FOLWARK ORWELLOWSKI

22 maja 2026

Między protokołem przejęcia a krajobrazem zniszczenia

W poprzednich odsłonach wystawy „Gentrycide – Dziedzictwo wymazane. Jedno miejsce • Jedna historia • Ten sam proces” uwaga skupiona była na wybranych fragmentach świata Dóbr Chojno – przestrzeniach pracy, produkcji, opieki i codziennego trwania, które po roku 1944 zaczęły znikać nie tylko z krajobrazu, lecz także z pamięci. Tym razem spojrzenie powraca ku samemu centrum gospodarczego organizmu majątku – folwarkowi.

Tytuł tej odsłony nie jest też przypadkowy.

„Folwark Orwellowski” odwołuje się nie tylko do materialnej przestrzeni dawnego gospodarstwa, lecz także do logiki systemu, który po roku 1944 zaczął przejmować również język, pamięć i znaczenia. W „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella rewolucja ogłaszana w imię równości stopniowo przekształca się w nową formę przemocy i podporządkowania, a dawne hasła stają się narzędziem przejęcia pełnej kontroli nad rzeczywistością. Podobny mechanizm odnaleźć można w dokumentach związanych z parcelacją i przejmowaniem majątków ziemskich po roku 1944 – język „reformy”, „sprawiedliwości społecznej” i „wyzwolenia ludu” maskował proces głębokiego niszczenia istniejącego świata społecznego, gospodarczego i kulturowego.

Punktem wyjścia pozostaje ponownie dzień 26 września 1944 roku – moment formalnego przejęcia Dóbr Chojno na cele tzw. reformy rolnej. Zachowany protokół przejęcia, sporządzony językiem urzędowej precyzji, zawiera szczegółowe opisy zabudowań gospodarczych, narzędzi, zapasów a w szczególności – materiału siewnego. Uzupełniają go wykonane pomiędzy 29 września a 19 października 1944 roku wyrysy i pomiary geodezyjne sporządzane podczas parcelacji majątku. Dokumenty te tworzą niezwykle dokładny obraz świata jeszcze istniejącego – skrupulatnie policzonego, opisanego i zinwentaryzowanego tuż przed jego rozpadem.

I właśnie w tym ujawnia się najbardziej orwellowski wymiar całego procesu.

Im dokładniejszy staje się opis przejmowanego majątku, tym wyraźniej widać, że nie chodziło wyłącznie o zmianę struktury własnościowej. Folwark nie został przejęty po to, by zachować ciągłość jego funkcjonowania. Został celowo podporządkowany logice nowego systemu, który zawłaszczał materialne zasoby dawnego świata, jednocześnie niszcząc społeczne, kulturowe i organizacyjne podstawy jego istnienia. Najpierw zmieniano język. Potem znaczenia. Na końcu znikały same miejsca.

Dlatego ta odsłona wystawy nie jest opowieścią o reformie, lecz o procesie destrukcji ukrytej pod językiem administracyjnych decyzji i politycznych haseł. O świecie, który najpierw szczegółowo opisano, następnie rozparcelowano, a w kolejnych dekadach doprowadzono do degradacji i zaniku. Folwark staje się tu nie tylko przestrzenią gospodarczą, lecz także symbolem szerszego procesu – gentrycide – celowego wyniszczenia elity społecznej politycznego Narodu Polskiego wraz z jej materialnym krajobrazem, który ten świat współtworzył.

Pomiar geodezyjny – Folwark, Chojno 29.09.1944 – 19.10.1944 – Źródło AP Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Układ zabudowań folwarcznych

Wyrysy geodezyjne sporządzone jesienią 1944 roku przez Mierniczych Przysięgłych Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie  – Wacława Bieleckiego oraz Tadeusza Inglota – pozwalają odtworzyć przestrzenny układ części gospodarczej Dóbr Chojno w bezpośredniej chwili przejęcia majątku ziemskiego.

Od strony zachodniej do folwarku prowadziła droga biegnąca od części rezydencjonalnej pałacu. Przy jej osi znajdował się tzw. „czworak” a właściwie „sześciorak” – parterowy budynek mieszkalny przeznaczony dla stałych pracowników folwarcznych. Mieścił szesnaście odrębnych mieszkań wyposażonych w kuchnie, piece, dostęp do wody i energii elektrycznej. Budynek stanowił część większego układu gospodarczego organizującego codzienne życie i pracę zatrudnionych w majątku.

