałtownego złamania dotychczasowej struktury społecznej. W tej logice „cackanie się z przygotowaniami” czy „majestat prawa” nie stanowią wartości, lecz przeszkodę w realizacji ideologicznie motywowanego celu politycznego, jakim jest fizyczne usunięcie całej warstwy społecznej – ziemiaństwa – z życia publicznego.
To przesunięcie ma jednak znaczenie głębsze niż tylko retoryczne. Jak wskazuje ujęcie teoretyczne, rewolucja w marksistowskiej tradycji nie była rozumiana jako zwykła zmiana ustrojowa, lecz jako konieczny etap rozwoju historycznego, prowadzący do powstania nowej formacji społeczno-ekonomicznej. W tym sensie posiadała ona charakter quasi-deterministyczny – nie była wydarzeniem politycznym, lecz „prawem historii”, które miało usprawiedliwiać zarówno zakres, jak i intensywność przemocy. W warunkach Polski po 1944 roku termin ten został dodatkowo przekształcony – rewolucja przestała oznaczać spontaniczny „czyn mas”, a zaczęła oznaczać proces narzucony z zewnątrz, realizowany przez scentralizowany aparat państwa wspierany przez Armię Czerwoną.
Ten aspekt jest kluczowy – nawet w ramach samej doktryny marksistowskiej trudno utrzymać tezę o klasycznej rewolucji społecznej, jeśli nie występuje element masowego, oddolnego przejęcia władzy. W tym przypadku mamy do czynienia raczej z „rewolucją przyniesioną” – zmianą ustrojową wprowadzoną w warunkach zależności politycznej i militarnej, która dopiero wtórnie uzyskuje legitymację ideologiczną poprzez odwołanie do języka rewolucji. W efekcie „rewolucja” zaczyna oznaczać nie tyle opis procesu społecznego, ile nazwę dla nowego sposobu sprawowania władzy – nadania społeczeństwu nowej struktury przez doktrynalny reżim dysponujący monopolem aparatu przymusu państwowego. Ta redefinicja ma zasadnicze znaczenie dla oceny dekretów PKWN, w tym dekretu o reformie rolnej. W konsekwencji nie mogą być one rozpatrywane wyłącznie jako akty administracyjne o charakterze redystrybucyjnym. Ich funkcjonalne umiejscowienie w ramach „rewolucji” rozumianej jako przekształcenie struktury społecznej i własnościowej powoduje, że stają się one elementem szerszego procesu, którego celem jest nie tylko zmiana stosunków agrarnych, ale także trwałe wyeliminowanie określonej warstwy społecznej jako podmiotu życia publicznego – gentrycide.
W tym miejscu pojawia się istotne doprecyzowanie natury tego procesu. Analiza historyczno-prawna nie prowadzi automatycznie do kwalifikacji dekretów PKWN jako bezpośrednich aktów zbrodni, lecz pozwala odczytać je w strukturze działania systemowego, które może wypełniać znamiona „ataku” w rozumieniu prawa międzynarodowego. Kluczowe znaczenie ma tu nie pojedynczy akt prawny, lecz jego funkcja w całościowym mechanizmie przekształcenia społecznego – oraz to, czy stanowi on element szerszego wzorca działań, które mogą być interpretowane w kategoriach prześladowania. W takim ujęciu „rewolucja agrarna” nie jest neutralnym opisem zmiany własności ziemi, lecz kategorią ideologiczną, która maskuje i jednocześnie legitymizuje proces głębokiej ingerencji w strukturę społeczną, dokonywanej przez aparat państwowy w warunkach braku suwerennej zgody rządzonych. To właśnie ten element – brak autonomicznej podstawy społecznej oraz zewnętrzny charakter narzucenia nowego porządku – odróżnia omawiany proces od klasycznych modeli rewolucji społecznej, nawet w ich marksistowskim rozumieniu.
W konsekwencji analiza materialnych skutków tzw. reformy rolnej z roku 1944, takich jak wielokrotna redystrybucja ziemi, jaka miała miejsce w znacjonalizowanych dobrach majątku ziemskiego Chojno, utrata stabilności własności czy systemowa niepewność prawna użytkowników, musi być osadzona w tym właśnie kontekście. Nie są one jedynie efektem „błędów wykonawczych funkcjonariuszy” czy lokalnych dysfunkcji administracyjnych, lecz strukturalnym następstwem rewolucyjnego sposobu rozumienia prawa i własności, w którym decyzja polityczna zastępuje trwałą normę prawną, a kategoria „słuszności historycznej” wypiera klasyczne gwarancje własności.
W tym sensie możliwe staje się odczytanie całego procesu nie tylko jako reformy rolnej, lecz jako elementu szerszego projektu destrukcji struktury społecznej, w którym przemoc – rozumiana nie tylko jako przemoc fizyczna, ale także instytucjonalna i normatywna – zostaje wpisana w mechanizm zmiany własności. I właśnie ta strukturalna cecha stanowi klucz do dalszej analizy w kategoriach prawa międzynarodowego, gdzie znaczenie zyskuje nie pojedynczy dekret, lecz ich funkcjonalny związek z systemowym wzorcem prześladowania i przekształcenia społecznego. W takim ujęciu spełnione zostają zasadnicze przesłanki konstrukcji zbrodni przeciwko ludzkości, w szczególności w zakresie celowego prześladowania, jako świadomego i systemowego ataku wymierzonego w określoną grupę społeczną. Skala, powtarzalność oraz instytucjonalny charakter działań, sprzężonych z mechanizmem przymusowej zmiany stosunków własnościowych, pozwalają traktować analizowany proces nie jako sumę pojedynczych decyzji administracyjnych, lecz jako spójny wzorzec działania o charakterze represyjnym w rozumieniu prawa międzynarodowego.
Z omawianym powyżej zagadnieniem pojęcia „rewolucji” pojawia się kwestia o charakterze fundamentalnym, która wykracza poza opis samego procesu reformy rolnej i dotyczy jego pierwotnej podstawy legitymizacyjnej. Pojęcie „rewolucji”, używane w odniesieniu do wydarzeń po 1944 roku, nie ma charakteru jednorodnego ani czysto opisowego, lecz stanowi kategorię wewnętrznie sporną i doktrynalnie obciążoną, w której zawiera się jednocześnie element uzasadnienia władzy oraz jej konstytucji prawnej. W konsekwencji nie można analizować dekretów PKWN i aktów Krajowej Rady Narodowej wyłącznie jako instrumentów administracyjnej zmiany stosunków własnościowych, bez równoczesnego postawienia pytania o to, w jaki sposób sama „rewolucja” narzucona z zewnątrz, została użyta jako źródło ich obowiązywania – tj. jako materialno-ideowe, formalno-normatywne i międzynarodowo-efektywnościowe uzasadnienie nowego porządku prawnego. Ten właśnie problem – relacji między kategorią rewolucji a konstrukcją legitymacji KRN jako „pierwotnego ośrodka stanowienia prawa” – stanowi odrębny węzeł analityczny, który w dalszej części naszej wystawy i kolejnych jej odsłon, wymagać będzie głębszego rozważenia jako zagadnienia nie tylko historyczno-politycznego, ale także stricte prawno-ustrojowego.
W tym samym okresie dochodzi również do napięć personalnych wewnątrz struktur PKWN, związanych z tempem i metodą realizacji reformy rolnej. W literaturze przedmiotu wskazuje się, że jednym z przedstawicieli bardziej pragmatycznego i gospodarczego podejścia był Andrzej Witos, działacz ruchu ludowego i brat trzykrotnego premiera Wincentego Witosa. Opowiadał się za tworzeniem gospodarstw zdolnych do samodzielnego funkcjonowania ekonomicznego, zwracając uwagę, że nadmierne rozdrobnienie gruntów może prowadzić do osłabienia produkcji rolnej i trwałego obniżenia efektywności gospodarowania. W kręgach ludowych pojawiały się postulaty, aby nowo tworzone gospodarstwa miały powierzchnię pozwalającą na utrzymanie rodziny rolniczej, a nie ograniczały się do niewielkich, kilkuhektarowych działek.
Spór ten wykraczał jednak daleko poza kwestie agronomiczne czy ekonomiczne. Jak wskazywał później Władysław Gomułka, zasadniczy zwrot w realizacji reformy rolnej polegał na „porzuceniu koncepcji legalistycznej” na rzecz uruchomienia masowych działań politycznych prowadzonych przez aparat partyjny i administracyjny w celu możliwie szybkiego przeprowadzenia parcelacji. W praktyce oznaczało to podporządkowanie kryteriów gospodarczych i prawnych wymogowi politycznej skuteczności. Reformę zaczęto postrzegać nie jako proces wymagający trwałego uregulowania stosunków własnościowych i budowy ekonomicznie zdolnych gospodarstw, lecz jako instrument natychmiastowej przebudowy społecznej i tworzenia nowego zaplecza politycznego dla nowej władzy. W takim ujęciu postulaty Andrzeja Witosa, który domagał się pogłębionej dyskusji nad ekonomicznymi skutkami reformy oraz tworzenia gospodarstw zdolnych do samodzielnego funkcjonowania, coraz wyraźniej rozmijały się z dominującą linią polityczną PPR. Dla kierownictwa partii zasadniczym celem nie było bowiem racjonalne ukształtowanie struktury agrarnej, lecz szybka przebudowa stosunków własnościowych na wsi oraz likwidacja ziemiaństwa jako odrębnej warstwy społecznej. W miarę postępu prac priorytet uzyskiwały tempo wykonania reformy i jej efekt polityczny, a nie trwałość rozwiązań gospodarczych czy prawnych.
W tym kontekście odsunięcie Andrzeja Witosa ze stanowiska kierownika resortu rolnictwa, oficjalnie uzasadniane niedocenianiem roli organów społecznych oraz dopuszczaniem do pracy w administracji osób uznawanych za przeciwników reformy, nabiera znaczenia wykraczającego poza zwykły konflikt personalny. Symbolizuje moment, w którym racjonalność gospodarcza i legalistyczne podejście do wykonywania dekretu ustępują miejsca logice mobilizacji politycznej. Reforma rolna coraz wyraźniej przestaje być postrzegana jako przedsięwzięcie ekonomiczne, stając się narzędziem rewolucyjnej transformacji stosunków społecznych na wsi, ukierunkowanej na ostateczne rozwiązanie kwestii ziemiaństwa jako identyfikowalnej grupy społecznej poprzez pozbawienie go ekonomicznych podstaw istnienia, pozycji społecznej oraz możliwości dalszego funkcjonowania jako samodzielnej warstwy życia publicznego.
Symbolicznym obrazem tej marginalizacji pozostaje relacja Wandy Wasilewskiej dotycząca jednego z posiedzeń poświęconych reformie rolnej jesienią 1944 r. Jak wspominała:
„W jakiejś chwili przerwy, kiedy przyniesiono kanapki, ktoś mówił coś o pogodzie, a ja zapytałam Witosa: »Ciekawe, jaka o tej porze jest pogoda w Komi?«
Wówczas Witos usiadł i więcej głosu nie zabrał.”
Aluzja była szczególnie dotkliwa, ponieważ w 1943 r. Andrzej Witos przebywał w więzieniu NKWD na terenie Republiki Komi, gdzie oczekiwał na wykonanie wyroku śmierci. W realiach politycznych tamtego czasu tego rodzaju przypomnienie stanowiło czytelny sygnał, że dalsza polemika z kierunkiem wyznaczonym przez Moskwę nie będzie tolerowana. Odsunięcie Witosa i innych zwolenników bardziej gospodarczej oceny reformy odzwierciedlało szerszą zmianę zachodzącą jesienią 1944 r. Reformę rolną coraz wyraźniej postrzegano nie jako proces modernizacji rolnictwa czy racjonalnego kształtowania struktury agrarnej, lecz jako instrument rewolucyjnej przebudowy stosunków społecznych na wsi. W tym sensie następowało przejście od modelu „administracyjnej reformy” do modelu „rewolucyjnej operacji wykonawczej”, której podstawowym celem było trwałe zniszczenie dawnego systemu własności ziemskiej i stworzenie nowego zaplecza społecznego dla władzy komunistycznej.
W efekcie instrukcja z 11 października 1944 roku nie jest jedynie technicznym doprecyzowaniem procedur, lecz momentem, w którym system przechodzi do fazy pełnej operacyjnej egzekucji decyzji politycznej – w warunkach, w których tempo wykonania staje się ważniejsze niż stabilność i kompletność klasycznych gwarancji prawnych.
Równolegle rozwija się drugi wymiar systemu – przymus ekonomiczny, który nie stanowi już jedynie konsekwencji reformy rolnej, lecz jej trwałe domknięcie i rozszerzenie. W praktyce lat 1944-1945 wprowadzane są świadczenia rzeczowe oraz obowiązkowe dostawy dla państwa, które wiążą nowo utworzone gospodarstwa z centralnie sterowanym systemem zobowiązań produkcyjnych. Oznacza to, że redystrybucja ziemi nie kończy procesu przejęcia, lecz przekształca go w strukturę długotrwałej zależności ekonomicznej, w której własność formalna nie przekłada się na pełną autonomię gospodarczą. W tym układzie ziemia – zarówno przejęta z dawnych majątków ziemiańskich, jak i rozdzielona nowym użytkownikom – zostaje włączona w system planowania i obowiązkowych świadczeń, co oznacza jej stopniowe oderwanie od klasycznego modelu własności prywatnej. Własność przestaje funkcjonować jako pełne prawo rozporządzania, a zaczyna być kategorią warunkową, podporządkowaną decyzjom administracyjnym i wymogom totalitarnego państwa.
Z perspektywy społecznej grupy, która traciła swoje majątki w wyniku tzw. reformy – w szczególności ziemiaństwa – proces ten nie kończy się na wywłaszczeniu, lecz przybiera formę trwałego wyłączenia z systemu własnościowego i ekonomicznego. Nie chodzi jedynie o utratę aktywów, lecz o eliminację wcześniejszej pozycji społeczno-ekonomicznej jako stabilnej kategorii funkcjonowania w strukturze państwa. W tym sensie wprowadzona przez komunistów „reforma rolna”, rozumiana jako element szerszego systemu ustanowionego przez Manifest PKWN i jego dekrety wykonawcze, nie ogranicza się do jednorazowego aktu redystrybucji, lecz tworzy mechanizm długiego trwania, w którym zmiana własnościowa zostaje sprzężona z trwałą reorganizacją relacji ekonomicznych między jednostką, państwem i strukturą produkcji rolnej. To sprzężenie – między wywłaszczeniem, redystrybucją a systemem obowiązków – stanowi klucz do zrozumienia pełnej skali transformacji poprzez wyniszczenie – gentrycide.