Centralną część założenia folwarku zajmowało rozległe podwórze gospodarcze o układzie czworobocznym. W jego obrębie znajdowały się m.in. chlewy, okólnik dla bydła, wielka obora połączona ze stajnią, kuźnia, rządcówka (tzn. mieszkanie dla rządcy majątku), stodoły oraz spichlerz oddzielony ogrodem warzywnym. Na planie wyraźnie oznaczono „chlewy służby” – osobny budynek przeznaczony wyłącznie dla inwentarza utrzymywanego przez pracowników folwarcznych, co wskazuje na istnienie wydzielonej sfery gospodarstwa domowego zatrudnionych w ramach struktury majątku osób. Poszczególne obiekty tworzyły funkcjonalny, wzajemnie powiązany układ gospodarczy, podporządkowany rytmowi pracy folwarku i codziennej organizacji produkcji rolnej.

Dziś wyrysy te pozostają nie tylko materiałem technicznym, lecz także zapisem ostatniej chwili, w której cały ten organizm gospodarczy istniał jeszcze jako spójna i funkcjonująca całość – zanim został rozczłonkowany, pozbawiony dawnych powiązań organizacyjnych i podporządkowany ideologicznemu systemowi zarządzania, który w kolejnych dekadach doprowadził do stopniowej degradacji zabudowań, ich opuszczenia oraz przekształcenia w ruinę. Część budynków przetrwała jedynie jako pustostany o zatartych funkcjach, inne rozebrano po wcześniejszym doprowadzeniu do całkowitego zniszczenia.

Fragment Dziennika pomiarowego i notatek polowych Dóbr Chojno, 29.09.1944 – 19.10.1944 – Źródło AP Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Zapis przestrzeni

Zachowany Protokół przejęcia majątku Chojno na cele tzw. reformy rolnej z dnia 26 września 1944 roku nie jest wyłącznie inwentarzem rzeczy. Jego zasadniczą treścią jest opis uporządkowanej przestrzeni gospodarczej – systemu budynków, dróg, powiązań funkcjonalnych i hierarchii pracy, w którym folwark występuje jako zamknięta, samowystarczalna struktura.

W czynnościach przejęcia uczestniczyli przedstawiciele nowej administracji związanej z „władzą ludową”. Ich nazwiska warto przywołać nie po to, by sprowadzać historię do personalnych oskarżeń, lecz dlatego, że za każdym systemem politycznym stoją konkretni ludzie mający własną historię. Nawet najbardziej zbiurokratyzowany aparat władzy – dążący do przedstawiania własnych działań jako „historycznej konieczności”, „procesu dziejowego” czy anonimowego działania państwa jako sprawczej struktury – działa poprzez podpisy, decyzje, obecność i wykonywane polecenia. System nigdy nie jest bezosobowy: posiada własny język, administrację, mechanizmy nacisku, ale także swoich wykonawców. To właśnie w takich dokumentach szczególnie wyraźnie widać moment, w którym jednostka wpisuje się w działanie określonego porządku politycznego – dobrowolnie, oportunistycznie albo pod presją czasu i historii. Dlatego nazwiska osób obecnych przy przejęciu majątku pozostają istotnym elementem źródła historycznego. Pokazują bowiem, że proces określany urzędowo mianem „reformy rolnej” nie był abstrakcyjnym działaniem anonimowego państwa czy anonimowej grupy uzurpatorów, lecz konkretną czynnością wykonywaną przez realnych ludzi działających w imieniu nowo narzuconej siłą władzy.

Zgodnie z zachowaną treścią protokołu opisującego zawłaszczenie majątku Chojno, w którym odnotowano, że było to przejęcie dóbr: „(…) na cele Reformy Rolnej na mocy Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6.9.1944 r. o wprowadzeniu Reformy Rolnej” – wiemy, że dokonane zostało przez:

obywatela Stebłyk Eugeniusza (1911–1974) – pełniącego przy tej czynności funkcję Komisarza Ziemskiego działającego z polecenia Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie – prawnika, absolwenta lwowskiej szkoły prawniczej, późniejszego prokuratora PRL, odznaczonego Uchwałą Rady Państwa z dnia 28 kwietnia 1955 r. nr 0/624 „Medalem 10-lecia Polski Ludowej”, pochowanego na cmentarzu parafialnym w Gorlicach.

obywatela Orłowskiego Bolesława (?-?) – przedstawiciela miejscowej władzy administracji publicznej – w czasie okupacji niemieckiej Bürgermeister’a (burmistrza) w Siedliszczu.

obywatela Jaźwińskiego Aleksandra (1899–1981) – o którym już wcześniej wspominaliśmy w poprzedniej odsłonie wystawy – który został pierwszym z nadania „władzy ludowej” nowym administratorem rozparcelowanego majątku Dobra Chojno – księgowego, późniejszego posła na Sejm PRL II kadencji (1957), działacza ZSL, wiceprezesa Wojewódzkiego Komitetu ZSL w Białymstoku, pochowanego na tamtejszym cmentarzu parafialnym.

Ich obecność wyznacza moment, w którym folwark przestaje być postrzegany jako odziedziczony porządek pracy, a zaczyna funkcjonować jako zawłaszczony obiekt administracyjny – funkcji możliwych do zinwentaryzowania, przeliczenia i włączenia w nowy system zarządzania przez ludzi rzadko mających jakikolwiek związek z rolnictwem.

Nieobecność właściciela (współwłaściciela) Mieczysława (III) Boduszyńskiego, nie jest tu wyłącznie faktem formalnym ani przypadkowym brakiem podpisu w dokumentacji. W świetle konstrukcji prawnej zastosowanej w 1944 roku oznacza ona zerwanie podstawowej zasady udziału strony w czynności dotyczącej jej praw majątkowych. Protokół nie odnotowuje bowiem czynności w obecności właściciela ani jego umocowanego przedstawiciela, co w klasycznym porządku prawa cywilnego pozbawiałoby takie działanie cechy pełnej kontradyktoryjności i kontroli strony nad przebiegiem czynności. Z perspektywy późniejszej interpretacji prawnej – w tym rozważań pojawiających się w orzecznictwie Sądu Najwyższego, w szczególności w wyroku z dnia 23 maja 2023 r. (sygn. akt II CSKP 1056/22) – kwestia ta nabiera dodatkowego znaczenia. Wskazana tam wykładnia konstrukcji „dobrej wiary” przy przejęciach nieruchomości zakłada spełnienie minimalnych gwarancji proceduralnych, w tym w szczególności obecność właściciela lub jego przedstawiciela, co bezpośrednio wiąże ocenę legalności czynności z faktycznym udziałem strony. Brak obecności właściciela oraz brak jego podpisu nie jest więc jedynie luką formalną, lecz elementem, który podważa możliwość jednoznacznego uznania, że doszło do przejęcia w warunkach spełniających standardy legalności rozumianej w sensie materialnym, a nie wyłącznie dekretowym.

W tym ujęciu dokument z dnia 26 września 1944 roku ujawnia istotne napięcie między formą a treścią prawa – między procedurą opisaną w aktach administracyjnych a rzeczywistym udziałem podmiotów, których majątek i pozycja prawna były przedmiotem ingerencji. To właśnie w tej szczelinie – między zapisem a obecnością, między protokołem a możliwością obrony własnego interesu – ujawnia się charakter systemu, w którym przejęcie własności następowało jako czynność administracyjna, lecz bez pełnej symetrii stron. Nieobecność właściciela domyka zatem nie tylko protokół jako dokument, ale również pewien model działania, w którym dotychczasowy porządek prawny zostaje zastąpiony przez procedurę, w której udział strony dotkniętej decyzją nie stanowi warunku koniecznego dla jej skuteczności.

Między konspiracją a żniwami

Nieobecność właściciela majątku podczas przejęcia Dóbr Chojno w dniu 26 września 1944 roku nie była zatem zwykłym przypadkiem ani prostą „nieobecnością strony” w czynności administracyjnej. Miała ona swój bardzo konkretny kontekst historyczny, militarny i polityczny. Gdy Armia Czerwona przekroczyła linię Bugu w lipcu 1944 roku, dla wielu żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego nie oznaczało to końca zagrożenia, lecz początek nowego etapu konspiracji. Z terenów zajmowanych przez Sowietów szybko zaczęły docierać informacje o rozbrajaniu oddziałów Armii Krajowej, aresztowaniach oficerów, wywózkach w głąb Związku Sowieckiego oraz działaniach NKWD wymierzonych w struktury niepodległościowe.

Mieczysław (III) Boduszyński nie był jedynie właścicielem (współwłaścicielem) ziemskim. Był oficerem Wojska Polskiego, uczestnikiem wojny obronnej 1939 roku jako dowódca plutonu karabinów maszynowych w stopniu podporucznika rezerwy, a następnie żołnierzem konspiracji AK i późniejszego WiN. Tuż przed śmiercią, w 1972 roku, dopisał do wcześniej sporządzonego życiorysu jedno słowo – swój konspiracyjny pseudonim: „Gozdawa”. Jakby przeczuwał, że po latach milczenia powinien pozostawić choć jeden ślad prowadzący do swojej prawdziwej historii.

Z dokumentów Wydziału „C” Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej (KWMO) w Lublinie z lat 1983-1990 wynika, że pseudonim ten nigdy nie został rozszyfrowany przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa.