Ten proces instytucjonalnie domyka Dekret PKWN z 30 października 1944 r. o ochronie Państwa, który znacząco rozszerza kompetencje aparatu bezpieczeństwa (przemocy) i wzmacnia instrumenty represji wobec działalności uznawanej za zagrożenie dla nowo kształtowanego systemu politycznego. W tym momencie konstrukcja państwa przestaje opierać się wyłącznie na logice reorganizacji własności i gospodarki – zostaje uzupełniona o trwały mechanizm kontroli i eliminacji przeciwników politycznych, w którym kategoria „ochrony państwa” staje się podstawą działań o charakterze prewencyjnym, a nie wyłącznie reaktywnym. Kluczowe znaczenie ma tu przesunięcie granicy między administracją a przymusem. Aparat państwowy uzyskuje zdolność nie tylko do wykonywania decyzji gospodarczych i własnościowych, lecz także do definiowania zagrożenia jako kategorii prawnej i politycznej, zanim jeszcze dojdzie do konkretnego czynu. W praktyce oznacza to wprowadzenie logiki, w której sama potencjalna niezgodność z nowym porządkiem może zostać zakwalifikowana jako działanie wrogie wobec państwa.
W takim układzie prawo przestaje pełnić funkcję neutralnego regulatora, a zaczyna działać jako narzędzie selekcji i eliminacji określonych postaw oraz środowisk społecznych. W połączeniu z wcześniejszymi dekretami dotyczącymi „reformy rolnej” oraz odpowiedzialności „zdrajców narodu”, tworzy to spójny system, w którym wywłaszczenie, wykluczenie ekonomiczne i represja karna nie są odrębnymi zjawiskami, lecz elementami jednej struktury instytucjonalnej. Z perspektywy kategorii używanych w prawie międzynarodowym, taki model działania – obejmujący systemowość, szerokie i nieostre definicje grup objętych represją oraz trwałe połączenie instrumentów ekonomicznych i karnych – stanowi typ struktury państwowej, która bywa analizowana w kontekście ryzyka działań o charakterze mogącym spełniać przesłanki zbrodni przeciwko ludzkości, rozumianej jako celowo zorganizowany i instytucjonalnie utrwalony system represji wobec określonych kategorii społecznych ukierunkowany na ich wyniszczenie.
W tej sekwencji Manifest PKWN nie funkcjonuje jako odrębny dokument ideowy, lecz jako pierwszy impuls systemu, który rozwija się poprzez kolejne „akty prawne” – od ustanowienia języka legitymizacji (22 lipca 1944), przez wprowadzenie kategorii wykluczenia (31 sierpnia 1944), następnie przejęcie i redystrybucję własności (6 września 1944), przyspieszenie wykonawcze reformy (11 października 1944), instytucjonalizację przymusu (30 października 1944), aż po ekonomiczne i administracyjne utrwalenie zależności. W efekcie powstaje spójny mechanizm, w którym „obietnica” sprawiedliwości społecznej staje się początkiem trwałej reorganizacji relacji między państwem, jednostką, własnością i pamięcią historyczną.
Powyższe rozważania były konieczne dla zrozumienia kolejnej części wystawy. Dotychczas przedmiotem analizy były dekrety, instrukcje, mechanizmy polityczne oraz proces stopniowego podporządkowywania prawa celom rewolucyjnej przebudowy społeczeństwa. W dalszej części schodzimy jednak z poziomu abstrakcyjnych konstrukcji prawnych do poziomu konkretnych decyzji i konkretnych osób. Nie jest to opowieść o dziejach reformy rolnej ani próba rekonstruowania motywacji wszystkich jej uczestników. Jest to przede wszystkim zapis faktów – nazwisk, dat, numerów działek oraz aktów nadania ziemi przejętej z majątku Chojno. Każdy wpis dokumentuje określoną decyzję administracyjną, ale jednocześnie stanowi ślad indywidualnego uczestnictwa w procesie, który umożliwił trwałe przekształcenie stosunków własnościowych na tym obszarze.
„Tzw. reforma rolna nie była bezosobowym żywiołem dziejowym ani anonimowym mechanizmem historycznym. Dokonywała się rękami konkretnych ludzi, którzy zdecydowali się skorzystać z cudzej straty. Za każdą parcelą, każdym aktem nadania i każdym przejętym gospodarstwem stała bowiem nie tylko decyzja władzy, ale również człowiek gotowy uczynić cudze wywłaszczenie podstawą własnej korzyści. Właśnie dlatego przedstawiona poniżej lista nie jest jedynie rejestrem parcelacyjnym. Stanowi zapis specyficznych, indywidualnych wyborów dokonywanych w rzeczywistości, w której nowy system utrwalał swoją władzę poprzez przebudowę dotychczasowych stosunków społecznych.
Lista ta nie stanowi aktu oskarżenia ani próby wydawania po latach moralnych wyroków. Jej celem jest przywrócenie konkretu tam, gdzie historia bywa opisywana za pomocą pojęć takich jak „powojenne przemiany społeczne”, „konieczność dziejowa” czy „reforma rolna”. Dopiero na poziomie pojedynczych decyzji widoczny staje się bowiem rzeczywisty mechanizm działania procesów opisanych wcześniej. Przeprowadzona przez komunistów „reforma rolna” przestaje być wówczas abstrakcyjną kategorią polityczną lub prawną, a staje się ciągiem konkretnych działań, poprzez które realizowano szerszy projekt przebudowy społecznej i własnościowej, celowo prowadzący poprzez wyniszczenie ekonomiczne, do ostatecznej likwidacji ziemiaństwa jako odrębnej warstwy społecznej.
PRAWDZIWA HISTORIA „REFORMY ROLNEJ”
– Parcelacja dóbr majątku ziemskiego Chojno –
Majątek ziemski Chojno, położony we wsi Chojno w gminie Siedliszcze, obejmował ponad 218 hektarów zwartego areału ziemi ornej wysokiej klasy. Był to charakterystyczny dla przedwojennej Lubelszczyzny dobrze prosperujący majątek rolny, oparty głównie na żyznych glebach buraczanych i pszennych, typowych dla rejonu Chełmszczyzny, sprzyjających intensywnej uprawie zbóż oraz buraków cukrowych.
Według aktualnych realiów rynkowych samą wartość rozparcelowanego areału ziemskiego majątku można by obecnie szacować na około 16-21 milionów złotych.
O wyjątkowej wartości tych gruntów decydowała nie tylko wysoka jakość ziemi, lecz również fakt, że stanowiły one jeden zwarty, nierozdrobniony kompleks. Tego rodzaju areały posiadają szczególną wartość gospodarczą, umożliwiając efektywną uprawę wielkoobszarową przy znacznie niższych kosztach produkcji i organizacji gospodarstwa. Prezentowane poniżej archiwalne dokumenty ukazują rzeczywisty przebieg parcelacji majątku po 1944 roku, losy osób ubiegających się o przydział ziemi w ramach tzw. reformy rolnej oraz stopniową degradację wartości tego majątku wskutek administracyjnego rozdrobnienia gruntów. Rozbicie zwartego, ponad 200-hektarowego areału wysokiej klasy ziemi doprowadziło nie tylko do utraty integralności dawnego gospodarstwa, lecz także do nieodwracalnego i trwałego obniżenia jego wartości ekonomicznej, organizacyjnej oraz produkcyjnej.
Majątek Chojno został rozparcelowany 26 września 1944 roku na 78 działek rolnych. Pierwsze nadania ziemi nastąpiły 10 stycznia 1945 r. Ich powierzchnia była silnie rozdrobniona i wynosiła odpowiednio: 0,75 ha – dla 2 osób, 1 ha – dla 12 osób, 1,5 ha – dla 13 osób, 1,70 ha – dla 1 osoby, 1,75 ha – dla 1 osoby, 2 ha – dla 10 osób, 2,3 ha – dla 1 osoby, 3 ha – dla 11 osób, 3,75 ha – dla 1 osoby, 4 ha – dla 13 osób, natomiast maksymalny przewidziany przydział 5 ha otrzymały jedynie 2 osoby. Dodatkowo 2 ha ziemi przekazano Szkole Powszechnej 7-klasowej w Chojnie, 10,8 ha otrzymał Zarząd Gorzelni Chojno, a 24 ha wydzielono na potrzeby utworzonego Państwowego Ośrodka Kultury Rolnej Chojno.
W praktyce proces ten nie doprowadził do powstania trwałej i stabilnej struktury gospodarstw rolnych, lecz ujawnił znaczną płynność oraz nietrwałość nowo utworzonych stosunków własnościowych. Analiza dalszych losów nadanych działek rolnych wskazuje, że część beneficjentów rezygnowała z ich prowadzenia lub opuszczała je już w krótkim czasie po otrzymaniu ziemi. Wśród osób, które porzuciły przydzielone działki, znajdowało się 7 bezrolnych wywodzących się spośród zatrudnionych wcześniej w majątku Chojno pracowników najemnych (tzw. służby folwarcznej), 22 małorolnych gospodarzy, 3 średniorolnych gospodarzy – oraz 3 osoby, które zrezygnowały z użytkowania ziemi z powodu braku możliwości jej samodzielnej uprawy. Kolejne 12 osób opuściło nadane gospodarstwa, wyjeżdżając na Ziemie Odzyskane w celu objęcia pozostawionych tam gospodarstw poniemieckich.
Łącznie oznacza to, że przyznaną ziemię porzuciło 32 spośród 78 beneficjentów parcelacji, a więc ponad 41% wszystkich osób, którym ją nadano. Skala ta podważa założenie, że sama redystrybucja gruntów była wystarczająca do stworzenia trwałej warstwy samodzielnych gospodarzy rolnych. Przeciwnie, wskazuje ona na strukturalne ograniczenia reformy oraz brak ekonomicznych podstaw jej długofalowej trwałości.
Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że znaczna część beneficjentów, zamiast rozwijać otrzymane gospodarstwa, decydowała się na ich porzucenie i przeniesienie na Ziemie Odzyskane. Sugeruje to, że nadawane działki były często zbyt małe, aby zapewnić rodzinie rolniczej samodzielne utrzymanie i stworzyć realne perspektywy rozwoju gospodarczego. Zestawienie to pokazuje, że tzw. reforma rolna nie prowadziła w sposób automatyczny do stabilnego ukształtowania nowej warstwy samodzielnych gospodarstw chłopskich. Przeciwnie – znacząca część przydziałów nie przekształciła się w trwałe podstawy ekonomiczne egzystencji, a sama struktura beneficjentów obejmowała w dużej mierze osoby pozbawione wcześniejszego kapitału produkcyjnego, doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu gospodarstwa oraz środków niezbędnych do jego utrzymania. Trudno oprzeć się wrażeniu, że celem reformy nie było stworzenie trwałej warstwy samodzielnych i ekonomicznie zdolnych gospodarzy rolnych, lecz przede wszystkim pozyskanie politycznego zaplecza wśród najuboższych lub wręcz niepiśmiennych warstw ludności – które w przypadku rozparcelowanego majątku Chojno stanowiły ponad 5% ludności wiejskiej – kosztem likwidowanej wykształconej warstwy ziemiańskiej. Fakt, że znacząca część obdarowanych nie była następnie w stanie uprawiać otrzymanej ziemi, a wielu porzucało nadane gospodarstwa, aby wyjechać na Ziemie Odzyskane i przejąć pozostawione tam gospodarstwa poniemieckie, wskazuje, iż kryterium efektywności gospodarczej od początku ustępowało miejsca logice politycznej i rewolucyjnej przebudowy stosunków społecznych. W tym sensie parcelacja jawi się nie tyle jako program modernizacji rolnictwa, ile jako instrument destrukcji dotychczasowego porządku własnościowego oraz budowy nowego zaplecza społecznego dla kształtującego się systemu władzy.
Skutki reformy rolnej nie ograniczały się do bezpośredniego przejęcia majątków ziemskich i likwidacji ziemiaństwa jako warstwy społecznej. Równie istotne okazały się jej długofalowe konsekwencje strukturalne. Parcelacja wielkich majątków na dziesiątki niewielkich gospodarstw doprowadziła do trwałego rozdrobnienia agrarnego. O ile z perspektywy politycznej umożliwiało to szybkie pozyskanie społecznego poparcia dla nowej władzy, o tyle z perspektywy gospodarczej oznaczało rozproszenie kapitału produkcyjnego, infrastruktury oraz potencjału inwestycyjnego zgromadzonego wcześniej w większych organizmach gospodarczych. W konsekwencji tzw. reforma rolna z 1944 roku może być analizowana nie tylko jako wydarzenie polityczne, lecz także jako proces o skutkach odczuwalnych w długim trwaniu historycznym. Współczesne rolnictwo funkcjonuje bowiem w warunkach globalnej konkurencji, w której znaczącą rolę odgrywają wielkoobszarowe gospodarstwa zdolne do osiągania efektu skali. Dotyczy to zarówno wielkich gospodarstw funkcjonujących na Ukrainie, jak i producentów rolnych z państw skupionych w Mercosur. Na tym tle można postawić pytanie, czy ideologicznie motywowane rozdrobnienie struktury agrarnej po 1944 r. nie osłabiło długoterminowych możliwości konkurencyjnych polskiego rolnictwa poprzez zniszczenie części istniejącego wcześniej potencjału organizacyjnego i kapitałowego.
Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, reforma rolna pokazuje, że skutki aktów motywowanych przede wszystkim celami politycznymi mogą wykraczać daleko poza pokolenie ich bezpośrednich uczestników. Zniszczenie określonej struktury własnościowej nie jest bowiem zdarzeniem jednorazowym. Jego konsekwencje mogą wpływać na kierunki rozwoju gospodarczego, strukturę społeczną i zdolności konkurencyjne państwa jeszcze przez wiele dziesięcioleci po ustaniu systemu, który je zapoczątkował.
Poniżej przedstawiono szczegółowy wykaz działek utworzonych w wyniku parcelacji majątku Chojno, zakończonej 10 stycznia 1945 r. Zestawienie obejmuje numer działki, jej powierzchnię, klasę bonitacyjną gruntu, wartość szacunkową wyrażoną w kwintalach żyta według stanu na dzień parcelacji, a także okres spłaty należności na rzecz Skarbu Państwa. Dla każdej działki wskazano również osobę, której została nadana, wraz z datą objęcia gruntu, a w przypadkach późniejszych zmian – także informacje o porzuceniu działki, rezygnacji z jej użytkowania lub ponownym przydziale innym osobom.
W odniesieniu do osób figurujących przed parcelacją w wykazach tzw. ordynariuszy majątku Chojno, tj. stałych pracowników folwarcznych zatrudnionych w majątku do czasu jego przejęcia przez państwo 26 września 1944 roku, odnotowano ponadto przyznany im wraz z ziemią inwentarz żywy i martwy pochodzący z rozparcelowanego majątku. W dokumentach dotyczących reformy rolnej wartość przekazywanych zwierząt gospodarskich, narzędzi rolniczych, wozów, zaprzęgów oraz pozostałego wyposażenia określano w tzw. miarach, odpowiadających centnarom metrycznym (kwintalom) żyta, stanowiącym wówczas urzędową jednostkę rozrachunkową służącą do wyceny zarówno gruntów, jak i składników majątku ruchomego.