W 1944 roku ppor. Mieczysław (III) Boduszyński ps. „Gozdawa” pełnił funkcję Komendanta VI Rejonu Armii Krajowej w strukturze: Okręg Lublin / Inspektorat Lublin / Obwód Lublin-Powiat (kryptonim „497/II”, później „Ludwika”). Rejon obejmował teren gminy Dorohucza graniczącej z gminą Siedliszcze, na obszarze której znajdował się majątek Chojno. Zachowany odpis meldunku organizacyjnego podpisany pseudonimem „Gozdawa” potwierdza jego bezpośredni udział w działalności konspiracyjnej. Dokument ten pochodzi z tzw. teczki nr 10, dotyczącej materiałów wyłączonych z akt operacyjnych Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie, opracowywanych następnie przez Wydział „C” Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej / Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Lublinie jako „odpisy materiałów oryginalnych AK i BCh Obwód Lublin-Powiat z lat 1943-1944”. Obecnie dokument znajduje się w zasobie Instytutu Pamięci Narodowej.

12 lipca 1944 roku podległy mu Rejon VI liczył 252 żołnierzy.

Meldunek operacyjny Komendanta VI Rejonu AK Okręgu Lublin 10.06. 1944 – Źródło IPN Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

23 lipca 1944 roku, po rozpoczęciu akcji „Burza”, Komendant Obwodu Stanisław Piotrowski ps. „Jar” wydał rozkaz postawienia oddziałów w stan gotowości bojowej. Jednak już kilka dni później, wobec napływających meldunków o rozbrajaniu oddziałów AK przez Armię Czerwoną, dowództwo podjęło decyzję o ponownym zejściu do głębokiej konspiracji:

„Wszystkich żołnierzy urlopować aż do odwołania, celem dokonania zbioru zbóż. W dalszym ciągu utrzymywać ścisłe kontakty konspiracyjne. Broń starannie zamelinować.”

Ten krótki rozkaz odsłania rzeczywistość tamtego czasu znacznie pełniej niż późniejsze propagandowe uproszczenia. Struktury Armii Krajowej nie funkcjonowały wyłącznie jako organizacja militarna. Na terenach wiejskich pozostawały one również częścią lokalnego organizmu społecznego odpowiedzialnego za utrzymanie w warunkach wojennych ciągłości życia – bezpieczeństwa, produkcji żywności oraz przetrwania ludności cywilnej. W tym właśnie miejscu splatają się trzy zasadnicze wątki naszej opowieści: TARCZA – konspiracyjna walka o niepodległość, UPRAWA – obowiązek utrzymania produkcji rolnej mimo wojny, oraz OPIEKA – odpowiedzialność za ludzi związanych z majątkiem i okoliczną społecznością.

Zachowany protokół tzw. nacjonalizacji i przejęcia majątku Chojno z dnia 26 września 1944 roku pozwala zobaczyć tę rzeczywistość w niezwykle konkretnym wymiarze. Dokument obejmuje szczegółowy wykaz inwentarza martwego – maszyn, narzędzi i urządzeń gospodarczych – a także zgromadzonego materiału siewnego oraz zapasów pożniwnych przygotowanych do dalszego funkcjonowania majątku. Wynika z niego jasno, że folwark w Chojnie pozostawał w pełni funkcjonującym gospodarstwem – spichlerze były zapełnione ziarnem po żniwach, magazyny zawierały materiał siewny przeznaczony pod jesienne zasiewy i kolejny sezon produkcyjny, a inwentarz oraz wyposażenie gospodarcze pozostawały w stanie umożliwiającym dalsze prowadzenie gospodarstwa. Majątek ziemski nie był więc wyłącznie prywatną własnością w sensie ekonomicznym. Stanowił złożony organizm produkcyjny i społeczny, od którego zależało funkcjonowanie wielu rodzin oraz ciągłość lokalnej gospodarki rolnej. Dokument z dnia 26 września 1944 roku ukazuje folwark nie jako ruinę dawnego świata ani obraz „upadłego obszarnictwa”, jaki przedstawiała późniejsza, komunistyczna propaganda, lecz sprawnie działający organizm gospodarczy utrzymywany mimo okupacji, wojny i narastającego chaosu politycznego.

ZOBACZ pełny wykaz inwentarza, maszyn rolniczych, zapasów zboża oraz materiału siewnego ujętych w protokole przejęcia majątku z dnia 26 września 1944 roku. Choć szczegółowy i ilościowy charakter tego zestawienia może dziś chwilami wydawać się monotonny, właśnie ta drobiazgowa ewidencja pozwala uchwycić rzeczywistą skalę funkcjonowania folwarku tuż przed jego przejęciem. Uświadamia również, jak rozległy i wartościowy organizm gospodarczy został w kolejnych latach poddany stopniowej degradacji, rozproszeniu, a ostatecznie całkowitemu zniszczeniu.

Maszyny i urządzenia rolnicze:

  • Traktory (3 szt.) – podstawowe maszyny mechaniczne folwarku; dwa miały znajdować się w złym stanie technicznym, jeden określono jako sprawny. Umożliwiały wykonywanie cięższych prac polowych oraz transportowych.
  • Siewnik do nawozów – urządzenie do równomiernego rozsiewania nawozów mineralnych lub naturalnych, zwiększające wydajność upraw i poprawiające plony.
  • Żniwiarki Deeringa (2 szt.) – przedwojenne maszyny konne do koszenia zbóż, szeroko stosowane w większych gospodarstwach. Pozwalały znacznie przyspieszyć żniwa.
  • Kosiarka (1 szt.) – maszyna do koszenia traw i roślin pastewnych przeznaczonych na siano lub paszę.
  • Siewniki zbożowe (3 szt.) – urządzenia umożliwiające precyzyjny wysiew ziarna w równych rzędach, zapewniające lepsze wykorzystanie materiału siewnego.
  • Młocarnia (1 szt.) – jedna z kluczowych maszyn gospodarstwa; służyła do oddzielania ziarna od słomy i plew po żniwach.
  • Kierat (1 szt.) – urządzenie napędzane siłą koni lub innych zwierząt, wykorzystywane do napędu maszyn gospodarczych.
  • Młynki (2 szt.) – urządzenia do mielenia ziarna na paszę lub mąkę.
  • Wialnia (1 szt.) – maszyna do oczyszczania ziarna z plew i zanieczyszczeń.
  • Fryjer (1 szt.) – specjalistyczne urządzenie rolnicze, prawdopodobnie służące do cięcia lub obróbki paszy; dokładne przeznaczenie wymaga dalszej identyfikacji źródłowej.
  • Żmijka (1 szt.) – przenośnik ślimakowy do transportu ziarna i materiałów sypkich.
  • Grabiarki (2 szt.) – maszyny do zgrabiania siana lub słomy w rzędy.
  • Sieczkarnia (1 szt.) – urządzenie do cięcia słomy i roślin pastewnych na sieczkę dla zwierząt.
  • Śrutownik (1 szt.) – maszyna do rozdrabniania ziarna na paszę.

Narzędzia uprawowe i polowe:

  • Pług jednoskibowy (1 szt., stan dobry) – podstawowe narzędzie do orki na mniejszych areałach.
  • Pługi dwuskibowe (4 szt., stan średni) – wydajniejsze pługi umożliwiające szybszą orkę większych pól.
  • Pług do traktora (1 szt.) – narzędzie przystosowane do pracy mechanicznej z ciągnikiem.
  • Kultywatory (6 szt.) – urządzenia do spulchniania i przygotowywania gleby pod zasiew.
  • Brony drewniane (12 szt., stan zły) – tradycyjne narzędzia do wyrównywania gleby po orce.
  • Brony żelazne (2 szt., stan dobry) – trwalsze i skuteczniejsze narzędzia do rozdrabniania brył ziemi.
  • Brona sprężynowa (1 szt.) – nowoczesne narzędzie do spulchniania gleby przy użyciu elastycznych zębów.
  • Brona posiewna (1 szt.) – służyła do przykrywania nasion po wysiewie.
  • Wał gładki (1 szt.) – używany do wyrównywania i ugniatania gleby po siewie.
  • Wały pierścieniowe (2 szt.) – narzędzia do rozdrabniania grud ziemi na cięższych glebach.
  • Wały talerzowe (2 szt.) – stosowane do rozdrabniania resztek roślinnych i wyrównywania pola.
  • Obsypniki (2 szt.) – wykorzystywane m.in. przy uprawie ziemniaków.
  • Radła (7 szt.) – proste narzędzia do wykonywania bruzd i płytkiej orki.
  • „Oszczędność” (3 szt.) – prawdopodobnie lokalna nazwa lekkiego pługa lub brony; wymaga dalszej identyfikacji.
  • Pogłębiacze (5 szt.) – narzędzia do głębokiego spulchniania podglebia.
  • Grzędownik (1 szt.) – urządzenie do formowania redlin lub rzędów uprawnych.
  • Znaczniki radełkowe (2 szt.) – służyły do wyznaczania równych rzędów przed siewem.

Sprzęt transportowy:

  • Bidka – lekka dwukołowa bryczka konna.
  • Skrzynie wozowe (6 szt.) – wymienne skrzynie do transportu płodów rolnych.
  • Wozy gospodarcze (16 szt.) – podstawowy środek transportu w majątku.
  • Beczkowóz – pojazd do przewozu wody lub płynnych nawozów.
  • Sanie wyjazdowe (2 szt.) – przeznaczone do transportu osób.
  • Sanie robocze (5 szt.) – używane do prac gospodarczych zimą.
  • Wozy drabinowe (8 szt.) – wykorzystywane głównie do przewozu siana, słomy i zboża.