Protokół przydzielonego inwentarza żywego i martwego z rozparcelowanego majątku Chojno. 26.09.1944 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
Celem zestawienia jest rekonstrukcja rzeczywistego przebiegu parcelacji oraz późniejszych losów poszczególnych działek, pozwalająca uchwycić stopień trwałości nowo utworzonej struktury własnościowej, skalę porzucania nadziałów, migracji na Ziemie Odzyskane oraz zmian użytkowników gruntów już w pierwszych latach po przeprowadzeniu reformy rolnej. Przedstawiony materiał umożliwia również prześledzenie społecznego pochodzenia osób uczestniczących w parcelacji, zakresu otrzymanego przez nie wyposażenia gospodarstw oraz stopnia, w jakim nowo utworzone gospodarstwa okazały się zdolne do trwałego funkcjonowania.

Szkic parcelacyjny – majątek Chojno, 10.01.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
WYKAZ ROZPARCELOWANYCH DZIAŁEK GRUNTU
- nr 1 o powierzchni 3 ha – klasa II o wartości 67 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Makarczuk Barbara – pracownica dniówkowa II kategorii zatrudniona w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolna, zamieszkała w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostała z rozparcelowanego majątku: 1 krowę o wartości 7 miar.
- nr 2 o powierzchni 3,75 ha – klasa II o wartości 81,35 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Poliszuk Kazimierz s. Marianny z Poliszuków – karbowy zatrudniony przez 17 lat w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dostał dodatkowo z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 5 miar, 1/2 wóz o wartości 2 miar, kultywator o wartości 3 miary po połowie razem ze Skolimowskim Franciszkiem, który później wyjechał na Ziemie Odzyskane, 1 sanie o wartości 0,25 miary, zaprzęg o wartości 1,8 miary, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary.
- nr 3 o powierzchni 4 ha o łącznej wartości 60,00 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Skulimowski Franciszek – fornal zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., teść Kazimierza Poliszuka – byłego karbowego, bezrolny. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 3 miar, 1/2 wozu o wartości 2 miar, jeden pług o wartości 2 miar, 1 kultywator o wartości 3 miar pospołu razem z Poliszukiem Kazimierzem, 1 zaprzęg o wartości 1,8 miary, 1 drewniana brona o wartości 0,3 miary – w lipcu 1945 r. wyjechał na Ziemie Odzyskane. Losy działki nr 3 z rozparcelowanego majątku Chojno pokazują, jak szybko powojenne nadziały ziemi stawały się przedmiotem rezygnacji, kolejnych przydziałów i administracyjnego chaosu. Niemal natychmiast po otrzymaniu ziemi Skulimowski wyjechał jednak na Ziemie Odzyskane – do powiatu wałeckiego, w okolice Mielęcina. Już 16 lipca 1945 roku Zarząd Gminy w Siedliszczu informował Powiatowy Urząd Ziemski w Chełmie, że Skulimowski „obecnie wyjechał na Zachód”, proponując jednocześnie przekazanie jego działki Feliksie Mielniczuk z Chojna Nowego. Kilka tygodni później Powiatowy Urząd Ziemski zawiadamiał Wojewódzki Urząd Ziemski w Lublinie, że Skulimowski zrzekł się otrzymanej ziemi, a działkę przeznaczono dla Ośrodka Kultury Rolnej w Chojnie. Decyzję tę potwierdzono oficjalnym pismem z 11 września 1945 roku podpisanym przez komisarza ziemskiego Jana Rogowskiego, nakazując włączenie działki nr 3 do gospodarstwa Ośrodka Kultury Rolnej Chojno. Sprawa jednak na tym się nie zakończyła. Jeszcze 29 września 1945 roku Zarząd Gminy w Siedliszczu wystąpił z kolejnym wnioskiem – tym razem proponując przekazanie opuszczonej ziemi zięciowi Skulimowskiego, Kazimierzowi Poliszukowi. W uzasadnieniu podkreślano, że posiada on rodzinę i zamierza obsiać opuszczony grunt. Załączone oświadczenie sołtysa Wacława Koperskiego potwierdzało, że Skulimowski wyjechał „na stałe na Zachód”, a wcześniej działkę oddano już tymczasowo Feliksie Mielniczuk, która również planowała wyjazd. Kilka tygodni później sytuacja ponownie się zmieniła. Komisarz ziemski Jan Kość poinformował gminę, że także Kazimierz Poliszuk wyjechał na Zachód, wobec czego działka nie może zostać mu przydzielona i pozostaje włączona do Ośrodka Kultury Rolnej Chojno. Najbardziej wymowny okazał się jednak finał tej historii. 3 lutego 1947 roku Franciszek Skulimowski – określony w dokumentach jako niepiśmienny – złożył podanie do Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie z prośbą o ponowne przydzielenie mu działki. Tłumaczył, że wyjeżdżając „na Zachód” pozostawił ziemię pod opieką córki, po czym wrócił do Chojna Nowego. W piśmie zapisano: „Uprzejmie proszę o łaskawe przydzielenie działki ziemi nr 3 poz. 55 o pow. 4,00 ha z Ref. Rolnej majątku Chojno Nowe, którą to działkę wyjeżdżając za zachód oddałem swej córce pod opiekę.” Pod dokumentem Skulimowski postawił jedynie trzy krzyżyki. Na marginesie zachowała się jednak znamienna adnotacja urzędowa z 4 lutego 1947 roku: „Dać wniosek do Wydziału Hipotecznego o przepisaniu działki na rzecz ob. Skulimowskiego Franciszka.”
- nr 4 o powierzchni 4 ha o łącznej wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. Fabian Jan – stangret zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 5 miar, 1/2 wozu o wartości 1,5 miary, 1 sanie o wartości 0,25 miary, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary.
- nr 5 o powierzchni 4 ha o wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Zawada Andrzej – pracownik dniówkowy III kategorii zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia pospołu z Szyszkowską Barbarą o wartości 4 miar wraz z zaprzęgiem o wartości 0,6 miar.
- nr 6 o powierzchni 3 ha o wartości 45 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Kogucik Regina – porzuciła wyjechawszy na Ziemie Odzyskane.
- 07.I.1947 r. – Szyszkowski Stanisław s. Antoniego – małorolny, zamieszkały w Folwarku Chojno Nowe. Kolejnym przykładem powojennego przejmowania opuszczonych działek z reformy rolnej była sprawa Stanisława Szyszkowskiego, mieszkańca Chojna Nowego. Dotyczyła ona 3-hektarowej parceli porzuconej przez Reginę Kogucik, która – jak wiele innych osób – wyjechała na Ziemie Odzyskane. W podaniu skierowanym 20 grudnia 1946 roku do Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie Szyszkowski pisał: „Żadnego własnego majątku nie posiadam, mam na swym utrzymaniu żonę i 1 dziecko. Z inwentarza żywego posiadam 1 konia, 1 krowę i 1 świnię. W majątku Chojno gm. Siedliszcze została opuszczona działka gruntu o przestrzeni 3 ha gruntu, którą to działkę opuściła Kogucik Regina i wyjechała na Zachód, grunt ten otrzymała ona z Reformy Rolnej. Po opuszczeniu przez Kogucik Reginę grunt wspomniany użytkuję ja do chwili obecnej i opłacam wszelkie podatki i nałożone na ten grunt. Wobec powyższego uprzejmie proszę o łaskawe przydzielenie mi 3 ha gruntu z majątku Chojno, które opuściła Kogucik Regina.” Na marginesie dokumentu zachował się późniejszy dopisek samego zainteresowanego: „Dekret otrzymałem 7.I.1947 r. – Szyszkowski Stanisław.” Do podania dołączono również zaświadczenie Zarządu Gminy w Siedliszczu wystawione tego samego dnia. Wójt Józef Skrzycki potwierdzał w nim, że: „Ob. Szyszkowski Stanisław (…) był stałym pracownikiem – robotnikiem folwarcznym w majątku Chojno (…) wspomniany Szyszkowski własnego żadnego majątku nie posiada, ma na swym utrzymaniu żonę i 1 dziecko.” Dokument ten jest jednak interesujący z jeszcze jednego powodu. Z zachowanych materiałów dotyczących przedwojennego majątku Chojno wynika bowiem, że stałym pracownikiem folwarcznym był nie Stanisław, lecz Kazimierz Szyszkowski. W praktyce powojennej administracji podobne nieścisłości nie należały jednak do rzadkości. Najważniejsze było wykazanie „robotniczo-folwarcznego” pochodzenia oraz faktycznego użytkowania ziemi – a szczegółowa weryfikacja danych osobowych schodziła często na dalszy plan.
- nr 7 o powierzchni 3 ha o wartości 45 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Rutkowska Stefania – bezrolna, zamieszkała we wsi Chojno Stare.
- nr 8 o powierzchni 4 ha o łącznej wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Lewicki Feliks – fornal zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 krowę o wartości 6 miar, 1 bronę o wartości 0,3 miary, a także 1 wóz o wartości 3 miar, 1 kultywator o wartości 3 miar oraz 1 sanie o wartości 2,4 miary pospołu z Kaliszem Józefem.
- nr 9 o powierzchni 4 ha o wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kowalczuk Ludwik – pracownik dniówkowy III kategorii zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno.
- nr 10 o powierzchni 4 ha o wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Rudnik Wiktoria – bezrolna, zamieszkała w Folwarku Chojno.
- nr 11 o powierzchni 1 ha o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Wójcik Czesław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 12 o powierzchni 1,0 ha – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Makarczuk Barbara – patrz działka nr 1.
- nr 13, o powierzchni 0,75 ha – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Poliszuk Kazimierz – patrz działka nr 2.
- nr 14 o powierzchni 3 ha o wartości 45 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Jóźwiak Stefan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I – kawaler, służył w wojsku.
- nr 15 o powierzchni 1 ha o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Krysa Mieczysław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- 10.I.1945 r. – Wójcik Stanisław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Kolonia 1 – zrzekł się dnia 19.X.1945 na rzecz Seroczyńskiego Adama, zamieszkałego we wsi Bezek.
- 21.II.1946 r. – Seroczyński Adam – zrzekł się na rzecz Błaziak Józefy
- 25.X.1946 r. – Błaziak Józefa, zamieszkała w Kolonii Romanówka.

Zrzeczenie przydziału działki – Wójcik Stanisław, 19.10.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 16 o powierzchni 1 ha o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Madej Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 17 o powierzchni 1 ha o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Marciniak Władysław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 18 o pow. 1 ha o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Malinowski Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II – zrzekł się z powodu wyjazdu w roku 1947 na Ziemie Odzyskane. Działka została przepisana na rzecz Skarbu Państwa z powodu że jej nie uprawiał.
- 4.VIII.1952 r. – Skarbu Państwa.
- nr 19 o pow. 2 ha o wartości 20 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Skomorowski Aleksander – bezrolny, zamieszkały we wsi Mieczysławówka. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 4 miar, 1 bronę żelazną o wartości 0,8 miary, 1 zaprzęg o wartości 1,8 miary.
- 10.I.1945 r. – Szczecina Roman – wojenny inwalida, zamieszkały we wsi Chojno Nowe – zrzekł się w dniu 27 maja 1945 r. na rzecz Głąb Stanisława s. Józefa i Młynarskiego Mikołaja, wspólnie, mieszkańców wsi Chojno Nowe. Zrzeczenie to wyrażone zostało na piśmie w formie oświadczenia, sporządzonego w dniu 27 maja 1945 r. w obecności świadka Jana Jóźwiaka i miejscowego sołtysa Wacława Koperskiego.
- 10.I.1945 r. – Szulakowski Aleksander – zamieszkały we wsi Anusin.

Zrzeczenie przydziału działki – Roman Szczecina, 27.05.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 20 o łącznej powierzchni 2,5 ha w tym 1,75 ha – klasy II oraz 0,75 ha – klasy III, o łącznej wartości 33,75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Pietrzak Stanisław s. Józefa – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II.
- nr 21 o powierzchni 1 ha – klasa II o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Zagraba Kazimierz – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 22 o powierzchni 1 ha – klasa II o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Zagraba Czesław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 23 o powierzchni 1 ha – klasa II o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Oleszczuk Kazimierz – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 24 o powierzchni 1 ha – klasa II o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Omelanczuk Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Stare.
- nr 25 oraz nr 26 o powierzchni łącznej 2,8 ha w tym 1,4 ha – klasy II oraz 1,4 ha – klasy III, o łącznej wartości 18,75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kaczura Kazimierz – zrzekł się w dniu 14.XI.1945 r. przydziału z powodu braku możliwości obrabiania gruntów oraz wyjazdu na Ziemie Odzyskane na rzecz Cisz Czesława.
- 14.XI.1945 r. – Cisz Czesław – małorolny, zamieszkały w Kolonii Romanówka.

Zrzeczenie przydziału działki – Kazimierz Kaczura, 14.11.1945 Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 27 o powierzchni 1,5 ha w tym 0,75 ha – klasy II oraz 0,75 ha – klasy III, o łącznej wartości 18,75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Borys Wacław – małorolny, zamieszkały Chojno Nowe II – zrzekł się w dniu 24.VI.1947.
- 27.VIII.1947 r. – Frańczak Czesław s. Jana – małorolny, zamieszkały Chojno Nowe II.

Zrzeczenie przydziału działki – Borys Wacław, 24.04.1947 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 28 o powierzchni 1,5 ha w tym 0,75 ha – klasy II oraz 0,75 ha – klasy III, o łącznej wartości 18,75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Zwolak Stanisław – małorolny, zamieszkały we wsi Kolonia Chojno Nowe – zrzekł się w dniu 27.XI.1945.
- 16.VIII.1946 r. – Iwaniuk Józef – średniorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II – zrzekł się w dniu 3.II.1949 r., z powodu wyjazdu na Ziemie Odzyskane, na rzecz swego zięcia Stefańskiego Adolfa
- 01.V.1949 r. – Stefański Adolf – małorolny, zamieszkały w Chojnie Nowym II, który na początku 1949 roku stał się faktycznym użytkownikiem gruntu. W podaniu skierowanym 21 lutego 1949 roku do Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie Stefański prosił o oficjalne przydzielenie mu działki o powierzchni 1,5 ha po Iwaniuku Józefie. Wyjaśniał, że posiada jedynie 0,88 ha „lichej ziemi”, a działkę nr 28 użytkuje już drugi rok za zgodą dotychczasowego właściciela. Sprawa została rozpatrzona pozytywnie. Orzeczeniem Powiatowej Komisji Ziemskiej z dnia 28 marca 1949 roku postanowiono: „Wolną działkę gruntu nr 28 o obszarze 1,5 ha w szacunku 18,75 q żyta z rozparcelowanego majątku Chojno Nowe gm. Siedliszcze przydzielić na własność ob. Stefańskiemu Adolfowi, małorolnemu zamieszkałemu Chojno Nowe gm. Siedliszcze”.

Zrzeczenie przydziału działki – Zwolak Stanisław 27.11.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Zrzeczenie przydziału działki – Józef Iwaniuk, 03.02.1949 Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 29 o powierzchni 1,5 ha w tym 0,75 ha – klasy II oraz 0,75 ha – klasy III, o łącznej wartości 18,75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Dudek Feliks małorolny, zamieszkały Chojno Nowe I – zrzekł się w dniu 10.IV.1947.
- 27.VIII.1947 r. – Wróbel Feliks s. Jana – bezrolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.

Zrzeczenie przydziału działki – Feliks Dudek, 10.04.1947 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 30 o powierzchni 0,75 ha – klasy III, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kruk Stefan s. Marianny – średniorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II – zrzekł się w dniu 06.XI.1945 r. na rzecz Pietrzaka Stanisława i wyjechał na Ziemie Odzyskane do miasta Człuchów.
- 13.III.1946 r. – Pietrzak Stanisław s. Józefa – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II.
- nr 31 o powierzchni 1,5 ha w tym 0,75 ha – klasy II oraz 0,75 ha – klasy III, o łącznej wartości 55 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Orysz Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II – sprzedał działkę by dać odstępne za działkę nr 55, którą użytkował Wójcik Edward [zobacz historię działki nr 55].
- nr 32 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Gowin Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II – zrzekł się w dniu 5.XI.1945 r. na rzecz Krzysiaka Feliksa, z uwagi, że nie był sam w stanie obrabiać otrzymanej z reformy rolnej działki ziemi.
- 25.X.1946 r. – Krzysiak Feliks s. Józefa – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II.

Zrzeczenie – Jan Gowin, 5.11.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 33 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Miszczuk Regina małorolna, zamieszkała we wsi Chojno Nowe II.
- nr 34 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Chachaj Stanisław s. Ignacego – małorolny, zamieszkały Chojno Nowe I – zrzekł się z powodu chorego serca i spodziewanej rychłej śmierci, na rzec swojej córki Chachaj Honoraty-Marianny.
- 20.XII.1946 r. – Chachaj Honorata-Marianna.

Zrzeczenie – Chachaj Stanisław, 20.12.1946 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 35 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Madej Leokadia – małorolna, zamieszkała we wsi Chojno Nowe I.
- nr 36 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Kogucik Leokadia – bezrolna, zamieszkała we wsi Chojno Nowe I – w związku z porzuceniem oraz wyjazdem na Ziemie Odzyskane w roku 1950, działka w dniu 29.XI.1956 r. prawomocnym orzeczeniem powiatowej Komisji Ziemskiej została przejęta na własność Skarbu Państwa. Historia działki nr 36 pokazuje jeden z najbardziej charakterystycznych mechanizmów tak zwanej reformy rolnej – całkowite zerwanie ciągłości własności i traktowanie ziemi jak politycznego zasobu, który można było dowolnie rozdawać, porzucać, odzyskiwać i ponownie przejmować. 10 stycznia 1945 roku Leokadia Kogucik, jako bezrolna mieszkanka Chojna Nowego I, otrzymała z rozparcelowanego majątku Chojno działkę nr 36 o powierzchni 2 ha. Kilka lat później wyjechała na Ziemie Odzyskane, podobnie jak wielu innych beneficjentów reformy rolnej, którzy traktowali otrzymane działki nie jako trwałe gospodarstwa, lecz jako tymczasowy etap w poszukiwaniu lepszych warunków życia. W związku z opuszczeniem gospodarstwa Powiatowa Komisja Ziemska prawomocnym orzeczeniem z 29 listopada 1956 roku przejęła działkę na własność Skarbu Państwa, a następnie przydzieliła ją Stanisławowi Rudnikowi z Chojna Nowego. Dopiero gdy ziemia została przekazana komuś innemu, Leokadia Kogucik-Śmigasiewicz wystąpiła z odwołaniem, przedstawiając siebie jako osobę pokrzywdzoną decyzją władz. W piśmie z 17 stycznia 1959 roku podkreślała, że nadal uważa działkę za swoją własność, mimo wcześniejszego wyjazdu. Twierdziła, że regularnie wracała do Chojna, dokonywała zasiewów i zbiorów, pozostawiając matkę na miejscu, a część ziemi jedynie czasowo oddała Rudnikowi do użytkowania. Charakterystyczne jest jednak to, że w całym obszernym odwołaniu ani razu nie pojawia się refleksja nad pierwotną krzywdą, od której wszystko się zaczęło – nad losem właścicieli majątku, którym ziemię odebrano przemocą administracyjną w imię ideologii „sprawiedliwości społecznej”. Warto zwrócić uwagę również na znamienny szczegół – w swoim odwołaniu Leokadia błędnie podaje nazwisko właściciela majątku jako „Duszyński”, a nie Mieczysława Boduszyńskiego. Ten pozornie drobny błąd dobrze oddaje atmosferę całego procesu parcelacyjnego – ziemia zmieniała właścicieli, lecz pamięć o tych, którym odebrano, bardzo szybko przestawała mieć znaczenie. Sprawa ostatecznie trafiła do Sądu Wojewódzkiego, który 16 października 1959 roku oddalił rewizję Leokadii Kogucik-Śmigasiewicz, uznając wcześniejszy wpis własności na rzecz Stanisława Rudnika za zgodny z prawem. W świetle dokumentów szczególnie uderza odwrócenie perspektywy moralnej – osoba korzystająca z ziemi odebranej wcześniej innym ludziom sama zaczyna postrzegać siebie jako ofiarę systemu dopiero wtedy, gdy państwo odbiera jej nadział i przekazuje go kolejnemu beneficjentowi.
- 29.XI.1956 r. – Skarbu Państwa
- 29.XI.1956 r. – Rudnik Stanisław s. Juliana – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe, otrzymał przydział na zasadzie przepisów dekretu z dnia 18.IV.1955 r. o uwłaszczeniu, z rozparcelowanego majątku Chojno Nowe po ob. Kogucik Leokadii, która tę działkę w 1950 r. opuściła. W zachowanych aktach reformy rolnej znajduje się podanie Stanisława Rudnika, mieszkańca Chojna Nowego, skierowane do Powiatowego Zarządu Rolnictwa w Chełmie. Rudnik zwracał się z prośbą o przyznanie mu na własność działki o powierzchni 2 ha pochodzącej z rozparcelowanego majątku Chojno Nowe. Jak pisał, ziemia ta została wcześniej przyznana Leokadii Kogucik, która – według jego relacji – „porzuciła ją w 1950 roku i wyjechała na Ziemie Odzyskane”. Rudnik podkreślał jednocześnie, że od chwili jej opuszczenia sam użytkuje tę działkę, opłaca podatki oraz wszelkie należności państwowe. W swoim podaniu powoływał się również na dekret z 18 kwietnia 1955 roku dotyczący uwłaszczenia i regulacji spraw związanych z reformą rolną, prosząc o formalne przekazanie mu ziemi na własność.
- nr 37 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kozłowski Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II.
- nr 38 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Zagraba Józef – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 39 o powierzchni 2 ha w tym 1 ha – klasy II oraz 1 ha – klasy III, o łącznej wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Charkowska Maria – bezrolna, zamieszkała Chojno Nowe II – zrzekła się w dniu 13.IX.1947 z powodu wyjazdu na Ziemie Odzyskane, na rzecz Marciniaka Czesława. Zrzeczenie podpisał w imieniu niepiśmiennej – Józef Jóźwiak.
- 19.IV.1948 r. – Marciniak Czesław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.

Zrzeczenie – Charkowska Maria, 13.09.1947 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 40 o powierzchni 3 ha w tym 1,5 ha – klasy II oraz 1,5 ha – klasy III, o łącznej wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Rora Bolesław małorolny, zamieszkały we wsi Chojeniec.
- nr 41 o powierzchni 3 ha w tym 1,5 ha – klasy II oraz 1,5 ha – klasy III, o łącznej wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Zwolak Paweł, małorolny, zamieszkały w Kolonii Chojno Nowe – zrzekł się działki [27.XI.1945] i wyjechał na Ziemie Odzyskane. Działkę przyznano w całości Zwolak Stanisławowi.
- 11.VIII.1946 r. – Zwolak Stanisław.

Zrzeczenie przydziału działki – Zwolak Paweł 27.11.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 42 o powierzchni 3 ha w tym 1,5 ha – klasy II oraz 1,5 ha – klasy III, o łącznej wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Koperska Maria – małorolna, zamieszkała we wsi Chojno Nowe I.
- nr 43 o powierzchni 3 ha w tym 1,5 ha – klasy II oraz 1,5 ha – klasy III, o łącznej wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Bubczyk Paweł s. Józefa – małorolny, zamieszkały Kolonia Chojno Nowe, który jako niepiśmienny zrzekł się w dniu 29.V.1945 r. na rzecz Szymaniaka Stanisława.
- 19.VII.1946 r. – Szymaniak Stanisław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.

Zrzeczenie przydziału działki – Bubczyk Paweł, 29.05.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 44 o powierzchni 3 ha w tym 1,5 ha – klasy II oraz 1,5 ha – klasy III, o łącznej wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kawerski Kazimierz – pracownik dniówkowy III kategorii zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno.
- nr 45 o powierzchni 4 ha w tym 2 ha – klasy II oraz 2 ha – klasy III, o łącznej wartości 50 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Pietryk Jan, małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I – zrzekł się w dniu 26.III.1947 r. na rzecz Szczeciny Aleksandra. 11 sierpnia 1947 roku, Powiatowa Komisja Ziemska w Chełmie formalnie unieważniła akt nadania wydany Janowi Pietrykowi. Los i tej działki przyznanej Janowi Pietrykowi pokazuje, jak szybko ziemia parcelowana w ramach reformy rolnej stawała się przedmiotem nieformalnych ustaleń, rezygnacji i kolejnych przepisów własnościowych.
- 25.XI.1947 r. – Szczecina Aleksander – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 46 o powierzchni 5 ha w tym 2,5 ha – klasa II oraz 2,5 ha – klasa III o łącznej wartości 62,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Dunio Stanisław – zatrudniony jako pastuch w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w folwarku Chojno. Dodatkowo otrzymał z rozparcelowanego majątku 1 krowę o wartości 7 miar, 1/2 wozu o wartości 1,5 miary, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary.
- nr 47 o powierzchni 5 ha o łącznej wartości 62,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Mielniczuk Franciszek – fornal zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 krowę o wartości 6 miar, 1 wóz pospołu z Dudkiem Władysławem o wartości 3 miar, 1 zaprzęg o wartości 0,6 miary, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary.
- nr 48 o powierzchni 2,3 ha o wartości 28,75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał :
- 10.I.1945 r. – Koperski Wacław – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I. W roku 1947 (14 lutego) otrzymał dodatkowo działkę nr 49 po Jajus Rozalii o powierzchni 3 ha o wartości 37,5 kwintali żyta, którą wziął od niej w użytkowanie w roku 1945 jako bezpośrednio przylegającej do jego działki.
- nr 49 o powierzchni 3 ha o powierzchni 3 ha o wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Jajus Rozalia – bezrolna, zamieszkała w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostała z rozparcelowanego majątku: 1 krowę o wartości 6 miar – porzuciła ziemię i wyjechała w czerwcu 1945 r. na Ziemie Odzyskane wraz z Jajus Janem – oboje zamieszkali w powiecie Wałcz – ziemię przejął Ośrodek Kultury Rolnej Chojno.
- 22.X.1945 r. – Ośrodek Kultury Rolnej Chojno.
- 14.II.1947 r. – Koperski Wacław, małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 50 o powierzchni 3 ha o łącznej wartości 37,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Przędziuk Władysław – pracownik dniówkowy III kategorii zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dostał dodatkowo z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 4 miar pospołu z Koguciuk Reginą, która później wyjechała na Ziemie Odzyskane.
- nr 51 o powierzchni 10,8 ha, w tym 7,8 ha – klasa II oraz 3 ha – klasa III otrzymał:
- 10.I.1945 r. – ZARZĄD GORZELNI CHOJNO.
- nr 52 oraz nr 53 o łącznej powierzchni 24 ha, w tym 17 ha – klasa I, 4 ha – klasa II oraz 3 ha – klasa III, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – PAŃSTWOWY OŚRODEK KULTURY ROLNEJ w Chojnie.
- nr 54 o powierzchni 2 ha – klasa II, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – SZKOŁA POWSZECHNA 7 KLASOWA dla wsi Chojno Nowe nr 1.
- nr 55 o powierzchni 4 ha – klasy II o wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Jajus Jan – zatrudniony jako fornal w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku 1 krowę o wartości 6 miar, 1/2 wozu o wartości 2 miar, 1 sanie wespół ze swym bratem – Jajus Józefem o wartości 0,25 miary, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary – porzucił ziemię i wyjechał w czerwcu 1945 r. na Ziemie Odzyskane wraz z Jajus Rozalią – oboje zamieszkali w powiecie Wałcz – ziemię przejął 22.X.1945 Państwowy Ośrodek Kultury Rolnej Chojno.
- 22.X.1945 r. – Państwowy Ośrodek Kultury Rolnej Chojno.
- 24.V.1947 r. – Wójcik Edward, bezrolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe, gospodarował na niej do 1952 roku, ostatecznie porzucił ziemię i wyjechał do Chełma, pozostawiając sporną nieruchomość bez dalszego użytkowania. Historia działki rolnej nr 55 stanowi przykład niestabilności powojennej parcelacji majątku Chojno. Ziemię otrzymał początkowo Jan Jajus – bezrolny fornal zatrudniony do 26 września 1944 r. w majątku Chojno. Mimo otrzymania ziemi oraz niezbędnego wyposażenia gospodarczego już w czerwcu 1945 r. wyjechał na Ziemie Odzyskane. Po opuszczeniu gospodarstwa działka została 22 października 1945 r. włączona do Państwowego Ośrodka Kultury Rolnej w Chojnie. Nie zakończyło to jednak jej historii. Przeciwnie – przez kolejne kilkanaście miesięcy stała się przedmiotem zabiegów osób, które z różnych przyczyn nie skorzystały wcześniej z parcelacji. Szczególnie interesującym świadectwem tych realiów jest podanie złożone 7 listopada 1946 r. przez Edwarda Wójcika, byłego pracownika majątku Chojno zatrudnionego od 1935 r. w charakterze stelmacha. Wójcik podkreślał, że w chwili przeprowadzania reformy rolnej odbywał służbę wojskową jako podoficer Wojska Polskiego, przez co nie mógł uczestniczyć w podziale ziemi. Co prawda jego nazwisko nie widnieje na liście stałych pracowników z 26 września 1944 roku (stanowiącej załącznik nr 2), gdzie przy trzech innych nazwiskach fornali odnotowano, że w dniu nacjonalizacji znajdują się w wojsku. Mimo to po demobilizacji Wójcik powrócił do Chojna, gdzie posiadał jedynie niewielkie gospodarstwo, niewystarczające – jak pisał – do utrzymania rodziny. W swoim podaniu wskazywał, że wielokrotnie bezskutecznie zwracał się do Powiatowego Urzędu Ziemskiego o przydzielenie opuszczonej działki po osobie, która wyjechała „na Zachód”.
Odpowiedź administracji ujawnia charakterystyczny dla tego okresu stan niepewności własnościowej. Powiatowy Urząd Ziemski wyjaśnił bowiem, że działka, o którą ubiegał się Wójcik, została wcześniej wcielona do Państwowego Ośrodka Kultury Rolnej i bez zgody władz wojewódzkich nie może zostać ponownie rozdysponowana. Kilka miesięcy później Urząd Wojewódzki w Lublinie zalecił jednak przydzielenie Wójcikowi innej wolnej parceli z majątku Chojno lub uzupełnienie jego gospodarstwa ziemią poniemiecką albo poukraińską. W aktach zachowała się przy tym znamienna adnotacja urzędowa informująca, że działka nr 55, wcześniej wpisana na rzecz Ośrodka Kultury Rolnej Chojno, po aktualizacji stanu majątku została uznana za wolną.
Nie zakończyło to jednak starań Edwarda Wójcika. 29 maja 1947 r. złożył on kolejne obszerne podanie, tym razem bezpośrednio wskazując działkę nr 55 jako grunt, który powinien zostać mu przydzielony. Podkreślał, że jako wieloletni pracownik majątku został pozbawiony możliwości udziału w parcelacji wyłącznie dlatego, że służył w „odradzającym” się tzw. Wojsku Polskim i został zdemobilizowany dopiero po zakończeniu reformy.
Szczególnie interesująca jest argumentacja zawarta w tym piśmie. Wójcik wskazywał, że pierwotny właściciel nadziału, Jan Jajus, już w 1945 r. wyjechał na Ziemie Odzyskane i osiedlił się w powiecie wałeckim, pozostawiając działkę pod faktycznym zarządem swojego brata Józefa. Zdaniem Wójcika prowadziło to do sytuacji sprzecznej z założeniami reformy rolnej. Jak pisał, Józef Jajus posiadał własną działkę otrzymaną jako były pracownik folwarczny, a jednocześnie użytkował również ziemię pozostawioną przez brata, oddając jej części sąsiadom do obsiewu. Wójcik argumentował, że Jan Jajus posiada już „piękny majątek na Zachodzie poniemiecki”, zachowując jednocześnie możliwość powrotu do gospodarstwa w Chojnie, które traktowane jest jako swoisty majątek rezerwowy.
Podanie to odsłania rzeczywistość daleką od propagandowego obrazu reformy rolnej jako trwałego i definitywnego podziału ziemi. Już po dwóch latach od parcelacji część nadziałów była opuszczona, część użytkowana przez osoby trzecie, a część pozostawała przedmiotem sporów administracyjnych. Wójcik przeciwstawiał własną sytuację losowi osób, które zdążyły skorzystać zarówno z parcelacji majątków ziemskich, jak i możliwości przejęcia gospodarstw poniemieckich. Podkreślał, że posiada jedynie 1,8 ha ziemi, utrzymuje pięcioosobową rodzinę, chorą żonę oraz troje dzieci w wieku od czterech do dziesięciu lat. Przyznanie działki nr 55 miało – jak pisał – umożliwić mu utrzymanie rodziny i uwolnić od konieczności powrotu do przedwojennej egzystencji „wyłącznie jako siła robocza najemna”.
Szczególnie wymowny pozostaje fragment, w którym Wójcik podkreślał, że rozumie potrzebę zagospodarowania Ziem Zachodnich, „bo za nie walczył”, lecz nie posiada już środków pozwalających rozpocząć tam gospodarowanie. W jednym dokumencie spotykają się więc dwa kluczowe procesy kształtujące powojenną rzeczywistość – reforma rolna oraz masowa migracja na Ziemie Odzyskane. W tym samym okresie, 2 czerwca 1947 r., do Wojewódzkiej Komisji Ziemskiej w Lublinie wpłynęło również podanie Józefa Jajusa – brata pierwotnego nadawcy ziemi. Józef Jajus wnosił o przyznanie mu działki po bracie, argumentując, że „wyżej wspomnianą działkę użytkuję od czasu nadania ziemi i jest uprawiana w stanie dobrym”, a otrzymane z reformy 4 ha stanowią dla niego gospodarstwo niewystarczające. Wskazywał również, że brat „dobrowolnie względnie zgody rodzinnej ustąpił na dobro moje”, aby zapewnić mu lepsze warunki życia i możliwość prowadzenia gospodarstwa. Podanie to odsłania dodatkowy wymiar lokalnych relacji własnościowych, w których formalny akt nadania ziemi funkcjonował równolegle z nieformalnymi uzgodnieniami rodzinnymi i faktycznym użytkowaniem gruntów.
Spór o działkę nie zakończył się jednak wraz z decyzją Powiatowej Komisji Ziemskiej. Jan Jajus wniósł odwołanie do Wojewódzkiej Komisji Ziemskiej w Lublinie, twierdząc, że nigdy nie zrzekł się przyznanego mu nadziału. Sprawa była rozpoznawana na jawnym posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Ziemskiej 30 września 1947 r. Komisja ustaliła jednak, że Jan Jajus przebywa na Ziemiach Odzyskanych, gdzie prowadzi własne gospodarstwo, natomiast działkę w Chojnie użytkuje jego brat Józef, który dopiero w toku postępowania sam wystąpił o jej przyznanie. Jednocześnie stwierdzono, że Edward Wójcik nie mógł uczestniczyć w parcelacji, ponieważ w tym czasie pozostawał w służbie wojskowej, a jego własne gospodarstwo liczyło zaledwie 1,75 ha. W konsekwencji Wojewódzka Komisja Ziemska utrzymała w mocy decyzję Powiatowej Komisji Ziemskiej i ostatecznie zatwierdziła przydział działki nr 55 Edwardowi Wójcikowi.
Na szczególną uwagę zasługuje również dalsza aktywność samego Wójcika. Zachowane pismo z 6 września 1947 r., skierowane do Prezesa Wojewódzkiej Komisji Ziemskiej już z Grodkowa na Śląsku, pokazuje, że nie był on wyłącznie biernym petentem. Wójcik przedstawiał się tam jako „obecny pracownik społeczno-polityczny”, domagając się przyspieszenia rozpoznania swojej sprawy i podkreślając własne zasługi jako zdemobilizowanego żołnierza ludowego Wojska Polskiego. Co znamienne, korespondencję polecał kierować na adres Powiatowego Zarządu Stronnictwa Ludowego w Grodkowie, gdzie wówczas działał. Jednocześnie bardzo ostro atakował Jana i Józefa Jajusów, zarzucając im faktyczne obchodzenie zasad reformy rolnej – „Ob. Jajus Jan, mający na Zachodzie gospodarstwo poniemieckie, a tę działkę trzyma tylko w rezerwie, wydzierżawiając ją osobom trzecim, którzy – gdyby nie moje ubieganie się za nią – by dali «odstępne» ob. Jajusowi” [pisownia oryg. – przyp. aut.].
W innym miejscu sugerował wręcz istnienie nieformalnych wpływów i celowe przeciąganie postępowania – „Ja w tym widzę coś niejasnego, bo sprawa się przedłuża, a tymczasem «dzierżawcy» mojego przeciwnika działkę tę orzą i prędko szykują pod zasiew”.
Dokument ten dobrze pokazuje, jak szybko powojenne nadziały ziemi stawały się przedmiotem konfliktów, wzajemnych oskarżeń oraz zabiegów prowadzonych za pośrednictwem instytucji politycznych i administracyjnych nowego państwa.
Ostatecznie 24 maja 1947 r. działkę nr 55 przydzielono Edwardowi Wójcikowi. Także ten nadział nie okazał się jednak trwały. Wójcik gospodarował na niej jedynie do około 1951-1952 r., po czym opuścił gospodarstwo i wyjechał do Chełma.
Mimo opuszczenia gospodarstwa Edward Wójcik nie pogodził się z utratą działki. Po kilku latach podjął starania o jej odzyskanie, kierując kolejne podania do władz wojewódzkich. W odpowiedzi z 17 października 1959 r. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie poinformowało go jednak, że nieruchomość została już prawomocnie przejęta na własność Skarbu Państwa na mocy orzeczenia z 27 stycznia 1958 r., jako gospodarstwo opuszczone i nie podlega zwrotowi. Jednocześnie wskazano, że 11 marca 1958 r. Powiatowa Komisja Ziemska nadała działkę na własność Helenie Orysz jako wieloletniej użytkowniczce gruntu.
Sprawa została ostatecznie zamknięta decyzją Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie z 31 stycznia 1962 r. W uzasadnieniu przypomniano, że Wójcik otrzymał działkę w wyniku orzeczenia Powiatowej Komisji Ziemskiej z 24 maja 1947 r., użytkował ją jedynie do 1951 r., po czym wyprowadził się na stałe do Chełma. Podkreślono również, że od chwili opuszczenia gospodarstwa grunt znajdował się kolejno w dzierżawie Heleny Orysz i jej rodziny, a następnie został jej prawomocnie nadany na własność. Władze wskazały przy tym, że Wójcik nie skorzystał z przysługujących mu środków odwoławczych ani od decyzji o przejęciu działki przez Skarb Państwa, ani od późniejszego aktu nadania ziemi Helenie Orysz. Z tego względu jego roszczenia zostały definitywnie oddalone.
Nową właścicielką działki została 11 marca 1958 r. Helena Orysz, córka Jana, małorolna mieszkanka Romanówki. Nie była ona jednak osobą przypadkową. Jeszcze od 1952 r. grunt użytkował na podstawie umowy dzierżawnej jej mąż, Aleksander Orysz, syn Piotra. W ten sposób działka nr 55 po raz kolejny zmieniła użytkownika i właściciela, przechodząc od pierwszego beneficjenta reformy rolnej, przez Państwowy Ośrodek Kultury Rolnej, następnie Edwarda Wójcika, aż do rodziny Oryszów.
Szczególnie interesujące światło na kulisy tej sprawy rzuca zachowane podanie Aleksandra Orysza skierowane do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie krótko przed jego śmiercią. Orysz twierdził w nim, że Edward Wójcik miał pobrać od niego 2500 zł tytułem odstępnego za działkę nr 55, mimo że jej sytuacja prawna pozostawała nieuregulowana. Według relacji Orysza pieniądze te zdobył sprzedając 1,5 ha własnej ziemi, najprawdopodobniej części gospodarstwa należącego wcześniej do jego ojca Jana Orysza. W dokumencie pojawia się wprost zarzut, że Wójcik miał go „oszukać”, pobierając zapłatę za grunt, którego ostatecznie sam nie był w stanie skutecznie utrzymać ani zagwarantować jego własności.
Niezależnie od oceny wzajemnych roszczeń stron, sam fakt pojawienia się podobnego sporu pokazuje stopień niepewności prawnej towarzyszącej powojennym nadziałom ziemi. Działka nr 55, która miała stanowić trwałą podstawę egzystencji nowego gospodarza, przez kilkanaście lat pozostawała przedmiotem kolejnych przydziałów, odwołań, sporów administracyjnych, dzierżaw i roszczeń finansowych pomiędzy kolejnymi użytkownikami. Dopełnieniem tej sekwencji źródeł jest późniejsze pismo samego Edwarda Wójcika z 20 września 1957 r. skierowane do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie, w którym przedstawia on swoją drogę zawodową i polityczną. Wójcik podkreślał, że działka nr 55 została mu pierwotnie nadana jako pracownikowi majątku Chojno Nowe, a użytkował ją do 1951 r. W dalszej części dokumentu wskazywał, że w międzyczasie został „pracownikiem aparatu politycznego”, pełniąc funkcję instruktora Komitetu Powiatowego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Chełmie. Jak pisał, „z przyczyn wówczas stosowanych nie mogłem być posiadaczem ziemi i pracownikiem politycznym”, dlatego został zmuszony do zrzeczenia się działki na rzecz Skarbu Państwa. Po tym okresie pracował w administracji budowlanej do 30 czerwca 1957 r., kiedy to został zwolniony w wyniku redukcji etatów. W piśmie tym Wójcik wyraźnie wskazuje więc na swój epizod działalności w strukturach Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, jako element determinujący jego sytuację własnościową. Jeszcze bardziej szczegółowy obraz tej sytuacji przynosi obszerne podanie z 14 czerwca 1959 r. skierowane do Wydziału Skarg i Zażaleń Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie. Wójcik ponownie przedstawiał tam swoją biografię, tym razem akcentując wprost, że od 1947 r. był związany z aparatem politycznym najpierw Wojewódzkiego Zarządu Stronnictwa Ludowego w Lublinie, a następnie Powiatowego Komitetu Wykonawczego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Chełmie. Wskazywał, że jego żona w tym czasie samodzielnie prowadziła gospodarstwo, które nie było w stanie funkcjonować bez jego pracy, co miało prowadzić do jego „dyscyplinarnego” zwolnienia z aparatu politycznego. W rezultacie – jak pisał – zrzekł się ziemi na rzecz Skarbu Państwa na podstawie dokumentu Powiatowej Komisji Ziemskiej z 12 marca 1951 r. W tym samym piśmie podkreślał również, że w 1959 r. nie może się pogodzić z ponownym przydzieleniem tej samej ziemi w ramach reformy rolnej, skoro wcześniej została ona przekazana do zasobu państwowego. Na szczególną uwagę zasługuje również pojawiające się w późniejszej korespondencji nazwisko ob. Stopa, do którego Wójcik odwołuje się jako do osoby potwierdzającej jego wersję przebiegu zdarzeń. Chodzi o Franciszka Stopę – radykalnego powojennego działacza aparatu władzy, pełniącego funkcję sekretarza Zarządu Powiatowego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (ZSL) w Chełmie. W okresie stalinizmu realizował on konsekwentnie linię partii komunistycznej, formułując w wystąpieniach publicznych wezwania do „bezwzględnej walki z wrogiem klasowym, jakim jest kułak na wsi”. W tym kontekście pojawienie się jego nazwiska w relacji Wójcika wskazuje na bezpośrednie osadzenie sporu o ziemię w strukturach lokalnego aparatu politycznego, gdzie decyzje administracyjne splatały się z ideologiczną wykładnią polityki rolnej.
Dokumenty dotyczące działki nr 55 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 56 o powierzchni 4 ha – klasy II o wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Jajus Józef – ogrodnik zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały – Folwark Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 4 miar, 1/2 wozu o wartości 2 miar, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary.
- nr 57 o powierzchni 5 ha – klasy II o wartości 75 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat – nie oznaczono, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Siadak Aleksander – małorolny, zamieszkały – Folwark Chojno Nowe – zrzekł się i wyjechał na Ziemie Odzyskane. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 krowę o wartości 6 miar, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary oraz 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary.
- 22.X.1945 r. – Państwowy Ośrodek Kultury Rolnej Chojno.
- 07.III.1947 r. – Lewicki Aleksander s. Jana – małorolny, niepiśmienny, zamieszkały w Kolonii Chojno Nowe.