Sprzęt pomocniczy i gospodarczy:

  • Uprząż końska – wyposażenie niezbędne do pracy koni w transporcie i polu. Łańcuchy (8 szt., stan zły) – wykorzystywane przy transporcie i pracach gospodarczych.
  • Chłodnia mleczarska – urządzenie do przechowywania mleka.
  • Bańki do mleka (2 szt.) – pojemniki transportowe dla mleka.
  • Wiadra (2 szt.) – podstawowe wyposażenie gospodarcze.

Ręczne narzędzia gospodarcze:

  • opaty (6 szt.)
  • Motyki (4 szt.)
  • Widły (4 szt.)
  • Kosy (7 szt.)

Wyposażenie spichlerza i magazynów:

  • Worki (25 szt.) – do magazynowania i transportu zboża.
  • Szufla (1 szt.)
  • Szufle amerykańskie (2 szt.) – narzędzia do przerzucania materiałów sypkich.
  • Wagi (3 szt.) – jedna sprawna, dwie w złym stanie.
  • Waga wjazdowa – służyła do ważenia transportów i płodów rolnych.
  • Beczki żelazne i blaszane – wykorzystywane do magazynowania różnych materiałów gospodarczych.

Suszarnie chmielu:

  • Dwie suszarnie chmielu – z kompletnym wyposażeniem w stanie średnim, świadczące o prowadzeniu specjalistycznej produkcji rolnej.

Inwentarz żywy:

  • Klacze (4 szt.)
  • Wałachy (4 szt.)
  • Młodzież końska 1-2 lata (2 szt.)
  • Źrebięta (3 szt.)
  • Krowy mleczne (10 szt.) – użytkowane przez służbę folwarczną.
  • Tryk (1 szt.)
  • Maciorki (4 szt.)
  • Jagnięta (4 szt.)

Materiały i pozostałości gospodarcze:

  • Skórki cielęce (8 szt.)
  • Skórki baranie (3 szt.)
  • Skóra końska (1 szt.)

Zapas zboża i materiału siewnego: (Skala zgromadzonych zapasów pokazuje, że majątek pozostawał jesienią 1944 roku gospodarstwem w pełni przygotowanym zarówno do dalszego funkcjonowania, jak i kolejnego cyklu zasiewów. Dla lepszego ukazania rzeczywistej skali produkcji i zapasów wartości podane w protokole w kwintalach 'q’ zostały dodatkowo przeliczone na kilogramy; 1 q = 100 kg).

  • Żyto – 2 sterty; przewidywany omłot: 150 q (15 000 kg); zapas magazynowy: 37,48 q (3 748 kg).
  • Pszenica ozima – 2 sterty; przewidywany omłot: 200 q (20 000 kg); magazyn: 176,5 q (17 650 kg).
  • Jęczmień – 1,5 sterty; przewidywany omłot: 100 q (10 000 kg); magazyn: 48,5 q (4 850 kg).
  • Owies – 1 sterta; przewidywany omłot: 80 q (8 000 kg); magazyn: 38 q (3 800 kg).
  • Pszenica jara – 2,5 sterty; przewidywany omłot: 75 q (7 500 kg).
  • Groch – 45 wozów; przewidywany omłot: 70 q (7 000 kg); magazyn: 40,95 q (4 095 kg).
  • Rzepak ozimy – 2 sterty; przewidywany omłot: 30 q (3 000 kg); magazyn: 6,32 q (632 kg).

Pasze i zapasy gospodarcze:

  • Owies pastewny38 q (3 800 kg).
  • Słoma280 q (28 000 kg).
  • Otręby4 q (400 kg).

Ludzie skazani na zniknięcie

Bliski kuzyn Mieczysława (III) Boduszyńskiego – Jan Kołaczkowski z Pliszczyna – został aresztowany, osadzony na Zamku Lubelskim, a następnie wywieziony do sowieckiego łagru PFŁ nr 0302 na Uralu, gdzie zmarł 30 maja 1947 roku w wieku zaledwie 31 lat. Nie jest to przypadek odosobniony, lecz jeden z wielu znanych przykładów losów osób związanych z polskim podziemiem i lokalnymi elitami, które po 1944 roku stały się przedmiotem represji, aresztowań i wywózek w głąb Związku Sowieckiego – rozbudowanego systemu obozów pracy przymusowej – Gułagu, jednego z najważniejszych filarów sowieckiego aparatu represji. Sam Zamek Lubelski po wejściu Armii Czerwonej bardzo szybko ponownie stał się miejscem terroru i represji wobec polskiego podziemia niepodległościowego. Jeszcze kilka dni wcześniej funkcjonowało tam więzienie Gestapo, przez które w czasie okupacji niemieckiej przeszły dziesiątki tysięcy osób. Po lipcu 1944 roku ten sam gmach niemal natychmiast przejęły NKWD oraz tworzone struktury UB i MBP. W latach 1944-1954 przez więzienie na Zamku przeszło około 32 tysięcy więźniów – głównie żołnierzy Armii Krajowej, WiN, NSZ i BCh. Wielu z nich poddawano brutalnym przesłuchaniom, torturom i egzekucjom wykonywanym już nie przez okupanta niemieckiego, lecz przez nowy aparat przemocy instalowany pod osłoną Armii Czerwonej.