Zrzeczenie przydziału działki – Siadak Aleksandra, 03.07.1945 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Podanie Aleksandra Lewickiego, 21.12.1946 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 58 o powierzchni 4 ha – klasa II o łącznej wartości 90 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kalisz Józef – pracownik dniówkowy III kategorii zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwark Chojno. Dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 4 miar, 1 wóz o wartości 3 miar, a także 1 kultywator o wartości 3 miar oraz 1 sanie o wartości 2,4 miary pospołu z Feliksem Lewickim.
- nr 59 o powierzchni 3,5 ha – klasa II o wartości 52,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Dudek Władysław – bezrolny, zamieszkały w folwarku Chojno. Dodatkowo z rozparcelowanego majątku dostał 1 konia o wartości 4 miar, 1 wóz pospołu z Franciszkiem Mielniczukiem o wartości 3 miar, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary.
- nr 60 o powierzchni 4 ha – klasa II o łącznej wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Olszewski Michał – kowal zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 krowę o wartości 6 miar, 1 wóz o wartości 5 miar, 1 żelazną bronę o wartości 0,8 miary, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary, 1/2 wału pierścieniowego o wartości 2,5 miary. Przypadek Michała Olszewskiego pokazuje rzeczywisty charakter „reformy rolnej” przeprowadzonej po 1944 roku na gruntach majątku Chojno. W praktyce reforma oznaczała nie tyle stworzenie trwałych gospodarstw chłopskich, ile rozdrobnienie funkcjonującego majątku ziemskiego i przekazanie ziemi ludziom często pozbawionym doświadczenia, zaplecza gospodarczego oraz środków umożliwiających samodzielne utrzymanie gospodarstwa. Zachowane w aktach podanie Michała Olszewskiego do Państwowego Banku Rolnego z października 1948 roku ukazuje skalę problemów, z jakimi bardzo szybko zetknęli się nowi użytkownicy parcelowanych gruntów – utratę inwentarza żywego, brak możliwości właściwej uprawy ziemi oraz narastające zadłużenie wobec państwa. Dokument ten obnaża jedną z podstawowych sprzeczności komunistycznej reformy rolnej – najpierw odbierano ziemię i rozbijano istniejący sprawny organizm gospodarczy, kierując się wyłącznie przesłankami ideologicznymi, a następnie obciążano nowych osadników wieloletnimi zobowiązaniami finansowymi, mimo że często nie byli oni w stanie samodzielnie utrzymać otrzymanych gospodarstw. Szczególnie wymowny pozostaje fakt, że prośba Olszewskiego o odroczenie należności została poparta oficjalną rekomendacją Stronnictwa Ludowego, co pokazuje, iż reforma rolna była również narzędziem budowania politycznej zależności od nowego systemu. Mimo tego poparcia – a być może właśnie z uwagi na związki ze Stronnictwem Ludowym Mikołajczyka, a nie z komunistycznym PPR – w styczniu 1949 roku władza ludowa odmówiła mu odroczenia spłaty.

Podanie Michała Olszewskiego, 22.10.1948 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 61 o powierzchni 4 ha – klasa II o łącznej wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Szyszkowski Kazimierz – fornal zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolny, zamieszkały w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostał z rozparcelowanego majątku: 1 konia o wartości 4 miar, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary, 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary, 1 wóz o wartości 4 miar pospołu z Aleksandrem Siadakiem, który też otrzymał 1 krowę o wartości 6 miar, 1 zaprzęg o wartości 0,8 miary oraz 1 bronę drewnianą o wartości 0,3 miary, a który później wyjechał na Ziemie Odzyskane.
- nr 62 o powierzchni 4 ha – klasa II o łącznej wartości 60 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Szyszkowska Bronisława – pracownica dniówkowa II kategorii zatrudniona w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., bezrolna, zamieszkała w Folwarku Chojno. Dodatkowo dostała z rozparcelowanego majątku: 1 konia pospołu z Zawadą Andrzejem o wartości 4 miar oraz 1 zaprzęg o wartości 0,6 miar.
- nr 63 o powierzchni 1,5 ha – klasy III oraz nadział inwentarza żywego o łącznej wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Bubczyk Edward – pracownik dniówkowy III kategorii zatrudniony w byłym majątku ziemskim Chojno do 26 września 1944 r., małorolny, zamieszkały Chojno Nowe II.
- nr 64 o powierzchni 1,5 ha – klasy III oraz nadział inwentarza żywego o łącznej wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Wójcik Jan – małorolny, zamieszkały w Kolonii Chojno Nowe – zrzekł się w dniu 15.IX.1946.
- 23.XII.1946 r. – Pietrzak Feliks s. Józefa – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II.

Zrzeczenie przydziału działki – Wójcik Jan 15.9.1946 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 65 o powierzchni 1,5 ha – klasa III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Pastuszak Franciszek – małorolny, zamieszkały w Kolonii Chojno Nowe – zrzekł się w czerwcu 1945 r.
- 18.VII.1947 r. – Łukaszuk Piotr – małorolny, zamieszkały – Chojno. Ponownie działkę przyznano Pastuszakowi Franciszkowi. Historia Franciszka Pastuszaka pokazuje, jak chaotyczny i podatny na nadużycia był proces parcelacji majątku Chojno. Pastuszak, małorolny mieszkaniec Kolonii Chojno Nowe, otrzymał 10 stycznia 1945 roku działkę nr 65. Już kilka miesięcy później – w czerwcu 1945 roku – został jednak pozbawiony nadziału, który przekazano Piotrowi Łukaszukowi z Chojna. Według oficjalnej wersji Pastuszak miał dobrowolnie zrzec się działki, ponieważ nie był w stanie jej obsiać ani zagospodarować. Powiatowa Komisja Ziemska w Chełmie w orzeczeniu z 24 maja 1947 roku podkreślała, że brakowało mu konia, środków finansowych i możliwości prowadzenia gospodarstwa, natomiast Łukaszuk miał ziemię „należycie uprawić i obsiać”, dlatego odebranie mu jej po trzech latach użytkowania byłoby „krzywdzące i gospodarczo nieuzasadnione”. Sam Pastuszak przedstawiał jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. W podaniu skierowanym 21 czerwca 1947 roku do Wojewódzkiej Komisji Ziemskiej w Lublinie twierdził, że nigdy dobrowolnie nie zrzekł się ziemi. Opisywał, że z powodu biedy i braku inwentarza nie był w stanie obsiać działki, a jego dekret nadania miał zostać wykorzystany przez Stanisława Łukaszuka, członka Komisji Siewnej, który – jak twierdził Pastuszak – przekazał dokument swojemu bratu Piotrowi. Ten zaś miał „bez wiedzy” Pastuszaka przepisać działkę na siebie w urzędzie gminnym w Siedliszczu. Pastuszak podkreślał również, że mimo utraty ziemi nadal płacił od niej podatki i daniny państwowe, a jego gospodarstwo zostało obciążone świadczeniami za grunt, którego faktycznie nie użytkował. Szczególnie wymowne pozostaje jego stwierdzenie, że „Piotr Łukaszuk przez podstęp fikcyjny zabierze mi ostatni skrawek ziemi”, podczas gdy sam posiadał już około 5 ha własnego gospodarstwa. Spór ten pokazuje, że reforma rolna bardzo szybko przestała być jedynie „podziałem ziemi obszarniczej”, a stała się również źródłem lokalnych konfliktów, manipulacji i walki o przejęcie kolejnych gruntów. Ostatecznie Wojewódzka Komisja Ziemska w Lublinie 18 lipca 1947 roku uchyliła decyzję Powiatowej Komisji Ziemskiej w Chełmie. W uzasadnieniu wskazano, że Pastuszak faktycznie nie zrzekł się działki, a Powiatowy Urząd Ziemski przy wydawaniu aktu nadania Piotrowi Łukaszukowi opierał się na nieprawdziwych danych dotyczących jego stanu posiadania. Komisja ustaliła bowiem, że Łukaszuk posiadał około 3 ha własnej ziemi, mimo że wcześniej przedstawiano go niemal jako bezrolnego. W efekcie działkę nr 65 ponownie przyznano Franciszkowi Pastuszakowi, unieważniając jednocześnie akt nadania wydany Piotrowi Łukaszukowi.
- 18.VII.1947 r. – Pastuszak Franciszek.
- nr 66 o powierzchni 1,5 ha – klasa III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Głąb Franciszek – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II.
- nr 67 o powierzchni 1 ha – klasy III o wartości 10 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Mojski Władysław s. Józefa – małorolny, zamieszkały we wsi Kolonia Chojno – wyjechał na Ziemie Odzyskane, wydzierżawiając ziemie Pigurze Konstantemu. Ostatecznie zrzekł się otrzymanego przydziału ziemi w roku 1946. W zachowanych aktach adres jego zamieszkania oznaczono jako więzienie karno-śledcze w Złotowie niedaleko Bornego Sulinowa, które zostało utworzone na mocy dekretu PKWN 27 sierpnia 1945 r. Więzienie w okresie stalinowskim służyło komunistycznemu aparatowi bezpieczeństwa do przetrzymywania i represjonowania żołnierzy podziemia niepodległościowego. Władysław Mojski był funkcjonariuszem Więzienia Karno-Śledczego w Złotowie.
- 30.XII.1946 r. – Młynarski Mikołaj s. Antoniego – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.

Pismo Władysława Mojskiego, 7.11.1946 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Podanie Sabiny Piwońskiej, 21.12.1946 – Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 68 o powierzchni 2 ha – klasy III o wartości 20 kwintali żyta, spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 25.X.1946 r. – Błaziak Józefa – małorolna, zamieszkała Kolonia Romanówka.
- nr 69 o powierzchni 2,5 ha – klasy III o wartości 25 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał :
- 10.I.1945 r. – Stanisław Rozwód – małorolny, zamieszkały w Kolonii Chojno – zrzekł się w roku 1946.
- 21.X.1946 r. – Chachaj Edward – małorolny, zamieszkały Kolonia Romanówka.

Zrzeczenie przydziału działki – Rozwód Stanisław, Źródło: UW Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA
- nr 70 o powierzchni 1,5 ha – klasy III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Marciniak Aniela – małorolna, zamieszkała we wsi Chojno Nowe I.
- nr 71 o powierzchni 2 ha – klasy III o wartości 20 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymała:
- 10.I.1945 r. – Mojska Waleria – małorolna, zamieszkała w Kolonii Chojno Nowe – wyjechała w roku 1945 wraz z mężem Józefem Mojskim na Ziemie Odzyskane do miasta Wałcz. Z archiwalnych dokumentów wynika, że na działce gruntu przydzielonej z tzw. Reformy rolnej Mojskiej Walerii ciążyły niezapłacone podatki za rok 1945 oraz 1946. Historia Walerii Mojskiej jest jednym z najbardziej wymownych przykładów pokazujących rzeczywisty charakter tak zwanej reformy rolnej przeprowadzonej po 1944 roku na gruntach majątku Chojno. W propagandzie komunistycznej reforma przedstawiana była jako akt „sprawiedliwości dziejowej” i trwałego przekazania ziemi bezrolnym chłopom. Zachowane dokumenty pokazują jednak coś zupełnie innego – chaos własnościowy, prowizoryczność nadziałów, konflikty między samymi beneficjentami reformy oraz pełną zależność prawa własności od decyzji administracyjnych i politycznych okoliczności. 10 stycznia 1945 roku Waleria Mojska otrzymała w ramach parcelacji majątku Chojno działkę o powierzchni 2 hektarów, oznaczoną numerem 71. W dokumentach parcelacyjnych występowała także pod numerem porządkowym 18. Jak sama później podkreślała, grunt objęła natychmiast po nadaniu i rozpoczęła jego uprawę. W rejestrze pomiarowym zatwierdzonym przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie figurowała jako prawowita nabywczyni działki. Już dwa lata później sytuacja całkowicie się zmieniła. 27 grudnia 1946 roku Zarząd Gminy w Siedliszczu wydał zaświadczenie stwierdzające, że Waleria Mojska wyjechała „na stały pobyt na Zachód”, czyli na tak zwane Ziemie Odzyskane. Dokument podpisał wójt Józef Skrzycki. Kilka dni później, 3 stycznia 1947 roku, mieszkaniec Chojna Nowego Ignacy Stacharski poinformował władze, że zarówno Waleria Mojska, jak i jej mąż Józef wyjechali już wcześniej i nie powrócili do miejsca zamieszkania. Na jego prośbę wydano kolejne urzędowe zaświadczenie potwierdzające nieobecność Mojskich oraz zaległości podatkowe ciążące na przydzielonej im ziemi. W praktyce był to początek walki o przejęcie działki. Reforma rolna stworzyła bowiem system tymczasowych i niepewnych nadziałów, które bardzo szybko zaczęły stawać się przedmiotem lokalnych sporów, donosów i prób przejmowania porzucanej ziemi po osobach wyjeżdżających na Ziemie Odzyskane. Wielu beneficjentów reformy traktowało nadane grunty wyłącznie jako etap przejściowy przed wyjazdem na tzw. Zachód, gdzie spodziewano się uzyskać większe gospodarstwa i lepsze warunki życia. W efekcie ziemia odebrana dawnym właścicielom majątków leżała odłogiem i stawała się przedmiotem kolejnych roszczeń i konfliktów między samymi „obdarowanymi”. Dopiero po dziesięciu latach, 5 kwietnia 1957 roku, Waleria Mojska – mieszkająca już w Wałczu – rozpoczęła starania o odzyskanie „swojej działki”. W kierowanych do władz pismach twierdziła, że została bezprawnie wykreślona z rejestru pomiarowego, a jej miejsce zajął Ignacy Stacharski, który obecnie użytkował grunt. Podkreślała, że wpis hipoteczny został wstrzymany z powodu „sporności” działki, choć – jak twierdziła – nigdy nie zrzekła się swoich praw. Najbardziej wymowną częścią jej relacji pozostaje jednak opis powodów opuszczenia Chojna. W piśmie z 15 maja 1957 roku Mojska tłumaczyła, że wyjazd był wymuszony sytuacją polityczną i obawą o życie. Według jej zeznań ona i jej mąż musieli opuścić wieś po zabójstwie Franciszka Mojskiego ps. „Mucha” – brata Józefa Mojskiego. Franciszek Mojski, urodzony w 1913 roku, był związany z Armią Krajową na terenie gminy Siedliszcze. Jednakże po 1944 roku i nastaniu „nowej władzy ludowej” przystąpił do Ludowego Wojska tworzonego pod sztandarem PKWN. Z zachowanych relacji wynika, że po jednym z rabunków dokonanych na jego domu przyjechał wraz z żołnierzami i zatrzymał sprawców, których następnie wypuścił. Wkrótce później sam został uprowadzony przez ludzi określanych w relacjach jako „partyzantka” i zamordowany w okolicach Głębokiego koło Cycowa. Waleria Mojska twierdziła, że po tej zbrodni również jej rodzinie zagrożono śmiercią, nakazując natychmiastowe opuszczenie Chojna. Ten fragment historii pokazuje dramatyczne napięcia pierwszych lat powojennych, gdy reforma rolna nakładała się na brutalne konflikty polityczne, działalność niepodległościowego podziemia oraz walkę o władzę na prowincji. Ziemia rozdawana przez PKWN stawała się elementem szerszego procesu przebudowy społecznej i politycznej, w którym strach, przemoc i niepewność były codziennością. Szczególnie wymowny pozostaje fakt, że rodzina Mojskich była głęboko uwikłana w powojenne przemiany ustrojowe. Brat Franciszka – Władysław Mojski – który również otrzymał 10 stycznia 1945 roku działkę z parcelacji majątku Chojno, ostatecznie został funkcjonariuszem Więzienia Karno-Śledczego w Złotowie na Ziemiach Odzyskanych, utworzonego po wojnie przez władze komunistyczne. Więzienie to, położone niedaleko Bornego Sulinowa, służyło w okresie stalinowskim do przetrzymywania oraz represjonowania żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Sprawa Walerii Mojskiej nie zakończyła się wraz ze złożeniem przez nią podań do władz powiatowych. 25 maja 1957 roku Powiatowa Komisja Ziemska w Chełmie rozpatrzyła jej wniosek i przywróciła jej prawa do działki o powierzchni 2 ha, nadanej jeszcze w styczniu 1945 roku w ramach parcelacji majątku Chojno. W uzasadnieniu komisja stwierdziła, że Mojska otrzymała ziemię legalnie podczas parcelacji, a opuszczenie gospodarstwa w 1946 roku nastąpiło „z przyczyn od siebie niezależnych”. Komisja uznała więc, że powrót z Ziem Odzyskanych daje jej podstawę do odzyskania działki. W składzie komisji znaleźli się m.in. Władysław Rudnicki, Jan Dziuś, sędzia Marek Stronkowski, inż. Aleksander Frasunek, Bronisław Ścigaj, Józef Kraczkowski oraz Jan Nazaruk. Wkrótce potem, 21 czerwca 1957 roku, Waleria Mojska zameldowała się ponownie na pobyt stały w Chojnie Nowym. Decyzja ta wywołała jednak gwałtowny sprzeciw Ignacego Stacharskiego – człowieka, który od 1947 roku użytkował sporną działkę. W sierpniu 1957 roku skierował on dramatyczny list do radia „Fala 56” – popularnej wówczas audycji interwencyjnej Polskiego Radia, nadawanego w latach 1956-1983, które zastąpiło propagandową „falę 49” i z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych audycji w kraju, tworząc przy rozgłośni specjalne Biuro Listów – prosząc o interwencję. Pismo to stanowi niezwykle wymowne świadectwo chaosu i moralnego rozkładu, jaki towarzyszył reformie rolnej. Stacharski przedstawiał siebie jako pokrzywdzonego chłopa, który zagospodarował porzuconą ziemię i przez lata ją utrzymywał. Twierdził, że działka Mojskiej od 1945 roku leżała odłogiem, a sama właścicielka miała próbować ją sprzedać jeszcze przed wyjazdem na tzw. Zachód – początkowo Janowi Mojskiemu za kwotę 4000 zł. Jednocześnie sugerował, że po ponownym odzyskaniu działki w 1957 roku Mojska zamierzała sprzedać ją ponownie, tym razem za 30 000 zł. W jego relacji ziemia nadana w ramach reformy rolnej stawała się więc nie tyle podstawą trwałego gospodarstwa, ile przedmiotem spekulacji i źródłem potencjalnego zysku. Stacharski podkreślał, że przejął grunt legalnie po ogłoszeniu władz wzywających do zagospodarowania opuszczonych pól, płacił podatki, regulował należności wobec Państwowego Banku Rolnego i niemal całkowicie spłacił ziemię wobec państwa. Jednocześnie oskarżał Mojską o próbę ponownego przejęcia działki wyłącznie dla własnej korzyści, sugerując przy tym istnienie lokalnych układów i „kumoterskich” powiązań w chełmskiej administracji. W swoim piśmie Stacharski powoływał się również na przepisy ustawy z dnia 18 kwietnia 1955 r. o uwłaszczeniu i o uregulowaniu innych spraw związanych z reformą rolną i osadnictwem rolnym (Dz.U. 1955 nr 18, poz. 107), a także ustawę z dnia 13 lipca 1957 r. o zmianie dekretu z dnia 18 kwietnia 1955 r. (Dz.U. 1957 nr 39, poz. 174). Twierdził, że decyzja Powiatowej Komisji Ziemskiej narusza obowiązujące przepisy i jest „krzywdząca dla tych obywateli, którzy zabrali się z pełnym zrozumieniem Państwa do likwidacji odłogów”. W jego relacji to właśnie on jawił się jako lojalny wobec nowego państwa użytkownik ziemi, podczas gdy Mojska została przedstawiona jako osoba próbująca odzyskać działkę wyłącznie dla własnej korzyści. List Stacharskiego pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego niż jedynie lokalny konflikt o dwa hektary ziemi. Odsłania bowiem prawdziwy mechanizm reformy rolnej – systemu opartego na nieustannym przesuwaniu cudzej własności między kolejnymi użytkownikami, zależnie od aktualnych decyzji urzędników, politycznych wpływów i administracyjnych interpretacji. Państwo najpierw odebrało ziemię legalnym właścicielom majątku, następnie rozdało ją nowym osadnikom, później jednych usuwało, innym przywracało prawa, a wszystko to odbywało się w atmosferze niepewności, donosów, wzajemnych oskarżeń i walki o przetrwanie.
Szczególnie uderzające jest to, że zarówno Mojska, jak i Stacharski przedstawiali siebie jako ofiary niesprawiedliwości – całkowicie pomijając fakt pierwotnej krzywdy, na której cały ten system został zbudowany. Żadne z nich nie zadawało pytania, do kogo ziemia należała przed wrześniem 1944 roku i w jaki sposób została odebrana właścicielom majątku Chojno. Reforma rolna stworzyła bowiem nową rzeczywistość moralną, w której spór nie dotyczył już prawa własności, lecz prawa do korzystania z wcześniej zagrabionego majątku. Historia ta pokazuje również, jak szybko „ziemia z reformy” przestawała być traktowana jako fundament nowego gospodarstwa rolnego, a stawała się elementem kalkulacji ekonomicznej i przedmiotem dalszych roszczeń. Jedni opuszczali ją, szukając lepszego życia na Ziemiach Odzyskanych. Inni przejmowali ją jako „odłogi”. Jeszcze inni po latach wracali, domagając się jej zwrotu. Państwo zaś arbitralnie decydowało, kto w danym momencie ma zostać uznany za „prawowitego” użytkownika.
W tym sensie sprawa Walerii Mojskiej i Ignacego Stacharskiego staje się symbolicznym obrazem całej reformy rolnej – procesu, który pod hasłami „sprawiedliwości społecznej” doprowadził do trwałego rozbicia dawnego porządku własnościowego, zastępując go systemem administracyjnej prowizorki, zależności od państwa i niekończących się sporów o ziemię wcześniej odebraną jej prawowitym i jedynym właścicielom. Spór o 2-hektarową działkę w Chojnie Nowym nie zakończył się wraz z decyzją Powiatowej Komisji Ziemskiej z maja 1957 roku. Ignacy Stacharski nie zamierzał pogodzić się z utratą ziemi, którą użytkował od 1947 roku. Już 19 sierpnia 1957 roku skierował odwołanie do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej oraz Wojewódzkiego Zarządu Rolnictwa w Lublinie. Pisał w nim, że „doszło do jego wiadomości nieoficjalnie”, iż Powiatowy Zarząd Rolnictwa przywrócił prawa własności Walerii Mojskiej do działki otrzymanej z reformy rolnej, mimo że – jak twierdził – „samowolnie porzuciła nadaną jej ziemię” i wyjechała z rodziną na Ziemie Odzyskane. Stacharski ponownie przedstawiał siebie jako człowieka, który w ramach państwowej akcji likwidacji odłogów przejął opuszczoną ziemię i przez lata ją utrzymywał. Kończąc pismo, prosił o „uczciwą i sprawiedliwą, nikogo niekrzywdzącą decyzję”. Jeszcze bardziej wymowny okazał się dokument sporządzony 15 października 1957 roku przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej i Powiatowy Zarząd Rolnictwa w Chełmie, skierowany do władz wojewódzkich w Lublinie. W piśmie tym lokalne władze jednoznacznie opowiedziały się po stronie Walerii Mojskiej. Potwierdzono, że otrzymała ona działkę podczas parcelacji majątku Chojno Nowe w 1944 roku i użytkowała ją do 1946 roku, po czym – jak zapisano – została zmuszona do wyjazdu na Ziemie Odzyskane z powodu „stałych pogróżek od bandy”. Warto zwrócić uwagę na znaczenie tego sformułowania w języku administracji nowej władzy – użycie określenia „bandy” jednoznacznie odsyłało do powojennego podziemia niepodległościowego, które w oficjalnej terminologii było w ten sposób deprecjonowane i delegitymizowane. W ten sposób urząd nie tylko uznawał fakt jej wyjazdu, lecz jednocześnie wpisywał go w obowiązującą narrację o „prześladowaniach” ze strony zbrojnego oporu wobec władzy komunistycznej, co pośrednio wzmacniało tezę o przymusowym charakterze opuszczenia gospodarstwa. Władze powiatowe przyznały również, że przed wyjazdem Mojska przekazała grunt jedynie „w chwilowe użytkowanie” swojemu kuzynowi, a Ignacy Stacharski wszedł w posiadanie działki dopiero później. Co szczególnie znamienne, urząd zaznaczył, że Stacharski „o przydział gospodarstwa na własność nie złożył podania”, podważając tym samym podstawy jego roszczeń. Na końcu pisma Powiatowy Zarząd Rolnictwa wyraźnie rekomendował utrzymanie decyzji przywracającej prawa Walerii Mojskiej, określając ją jako „sprawiedliwą”. Uzasadnienie tej rekomendacji jest jednak wyjątkowo charakterystyczne dla logiki epoki. Podkreślono bowiem, że Mojska „nie posiada żadnego gospodarstwa”, a jej mąż „jest kowalem” i utrzymuje rodzinę wyłącznie z własnej pracy. Innymi słowy, państwo nie rozpatrywało tej sprawy w kategoriach nienaruszalności prawa własności, lecz społecznej użyteczności i politycznie definiowanej „sprawiedliwości ludowej”. Dokument ten doskonale pokazuje mechanizm funkcjonowania reformy rolnej w Polsce Ludowej. O losie ziemi nie decydowały trwałe normy prawa cywilnego ani stabilność własności, lecz administracyjne uznanie i bieżąca interpretacja „słuszności społecznej”. Ten sam aparat państwowy, który wcześniej odebrał ziemię właścicielom majątku Chojno, po latach arbitralnie rozstrzygał spory między nowymi użytkownikami – raz uznając jednych, raz drugich za bardziej godnych korzystania z wcześniej zagrabionego majątku. W sprawie Walerii Mojskiej szczególnie uderza jeszcze jeden aspekt. Zarówno ona sama, jak i wspierające ją władze, jako jeden z argumentów podnosiły fakt, że jej mąż był „kowalem w tymże majątku”. Z zachowanej dokumentacji dotyczącej majątku Chojno nie wynika jednak, aby Józef Mojski pełnił kiedykolwiek funkcję kowala na tym terenie. Przeciwnie – z materiałów parcelacyjnych z 26 września 1944 roku jednoznacznie wynika, że kowalem zatrudnionym w majątku był Michał Olszewski. Ten rozjazd między narracją stron a stanem dokumentów pokazuje, jak w praktyce powojennych sporów o ziemię elementy biograficzne bywały używane instrumentalnie, jako dodatkowe uzasadnienie roszczeń, niezależnie od ich zgodności z faktycznym przebiegiem wydarzeń. Reforma rolna przedstawiana była więc jako forma dziejowego awansu i rekompensaty dla dawnej służby folwarcznej. Jednocześnie całkowicie pomijano fakt, że awans ten został zbudowany na przymusowym odebraniu ziemi dotychczasowym właścicielom i rozbiciu istniejącego, sprawnie działającego organizmu gospodarczego. Ostateczne rozstrzygnięcie sporu o działkę nr 71 z majątku Chojno zapadło przed Wojewódzką Komisją Ziemską przy Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie w dniu 26 września 1958 roku. Komisja, działając w oparciu o przepisy dekretu z 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej (Dz.U. 1945 nr 3, poz. 13), dekretu z 13 listopada 1946 r. o organizacji komisji ziemskich (Dz.U. nr 61, poz. 340) oraz ustawy z 12 marca 1958 r. (Dz.U. nr 71, poz. 171), uchyliła wcześniejsze orzeczenie Powiatowej Komisji Ziemskiej z 25 maja 1957 roku, które przyznawało prawa do działki Walerii Mojskiej. Jednocześnie komisja utrzymała w mocy dokument nadania ziemi z 1946 roku na rzecz Ignacego Stacharskiego, uznając, że to on od momentu przejęcia działki w 1946 roku nieprzerwanie ją użytkował i tym samym spełniał przesłanki wynikające z obowiązujących przepisów i okólnika Ministra Rolnictwa z 3 lipca 1958 r. (nr URN/35/58), regulującego zasady rozstrzygania sporów o grunty reformy rolnej. Decyzja Wojewódzkiej Komisji Ziemskiej miała charakter ostateczny w administracyjnym toku instancji, kończąc wieloletni spór o 2 hektarową działkę, który w praktyce odzwierciedlał szerszy mechanizm niestabilności własności ziemi w warunkach powojennej tzw. reformy rolnej. - 30.XII.1946 r. – Stacharski Ignacy s. Stanisława – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- 10.I.1945 r. – Mojska Waleria – małorolna, zamieszkała w Kolonii Chojno Nowe – wyjechała w roku 1945 wraz z mężem Józefem Mojskim na Ziemie Odzyskane do miasta Wałcz. Z archiwalnych dokumentów wynika, że na działce gruntu przydzielonej z tzw. Reformy rolnej Mojskiej Walerii ciążyły niezapłacone podatki za rok 1945 oraz 1946. Historia Walerii Mojskiej jest jednym z najbardziej wymownych przykładów pokazujących rzeczywisty charakter tak zwanej reformy rolnej przeprowadzonej po 1944 roku na gruntach majątku Chojno. W propagandzie komunistycznej reforma przedstawiana była jako akt „sprawiedliwości dziejowej” i trwałego przekazania ziemi bezrolnym chłopom. Zachowane dokumenty pokazują jednak coś zupełnie innego – chaos własnościowy, prowizoryczność nadziałów, konflikty między samymi beneficjentami reformy oraz pełną zależność prawa własności od decyzji administracyjnych i politycznych okoliczności. 