W tym właśnie kontekście należy rozumieć nieobecność Mieczysława (III) Boduszyńskiego podczas przejęcia majątku w dniu 26 września 1944 roku. Nie była ona przypadkiem ani „uchylaniem się” od czynności administracyjnej, lecz reakcją człowieka funkcjonującego w rzeczywistości, w której oficerowie Armii Krajowej, ziemianie oraz osoby związane z Polskim Państwem Podziemnym znajdowali się już pod realnym zagrożeniem aresztowania przez NKWD i powstający aparat bezpieczeństwa. Trzeba przy tym pamiętać, czym był dzień 26 września 1944 roku – moment przejęcia majątku Chojno przez nową „władzę ludową”. Tego dnia Powstanie Warszawskie trwało już 57 dni. Warszawa konała pod gruzami, a na Mokotowie zapadała właśnie decyzja o ewakuacji dzielnicy kanałami. W chwili gdy w Chojnie sporządzano protokół przejęcia majątku, kilkaset kilometrów dalej dogorywało największe powstanie niepodległościowe okupowanej Europy.

W samym centrum tych wydarzeń znajdowała się również pozostała rodzina Boduszyńskich.

Siostra Mieczysława (III), Maria Boduszyńska, mieszkająca wówczas na stałe w Warszawie, brała czynny udział w Powstaniu Warszawskim jako sanitariuszka Wojskowej Służby Kobiet. Po upadku powstania przeszła przez Dulag 121 w Pruszkowie – niemiecki nazistowski obóz przejściowy utworzony po wybuchu powstania na terenie dawnych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego. Przez obóz ten przeszły setki tysięcy wypędzonych mieszkańców Warszawy. Wśród tłumu ludzi pozbawionych domów, rodzin i jakiejkolwiek pewności jutra znalazła się również ona. Z Pruszkowa udało jej się uciec wraz z Bolesławem Srockim – jednym z najważniejszych cywilnych współtwórców Polskiego Państwa Podziemnego, doradcą politycznym ZWZ i Armii Krajowej, duchowym mentorem środowiska „Zośki” i „Parasola”. Po wojnie Srocki ukrywał się właśnie w wynajmowanym przez Marię Boduszyńską mieszkaniu w Sopocie przy ulicy Sikorskiego 9 – już jako człowiek skazany przez nowy system na polityczne wymazanie.

Również Antoni („Antek”) Boduszyński pojawia się w relacjach dotyczących obozu w Pruszkowie. Według zachowanych zapisów pomagał osobom przebywającym w Dulagu 121 – oczekując tam na swoją żonę Annę Radziejowską primo voto Łubieńską miał doprowadzić do zwolnienia swojego kuzyna, Kordiana Tarasiewicza.

Wszystko to działo się prawie w tym samym czasie, gdy w Chojnie sporządzano urzędowy protokół tzw. „reformy rolnej”. Dlatego dokument przejęcia majątku nie jest wyłącznie aktem administracyjnym. Za jego chłodnym językiem kryje się równoległy dramat wojny, rozpadu państwa podziemnego, upadku Warszawy i ludzi zmuszonych do ukrywania się, ucieczki albo walki o przetrwanie w rzeczywistości, w której stary świat właśnie dogasał, a nowy rodził się pod osłoną sowieckiej przemocy.

Boduszyński – jako oficer rezerwy Wojska Polskiego, uczestnik wojny obronnej 1939 roku, a następnie komendant VI Rejonu AK Obwodu Lublin-Powiat pod pseudonimem „Gozdawa” – miał pełną świadomość, czym skończyć się mogło pozostanie na miejscu w swoim majątku po wejściu Sowietów.