10 stycznia 1945 roku Waleria Mojska otrzymała w ramach parcelacji majątku Chojno działkę o powierzchni 2 hektarów, oznaczoną numerem 71. W dokumentach parcelacyjnych występowała także pod numerem porządkowym 18. Jak sama później podkreślała, grunt objęła natychmiast po nadaniu i rozpoczęła jego uprawę. W rejestrze pomiarowym zatwierdzonym przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie figurowała jako prawowita nabywczyni działki. Już dwa lata później sytuacja całkowicie się zmieniła. 27 grudnia 1946 roku Zarząd Gminy w Siedliszczu wydał zaświadczenie stwierdzające, że Waleria Mojska wyjechała „na stały pobyt na Zachód”, czyli na tak zwane Ziemie Odzyskane. Dokument podpisał wójt Józef Skrzycki. Kilka dni później, 3 stycznia 1947 roku, mieszkaniec Chojna Nowego Ignacy Stacharski poinformował władze, że zarówno Waleria Mojska, jak i jej mąż Józef wyjechali już wcześniej i nie powrócili do miejsca zamieszkania. Na jego prośbę wydano kolejne urzędowe zaświadczenie potwierdzające nieobecność Mojskich oraz zaległości podatkowe ciążące na przydzielonej im ziemi. W praktyce był to początek walki o przejęcie działki. Reforma rolna stworzyła bowiem system tymczasowych i niepewnych nadziałów, które bardzo szybko zaczęły stawać się przedmiotem lokalnych sporów, donosów i prób przejmowania porzucanej ziemi po osobach wyjeżdżających na Ziemie Odzyskane. Wielu beneficjentów reformy traktowało nadane grunty wyłącznie jako etap przejściowy przed wyjazdem na tzw. Zachód, gdzie spodziewano się uzyskać większe gospodarstwa i lepsze warunki życia. W efekcie ziemia odebrana dawnym właścicielom majątków leżała odłogiem i stawała się przedmiotem kolejnych roszczeń i konfliktów między samymi „obdarowanymi”. Dopiero po dziesięciu latach, 5 kwietnia 1957 roku, Waleria Mojska – mieszkająca już w Wałczu – rozpoczęła starania o odzyskanie „swojej działki”. W kierowanych do władz pismach twierdziła, że została bezprawnie wykreślona z rejestru pomiarowego, a jej miejsce zajął Ignacy Stacharski, który obecnie użytkował grunt. Podkreślała, że wpis hipoteczny został wstrzymany z powodu „sporności” działki, choć – jak twierdziła – nigdy nie zrzekła się swoich praw. Najbardziej wymowną częścią jej relacji pozostaje jednak opis powodów opuszczenia Chojna. W piśmie z 15 maja 1957 roku Mojska tłumaczyła, że wyjazd był wymuszony sytuacją polityczną i obawą o życie. Według jej zeznań ona i jej mąż musieli opuścić wieś po zabójstwie Franciszka Mojskiego ps. „Mucha” – brata Józefa Mojskiego. Franciszek Mojski, urodzony w 1913 roku, był związany z Armią Krajową na terenie gminy Siedliszcze. Jednakże po 1944 roku i nastaniu „nowej władzy ludowej” przystąpił do Ludowego Wojska tworzonego pod sztandarem PKWN. Z zachowanych relacji wynika, że po jednym z rabunków dokonanych na jego domu przyjechał wraz z żołnierzami i zatrzymał sprawców, których następnie wypuścił. Wkrótce później sam został uprowadzony przez ludzi określanych w relacjach jako „partyzantka” i zamordowany w okolicach Głębokiego koło Cycowa. Waleria Mojska twierdziła, że po tej zbrodni również jej rodzinie zagrożono śmiercią, nakazując natychmiastowe opuszczenie Chojna. Ten fragment historii pokazuje dramatyczne napięcia pierwszych lat powojennych, gdy reforma rolna nakładała się na brutalne konflikty polityczne, działalność niepodległościowego podziemia oraz walkę o władzę na prowincji. Ziemia rozdawana przez PKWN stawała się elementem szerszego procesu przebudowy społecznej i politycznej, w którym strach, przemoc i niepewność były codziennością. Szczególnie wymowny pozostaje fakt, że rodzina Mojskich była głęboko uwikłana w powojenne przemiany ustrojowe. Brat Franciszka – Władysław Mojski – który również otrzymał 10 stycznia 1945 roku działkę z parcelacji majątku Chojno, ostatecznie został funkcjonariuszem Więzienia Karno-Śledczego w Złotowie na Ziemiach Odzyskanych, utworzonego po wojnie przez władze komunistyczne. Więzienie to, położone niedaleko Bornego Sulinowa, służyło w okresie stalinowskim do przetrzymywania oraz represjonowania żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Sprawa Walerii Mojskiej nie zakończyła się wraz ze złożeniem przez nią podań do władz powiatowych. 25 maja 1957 roku Powiatowa Komisja Ziemska w Chełmie rozpatrzyła jej wniosek i przywróciła jej prawa do działki o powierzchni 2 ha, nadanej jeszcze w styczniu 1945 roku w ramach parcelacji majątku Chojno. W uzasadnieniu komisja stwierdziła, że Mojska otrzymała ziemię legalnie podczas parcelacji, a opuszczenie gospodarstwa w 1946 roku nastąpiło „z przyczyn od siebie niezależnych”. Komisja uznała więc, że powrót z Ziem Odzyskanych daje jej podstawę do odzyskania działki. W składzie komisji znaleźli się m.in. Władysław Rudnicki, Jan Dziuś, sędzia Marek Stronkowski, inż. Aleksander Frasunek, Bronisław Ścigaj, Józef Kraczkowski oraz Jan Nazaruk. Wkrótce potem, 21 czerwca 1957 roku, Waleria Mojska zameldowała się ponownie na pobyt stały w Chojnie Nowym. Decyzja ta wywołała jednak gwałtowny sprzeciw Ignacego Stacharskiego – człowieka, który od 1947 roku użytkował sporną działkę. W sierpniu 1957 roku skierował on dramatyczny list do radia „Fala 56” – popularnej wówczas audycji interwencyjnej Polskiego Radia, nadawanego w latach 1956-1983, które zastąpiło propagandową „falę 49” i z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych audycji w kraju, tworząc przy rozgłośni specjalne Biuro Listów – prosząc o interwencję. Pismo to stanowi niezwykle wymowne świadectwo chaosu i moralnego rozkładu, jaki towarzyszył reformie rolnej. Stacharski przedstawiał siebie jako pokrzywdzonego chłopa, który zagospodarował porzuconą ziemię i przez lata ją utrzymywał. Twierdził, że działka Mojskiej od 1945 roku leżała odłogiem, a sama właścicielka miała próbować ją sprzedać jeszcze przed wyjazdem na tzw. Zachód – początkowo Janowi Mojskiemu za kwotę 4000 zł. Jednocześnie sugerował, że po ponownym odzyskaniu działki w 1957 roku Mojska zamierzała sprzedać ją ponownie, tym razem za 30 000 zł. W jego relacji ziemia nadana w ramach reformy rolnej stawała się więc nie tyle podstawą trwałego gospodarstwa, ile przedmiotem spekulacji i źródłem potencjalnego zysku. Stacharski podkreślał, że przejął grunt legalnie po ogłoszeniu władz wzywających do zagospodarowania opuszczonych pól, płacił podatki, regulował należności wobec Państwowego Banku Rolnego i niemal całkowicie spłacił ziemię wobec państwa. Jednocześnie oskarżał Mojską o próbę ponownego przejęcia działki wyłącznie dla własnej korzyści, sugerując przy tym istnienie lokalnych układów i „kumoterskich” powiązań w chełmskiej administracji. W swoim piśmie Stacharski powoływał się również na przepisy ustawy z dnia 18 kwietnia 1955 r. o uwłaszczeniu i o uregulowaniu innych spraw związanych z reformą rolną i osadnictwem rolnym (Dz.U. 1955 nr 18, poz. 107), a także ustawę z dnia 13 lipca 1957 r. o zmianie dekretu z dnia 18 kwietnia 1955 r. (Dz.U. 1957 nr 39, poz. 174). Twierdził, że decyzja Powiatowej Komisji Ziemskiej narusza obowiązujące przepisy i jest „krzywdząca dla tych obywateli, którzy zabrali się z pełnym zrozumieniem Państwa do likwidacji odłogów”. W jego relacji to właśnie on jawił się jako lojalny wobec nowego państwa użytkownik ziemi, podczas gdy Mojska została przedstawiona jako osoba próbująca odzyskać działkę wyłącznie dla własnej korzyści. List Stacharskiego pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego niż jedynie lokalny konflikt o dwa hektary ziemi. Odsłania bowiem prawdziwy mechanizm reformy rolnej – systemu opartego na nieustannym przesuwaniu cudzej własności między kolejnymi użytkownikami, zależnie od aktualnych decyzji urzędników, politycznych wpływów i administracyjnych interpretacji. Państwo najpierw odebrało ziemię legalnym właścicielom majątku, następnie rozdało ją nowym osadnikom, później jednych usuwało, innym przywracało prawa, a wszystko to odbywało się w atmosferze niepewności, donosów, wzajemnych oskarżeń i walki o przetrwanie.
- nr 72 o powierzchni 2 ha – klasy III o wartości 20 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Kruk Stefan s. Marianny – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe II – zrzekł się działki w dniu 06.XI.1945 r. na rzecz Pietrzaka Stanisława s. Józefa [13.III.1946] – wyjechał na Ziemie Odzyskane do miasta Człuchów.
- 30.XII.1946 r. – Głąb Stanisław s. Józefa – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 73 o powierzchni 1,5 ha – klasy III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Łukaszczuk Aleksander – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 74 o powierzchni 1,5 ha – klasy III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Bocheński Jan – małorolny, zamieszkały Chojno Nowe I. Po jego śmierci w wieku 50 lat w dniu 26.IV.1946 r. ww. działkę przepisano na jego żonę Bocheńską Olgę.
- 20.XII.1946 r. – Bocheńska Olga.
- nr 75 o powierzchni 1,5 ha – klasa III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Wójcik Wacław – małorolny, zamieszkały w Kolonii Mieczysławówka.
- nr 76 o powierzchni 1,5 ha – klasy III o wartości 15 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Miszczuk Bronisław – średniorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe – zrzekł się z uwagi na wyjazd na Ziemie Odzyskane.
- 27.XI.1945 r. – Omelanczuk Jan – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Stare.
- 18.VII.1947 r. – Marciniak Kazimierz – małorolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 77 o powierzchni 1 ha – klasy III o wartości 10 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 20, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Marciniak Józef – bezrolny, zamieszkały we wsi Chojno Nowe I.
- nr 78 o powierzchni 1,7 ha – klasa II o wartości 25,5 kwintali żyta – spłata na rzecz Skarbu Państwa rozłożona na lat 10, otrzymał:
- 10.I.1945 r. – Bubczyk Paweł – małorolny.
Wśród zachowanych dokumentów dotyczących parcelacji majątku Chojno, wielokrotnie pojawia się podpis komisarza ziemskiego Jana Kościa. Był on jedną z charakterystycznych postaci powojennego aparatu komunistycznego na Lubelszczyźnie – łączącą funkcje administracji rolnej z późniejszą służbą w aparacie bezpieczeństwa. W pierwszych latach po wojnie pełnił funkcję komisarza ziemskiego powiatu chełmskiego w strukturach Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie, bezpośrednio uczestnicząc w realizacji reformy rolnej oraz w procesie parcelacji przejętych majątków. Z czasem związał się jednak z komunistycznym aparatem represji. Służył m.in. w strukturach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie, a następnie w Komendzie Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa. W okresie walki z podziemiem niepodległościowym uczestniczył w działaniach wymierzonych przeciwko żołnierzom antykomunistycznej konspiracji, w tym środowisku „Zapory”. Jego biogram znajduje się dziś w katalogach Instytutu Pamięci Narodowej jako funkcjonariusza aparatu bezpieczeństwa PRL.
Przypadek Jana Kościa dobrze ilustruje rzeczywisty mechanizm realizacji reformy rolnej. Parcelacja majątków ziemskich nie była wyłącznie przedsięwzięciem gospodarczym czy społecznym, lecz elementem szerszego procesu przebudowy i utrwalania nowego systemu politycznego. W praktyce oznaczało to, że te same struktury i często ci sami ludzie, którzy odpowiadali za przejmowanie i rozdział ziemi, równolegle współtworzyli aparat przymusu i kontroli państwa komunistycznego, co nadaje całemu procesowi wymiar znacznie wykraczający poza deklarowaną „reformę rolną”.
Stracił uprawnienia, bo nigdy nie dostał ziemi…
Szczególnie wymownym dokumentem, który poszerza obraz powojennej „reformy rolnej” w rejonie Chojna, jest zachowane podanie Władysława Pytlaka, mieszkańca Kolonii Chojno Nowe. 9 października 1957 roku zwracał się on do Powiatowego Zarządu Urządzeń Rolnych przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie z prośbą o przydzielenie ziemi państwowej. Jego relacja była krótka, pozbawiona retoryki, a przez to tym bardziej wymowna:
„Na swoim utrzymaniu mam żonę i dwoje dzieci, których utrzymuję z pracy rąk. Żadnej ziemi nie posiadam dotychczas, a posiadaliśmy gospodarkę za Bugiem własną i zostaliśmy wywiezieni z niej.”
Wskazywał również, że wielokrotnie wcześniej składał podobne podania, za każdym razem spotykając się z odmową „z braku ziemi”.
Odpowiedź administracji z 8 lipca 1958 roku ujawnia paradoks systemu w sposób wręcz modelowy. Powiatowy Zarząd Rolnictwa w Chełmie poinformował Pytlaka, że na podstawie ustawy z 12 marca 1958 roku „stracił uprawnienia do otrzymania gospodarstwa”, ponieważ „do chwili obecnej nie użytkował i nie został wprowadzony w posiadanie takich nieruchomości”.
W jednym zdaniu zamyka się tu logika całego mechanizmu – człowiek pozbawiony i wypędzony z rodzinnego gospodarstwa, utrzymujący się wyłącznie z pracy własnych rąk i przez lata bezskutecznie zabiegający o ziemię, zostaje uznany za nieuprawnionego do jej otrzymania właśnie dlatego, że jej nie otrzymał. W tym samym czasie ogromne połacie przejętych majątków podlegały dalszym przesunięciom, podziałom i administracyjnym korektom, a ich realna dostępność dla rzeczywiście bezrolnych pozostawała iluzoryczna. W tym sensie jednostka zostaje sprowadzona do roli elementu administracyjnej statystyki – pozbawiona sprawczości, zawieszona pomiędzy deklarowaną ideą „sprawiedliwości społecznej” a praktyką jej odwrotu. Wpisuje się to szerzej w logikę projektów kolektywizacyjnych pierwszych dekad powojennego systemu, gdzie – podobnie jak w literackich obrazach rewolucyjnej modernizacji znanych z twórczości Władimira Majakowskiego – „Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą…” staje się materiałem do przekształcenia, a nie podmiotem prawa czy własności. Różnica polega jednak na tym, że w warunkach wiejskiej Polski nie była to poetycka wizja „nowego świata”, lecz administracyjna praktyka, której skutkiem była trwała niepewność egzystencji i rozpad elementarnych więzi własnościowych.
Ten przypadek domyka się z innymi historiami z Chojna, pokazując nie tyle „brak ziemi”, ile mechanizm jej selektywnej dystrybucji. W systemie tym formalne kryteria zaczynały funkcjonować niezależnie od rzeczywistej sytuacji ludzi, których reforma miała obejmować. W rezultacie nawet osoby spełniające społeczne uzasadnienie reformy – bezrolni, wysiedleni i pozbawieni środków utrzymania – mogły zostać wykluczone przez samą logikę procedury. Dokument Władysława Pytlaka pokazuje więc nie jednostkową pomyłkę urzędniczą, lecz mechanizm, w którym administracyjna legalność i deklarowany cel reformy przestawały się ze sobą pokrywać.
Post Scriptum
Historia rozparcelowanych działek z majątku ziemskiego Chojno nie jest przypadkiem lokalnej „dezorganizacji” reformy rolnej, lecz jej modelowym mikroobrazem – ujawniającym mechanizm, który w praktyce nie prowadził do uporządkowania struktury własnościowej, lecz do jej celowego i systemowego rozbicia. Ziemia przestaje tu być kategorią ekonomiczną, a staje się narzędziem władzy – zasobem, który można odebrać, zawiesić w obiegu administracyjnym, ponownie przydzielić, a następnie znów unieważnić jego status. W efekcie nie powstaje żadna stabilna wspólnota gospodarująca, lecz trwały stan przejściowy – rzeczywistość zawieszona między dekretami, wnioskami i decyzjami urzędów.
Skala tego procesu nie była ani marginalna, ani lokalna. Na samej Lubelszczyźnie, już do końca marca 1945 r., przejęto 804 majątki ziemskie o powierzchni 174 779 ha użytków rolnych. W skali całej Polski w jej powojennych granicach reforma rolna objęła około 13 tysięcy majątków ziemskich, z czego blisko 10 tysięcy na ziemiach należących do Rzeczypospolitej przed 1 września 1939 r. oraz około 3 tysiące na terenach przyłączonych po wojnie na zachodzie i północy kraju. Do tego należy dodać tysiące majątków utraconych na Kresach Wschodnich, które po 1945 r. znalazły się w granicach Związku Sowieckiego. Historia dóbr Chojno nie jest więc opowieścią o wyjątku. Jest tylko jednym z tysięcy fragmentów tej samej historii – historii celowej i systematycznej likwidacji polskiego ziemiaństwa, przeprowadzonej pod hasłami reformy rolnej, skutkującej zniszczeniem całej warstwy kulturowej, gospodarczej i społecznej współtworzącej państwo polskie przez stulecia.
Tzw. Reformą Rolną objęto nie tylko grunty, ale również pełną infrastrukturę dawnych dóbr – budynki mieszkalne i gospodarcze, obszary leśne, inwentarz żywy i martwy, zakłady przemysłowe, a także przedmioty o dużej wartości artystycznej i historycznej. W praktyce oznaczało to nie tylko zmianę struktury własności ziemi, ale także przejęcie całych kompleksów ekonomicznych i kulturowych, które stanowiły dotąd podstawę funkcjonowania oraz tożsamości lokalnych społeczności.
Decyzje te podejmowane były w warunkach niestabilnej sytuacji politycznej, słabości aparatu administracyjnego oraz obecności sowieckich struktur bezpieczeństwa, w tym Armii Czerwonej i NKWD. Towarzyszyły im działania o charakterze represyjnym – aresztowania, wywózki do ZSRS oraz intensywna kampania propagandowa wymierzona w ziemiaństwo jako identyfikowalną tożsamościowo grupę społeczną. Od jesieni 1944 roku, zgodnie z logiką narzuconą z zewnątrz, stosowano metody o charakterze rewolucyjnym, których celem było przełamanie oporu oraz stopniowa eliminacja, ostateczne wyniszczenie dawnych elit własnościowych. Właścicieli usuwano natychmiastowo, wraz z zakazem powrotu lub przebywania w pobliżu dawnych majątków, a w ich miejsce wprowadzano tzw. „ludowy czynnik społeczny” – komitety folwarczne i brygady, które miały legitymizować i realizować proces przejęcia.
Ten systemowy kontekst nadaje losom znacjonalizowanego majątku Chojno wymiar znacznie szerszy niż lokalny. Widać w nim, że opisywana wcześniej niestabilność użytkowania ziemi nie była przypadkową konsekwencją błędów administracyjnych, lecz elementem większej konstrukcji, w której przekształcenie stosunków własnościowych było ściśle powiązane z eliminacją ziemiaństwa oraz „przebudową” czyli destrukcją całego porządku gospodarczego i społecznego. W tym sensie proces nie ograniczał się wyłącznie do redystrybucji ziemi. W latach 1944-1956 pod pretekstem przeprowadzenia reform gospodarczych dokonano zmiany struktury społecznej, ale także stylu życia i mentalności, uruchomiono ponadto nieznane w Polsce sowieckie mechanizmy gospodarcze. Deprecjonując własność prywatną osłabiano indywidualizm, inicjatywę oraz naturalną dla człowieka potrzebę działania, eksperymentowania i ulepszania. Zmarginalizowano w ten sposób również jeden z fundamentalnych mechanizmów różnicowania i hierarchizowania społeczeństwa, zastępując go systemem administracyjnej redystrybucji, w którym o pozycji jednostki coraz częściej decydowały nie praca, gospodarność, przedsiębiorczość, dorobek czy odpowiedzialność za własny majątek, lecz decyzje partyjnego aparatu państwowego oraz stopień politycznej użyteczności wobec nowej władzy. Mechanizm ten nie zakończył się wraz z upadkiem systemu komunistycznego, lecz w wielu obszarach życia społecznego i gospodarczego pozostawił trwałe wzorce zależności, odczuwalne jeszcze długo po 1989 roku. Jego rzeczywiste konsekwencje najlepiej dostrzec jednak nie w języku ideologicznych deklaracji, lecz w doświadczeniach ludzi uwikłanych w nowy porządek własnościowy, zarówno tych, którzy stali się beneficjentami reformy, jak i tych, których z niego wykluczono.
Archiwalne dokumenty pokazują bowiem, że nowy system nie zapewnił trwałej stabilizacji nawet tym, w imieniu których został formalnie przeprowadzony. W dokumentach beneficjentów reformy powtarza się stały repertuar argumentów – liczba dzieci, brak środków do życia, choroby w rodzinie, bezrobocie oraz pragnienie „pracy na swoim”, rozumianej jako jedyna alternatywa wobec egzystencji najemnej siły roboczej. Ta retoryka nie jest jednak dowodem stabilności nowego ładu, lecz jego słabości – ziemia nie zostaje realnie „przekazana”, lecz staje się przedmiotem desperackiej walki o przetrwanie w warunkach permanentnej niepewności. W tym samym czasie dawni właściciele zostają z tego systemu wyłączeni w sposób radykalny i nieodwracalny – poprzez przymusowe wysiedlenie, utratę warsztatu pracy i zakaz realnego powrotu pod groźbą utraty życia do miejsca, które stanowiło centrum ich życia społecznego, ekonomicznego i rodzinnego. Na tym tle szczególnie wymowne są losy ziemiaństwa, które nie zostało jedynie „pozbawione własności”, lecz w praktyce celowo rozbite i wyniszczone jako grupa społeczna. Przypadek rodziny Mieczysława Boduszyńskiego pokazuje ten proces w jego najbardziej brutalnym wymiarze – po utracie majątku dopiero po czterech latach znalazł on stałe zatrudnienie daleko od miejsca swego pochodzenia – w Poznaniu, podczas gdy jego rodzina – żona, troje dzieci oraz matka wdowa wraz z najmłodszą córką, została zmuszona do wieloletniej tułaczki po różnych częściach kraju, bez stabilnego miejsca zamieszkania i bez realnego ekonomicznego oparcia. Charakterystyczny dla tej grupy społecznej był los Izabelli Boduszyńskiej z Chrzanowskich – owdowiałej matki Mieczysława Boduszyńskiego jako byłej współwłaścicielki majątku. Jej prawo dożywocia oraz zabezpieczenie hipoteczne zapisane na majątku, stanowiące przez dziesięciolecia prawnie chronioną gwarancję utrzymania, zostały faktycznie wymazane przez nowy porządek ustanowiony po 1944 roku. W wieku sześćdziesięciu lat została pozbawiona zarówno własności, jak i wszelkich źródeł dochodu, które miały zapewnić jej spokojną starość. Od tej chwili aż do śmierci w 1965 roku pozostawała całkowicie zależna od pomocy swoich dzieci. Państwo, które odebrało jej podstawę egzystencji, nie zapewniło jej żadnej rekompensaty, renty ani innej formy zabezpieczenia. Jej los pokazuje, że proces ten nie ograniczał się do wywłaszczenia właścicieli ziemskich, lecz obejmował również członków ich rodzin, którym odebrano prawa majątkowe stanowiące często jedyne zabezpieczenie bytu na starość. W tym sensie narzucony siłą system uderzał nie w sam majątek, lecz w całe środowisko społeczne związane z ziemiaństwem. Archiwalny materiał dotyczący majątku Chojno – obejmujący zarówno losy nowych użytkowników ziemi, jak i systemowe wykluczenie dawnych właścicieli – odsłania dwa równoległe wymiary reformy rolnej. Z jednej strony była ona źródłem trwałej niestabilności i niepewności wśród jej beneficjentów, z drugiej zaś narzędziem eliminacji oraz ekonomicznego wyniszczenia polskiego ziemiaństwa. W efekcie reforma rolna nie jawi się jako neutralny projekt modernizacyjny, lecz jako świadomie realizowany mechanizm destrukcji określonej warstwy społecznej, w którym przemoc administracyjna i prawna prowadziła do zerwania ciągłości majątkowej, rodzinnej i kulturowej środowiska ziemiańskiego.
W tytułowym ujęciu wystawy „Gentrycyde – Dziedzictwo wymazane. Jedna historia. Jedno miejsce. Ten sam proces” opisana historia nie jest wyjątkiem, lecz lokalną manifestacją szerszego procesu, który po 1944 roku objął tysiące majątków i dziesiątki tysięcy ludzi w całej Polsce. Był to mechanizm ideologicznie zaplanowany i konsekwentnie realizowany, ukierunkowany na eliminację polskiego ziemiaństwa jako odrębnej grupy społecznej. Celem nie było jedynie przejęcie ziemi, lecz trwałe zniszczenie ekonomicznych, społecznych i kulturowych podstaw istnienia tej warstwy. Wywłaszczenie, przymusowe wysiedlenia, zakaz powrotu do rodzinnych miejscowości, pozbawienie źródeł utrzymania oraz wieloletnie wykluczenie społeczne stanowiły elementy jednego procesu. W tym znaczeniu „Gentrycyde” nie jest metaforą, lecz nazwą zjawiska historycznego, którego konsekwencje noszą znamiona czynów zabronionych w rozumieniu prawa międzynarodowego, w tym zbrodni przeciwko ludzkości.
Nie był to jednak proces jednowymiarowy ani ograniczający się wyłącznie do sfery deklaracji ideologicznych. Jego rzeczywista skala i konsekwencje ujawniają się dopiero w zestawieniu głoszonych haseł z praktyką administracyjną, ekonomiczną i prawną realizowaną w terenie. To właśnie w przejściu od doktryny do konkretnego działania – od retoryki „sprawiedliwości społecznej” do rzeczywistości wywłaszczeń, przymusowych wysiedleń, parcelacji majątków, nadziałów ziemi oraz wieloletnich sporów i korekt własnościowych – widoczny staje się pełny wymiar tego procesu. W tej perspektywie reforma rolna przestaje jawić się jako jednorazowy akt redystrybucji majątku, a odsłania się jako długotrwały mechanizm przebudowy społecznej realizowanej za pomocą środków administracyjnych i prawnych. Jego celem nie było wyłącznie przejęcie ziemi, lecz również trwałe rozbicie istniejących struktur własnościowych, ekonomicznych i kulturowych oraz eliminacja grup społecznych uznanych za niepożądane w nowym porządku politycznym. Skutki tych działań wykraczały daleko poza sam moment parcelacji. Dotykały całych rodzin, niszczyły wielopokoleniowy dorobek, zrywały więzi łączące ludzi z miejscem, w którym żyli od pokoleń, i pozbawiały ich materialnych podstaw egzystencji. W rezultacie reforma rolna stała się nie tylko narzędziem redystrybucji majątku, lecz także instrumentem głębokiej transformacji społecznej o charakterze destrukcyjnym, której konsekwencje odczuwalne były jeszcze przez kolejne dziesięciolecia.
W świetle zgromadzonych materiałów dotyczących parcelacji majątku Chojno ujawnia się nie tylko mechanika powojennej reformy rolnej, lecz także pewien wymiar symboliczny, wyłaniający się z analizy języka administracyjnego oraz struktury samych zobowiązań. Szczególne znaczenie zyskują tu formuły dotyczące „spłaty na rzecz Skarbu Państwa rozłożonej na 10 lub 20 lat”, które – rozpatrywane łącznie – tworzą sekwencję zobowiązań rozciągniętych na niemal tysiąc lat. Oczywiście liczba ta nie posiada samodzielnego znaczenia ekonomicznego ani prawnego. Może jednak zostać potraktowana jako figura interpretacyjna, pozwalająca uchwycić szczególny sposób funkcjonowania czasu w obrębie badanego procesu historycznego.
W tej perspektywie interesujące staje się nie tyle samo znaczenie liczby, ile sposób, w jaki skutki decyzji administracyjnych zostają rozciągnięte poza horyzont życia pojedynczych ludzi i wpisane w doświadczenie kolejnych pokoleń. Można w tym dostrzec pewne podobieństwo do głęboko zakorzenionego w kulturze europejskiej biblijnego archetypu konsekwencji trwających dłużej niż życie jednostki: „Pan… nawiedza winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia” (por. Wj 20,5–6; Wj 34,7). Nie chodzi tu jednak o interpretację teologiczną ani o prostą analogię religijną, lecz o wykorzystanie utrwalonej figury kulturowej do opisu mechanizmu historycznego, w którym skutki pojedynczych decyzji zostają rozłożone w czasie i przekraczają ramy jednego pokolenia.
W przypadku „reformy rolnej” nie mamy do czynienia z porządkiem teologicznym, lecz administracyjnym. Konsekwencje nie wynikają z jednego aktu moralnego osądu, lecz z nałożenia na siebie rozproszonych decyzji, procedur i regulacji, które w swoim łącznym efekcie tworzą czas trwający dłużej niż ludzkie życie. Nie oznacza to jednak, że wymiar moralny zostaje przez ten proces unieważniony. Przeciwnie – zachodził on w społeczeństwie, które w ogromnej większości pozostawało osadzone w chrześcijańskim systemie norm etycznych, gdzie zakaz kradzieży, przywłaszczenia czy pożądania cudzej własności był powszechnie rozpoznawalny i kulturowo zakorzeniony.
Kluczowe napięcie nie polegało więc na braku norm moralnych, lecz na ich oddzieleniu od logiki działania instytucji państwowych. Normy etyczne pozostawały obecne w świadomości społecznej, podczas gdy aparat państwowy coraz częściej funkcjonował według odrębnej logiki – proceduralnej, politycznej i ideologicznie uzasadnianej – w której moralną ocenę zastępowała formalna legalność działania. W rezultacie to, co w porządku etycznym pozostawało czytelne i rozpoznawalne, w porządku administracyjnym zostawało przekształcone w procedurę redystrybucji oderwaną od moralnej oceny samego aktu.
Z tego punktu widzenia „spłata” przestaje oznaczać wyłącznie ekonomiczne zobowiązanie, a zaczyna funkcjonować jako element długotrwałego mechanizmu rozliczania, rozciągniętego daleko poza moment podjęcia pierwotnych decyzji. To nie pojedyncze akty administracyjne, lecz ich wieloletnia kumulacja tworzy obraz systemu, którego skutki trwają dłużej niż życie jego uczestników i nadają mu wymiar wykraczający poza zwykłą redystrybucję majątku.
Sytuacja ta odsłania również jeden z najbardziej paradoksalnych wymiarów całego procesu. Skarb Państwa występuje tu jednocześnie jako podmiot przejmujący własność, dysponent przejętego majątku oraz wierzyciel pobierający wieloletnie spłaty od nowych użytkowników ziemi. Ten sam podmiot najpierw przejmuje majątek dotychczasowych właścicieli, następnie rozdziela go według ustanowionych przez siebie zasad, a ostatecznie pobiera należność za możliwość korzystania z dobra, którego sam nie wytworzył ani nie nabył w drodze dobrowolnej wymiany. Powstaje w ten sposób konstrukcja, w której Skarb Państwa łączy funkcję wywłaszczającego, dysponenta oraz beneficjenta ekonomicznych skutków własnych decyzji. W sensie moralnym i ekonomicznym mechanizm ten może przywodzić na myśl sytuację pasera, który nie tylko rozporządza przejętym wcześniej dobrem, lecz dodatkowo pobiera opłatę za jego dalsze użytkowanie. Paradoks ten staje się szczególnie widoczny w przypadku nadziałów obciążonych wieloletnimi spłatami na rzecz Skarbu Państwa. Beneficjenci reformy nie otrzymywali bowiem ziemi całkowicie nieodpłatnie – zobowiązywano ich do regulowania należności za majątek wcześniej odebrany innym właścicielom.
Historia działek z majątku ziemskiego Chojno – rozpatrywana w tym kontekście – odsłania więc nie tylko chaos własnościowy, lecz także szczególną logikę czasu społecznego, w którym administracja państwowa potrafi rozciągnąć skutki jednego aktu na dziesięciolecia, a ich sumaryczny obraz nabiera wymiaru niemal symbolicznego. W tym sensie 990 lat nie jest rachunkiem ekonomicznym, lecz obrazem systemu, który – poprzez mnożenie zobowiązań, korekt i „rat” – tworzy strukturę przypominającą świecki odpowiednik długiego trwania kary, znanego z dawnych wyobrażeń o winie międzypokoleniowej
W tym właśnie miejscu symboliczny wymiar historii Chojna łączy się z szerszą logiką całego systemu. Na tym tle „reforma rolna” jawi się nie jako jednorazowy akt sprawiedliwości społecznej, lecz jako proces, który wytworzył własną, autonomiczną temporalność – czas rozciągnięty, niezamknięty, w którym decyzje administracyjne nabierają ciężaru wykraczającego daleko poza ich pierwotny cel i moment ich podjęcia. Właśnie w tym napięciu między językiem urzędowym a jego rzeczywistymi konsekwencjami ujawnia się najbardziej niepokojący wymiar całego procesu – rzeczywistość, w której historia nie zostaje domknięta ani rozliczona, lecz utrwalona jako mechanizm trwający poza pokoleniami, jako wielopokoleniowa struktura zobowiązania, która nie daje się już opisać w kategoriach reformy ani nawet zwykłej przebudowy stosunków własnościowych, lecz ujawnia swój charakter jako systemowego wyniszczenia określonej grupy społecznej, realizowanego poprzez instrumentarium prawne, administracyjne i ekonomiczne, i w tym sensie odsyła do pojęcia „Gentrycyde” jako nazwy zjawiska, którego konsekwencje wykraczają poza porządek redystrybucji i ujawniają mechanizm, spełniający kryteria zbrodni przeciwko ludzkości w rozumieniu prawa międzynarodowego.