Jego udana ucieczka z Chojna była więc nie tylko próbą ratowania własnego życia, ale również konsekwencją dalszej działalności konspiracyjnej prowadzonej po wrześniu 1944 roku, już przeciwko nowemu systemowi narzucanemu Polsce przez Związek Sowiecki. Warto przy tym doprecyzować, że Mieczysław (III) Boduszyński pozostawał w tym czasie wciąż w strukturach Armii Krajowej i wykonywał rozkazy obowiązujące w jego rejonie działania. Zgodnie z zarządzeniem Komendanta Obwodu 497/II Stanisława Piotrowskiego ps. „Jar” z 29 lipca 1944 roku, wyznaczono odprawę alarmową na dzień 27 września 1944 roku, a więc na dzień następujący bezpośrednio po przejęciu majątku w Chojnie. Oznacza to, że w chwili nacjonalizacji majątku 26 września 1944 roku Boduszyński nie był biernym obserwatorem wydarzeń, lecz funkcjonował jako oficer podziemnego państwa, pozostający w gotowości operacyjnej, związany rozkazem i podporządkowany strukturze wojskowej, która wciąż prowadziła działalność konspiracyjną na terenie zajętym już przez Armię Czerwoną i tworzoną w jej cieniu „władzę ludową”.

W świetle tych wydarzeń brak podpisu właściciela pod protokołem przejęcia przestaje być drobnym formalnym szczegółem. Staje się śladem czasu, w którym obecność przy rekwizycji własnego majątku mogła oznaczać aresztowanie, wywózkę albo śmierć. W tym sensie nie jest to już jedynie detal proceduralny, lecz wyraźny znak rzeczywistości, w której akt określany jako „reforma rolna” rozgrywał się równolegle z likwidowaniem struktur Polskiego Państwa Podziemnego, rozbrajaniem oddziałów Armii Krajowej i budową nowego systemu represji. Brak podpisu nie domyka więc dokumentu – przeciwnie, otwiera go na pełny kontekst epoki, w której milczenie właściciela było często skutkiem przymusu, nieobecności wymuszonej okolicznościami wojny i wejścia nowej władzy, a sama administracyjna czynność przejęcia stawała się elementem szerszego procesu przemocy politycznej i instytucjonalnej.

Warto przy tym podkreślić, że Mieczysław (III) Boduszyński nie był osobą drugoplanową. Potwierdza to Rozkaz Personalny Nr 2 z dnia 18 stycznia 1945 roku, na mocy którego Mieczysław Boduszyński ps. „Gozdawa”, oficer Armii Krajowej w stopniu podporucznika rezerwy piechoty z Obwodu 497/II, został przedstawiony do awansu Komendy Okręgowej 997 z prawem noszenia stopnia porucznika. Pod rozkazem podpisał się Komendant Obwodu, kapitan Borys Ogrodnik ps. „Rawita”.

Rozkaz personalny Nr 2, Lublin 18.01.1945 – Źródło IPN Warszawa © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Dokument ten stanowi istotne dopełnienie naszej historii. Pokazuje bowiem, że w czasie przejmowania majątku właściciel Dóbr Chojno pozostawał nadal czynnym oficerem Polskiego Państwa Podziemnego, funkcjonującym w realiach narastającej konspiracji przeciwko – tym razem komunistycznemu systemowi narzucanemu Polsce przez Związek Sowiecki. W tym świetle jego nieobecność podczas przejęcia majątku przestaje być jedynie epizodem administracyjnym. Staje się konsekwencją sytuacji, w której dalsza służba w strukturach podziemia niepodległościowego oraz pozostawanie na własnym posterunku oznaczały równocześnie konieczność ukrywania się przed nowym aparatem represji.

Postępująca degradacja części gospodarczej folwarku Dóbr Chojno

Zebrane dotąd materiały – protokoły przejęcia, wyrysy geodezyjne, zestawienia inwentarza oraz relacje dotyczące pierwszych miesięcy po 26 września 1944 roku – pozwalają uchwycić moment graniczny, w którym stabilny, funkcjonujący jeszcze organizm gospodarczy zostaje włączony w nowy „porządek” administracyjny. Jednak równie istotne, jak sam akt przejęcia, staje się to, co następuje bezpośrednio po nim – proces stopniowej, lecz wyraźnie przyspieszającej degradacji struktury gospodarczej. Dokumenty pokazują, że zmiana nie miała charakteru neutralnej reorganizacji. Rozpad następował etapami – poprzez rozdzielanie funkcji, przerywanie ciągłości zarządzania, zmianę odpowiedzialności i wreszcie rozproszenie materialnej substancji majątku. To, co wcześniej stanowiło spójny system produkcyjny, zaczęło funkcjonować jako zbiór odrębnych, coraz słabiej powiązanych elementów, pozbawionych jednolitego nadzoru i długofalowej perspektywy gospodarowania.

W kolejnych zapisach źródłowych coraz wyraźniej widoczny staje się proces erozji – zarówno w wymiarze technicznym, jak i organizacyjnym. Część infrastruktury przestaje być utrzymywana, sprzęt ulega zużyciu lub jest przenoszony, a pierwotna logika działania folwarku zostaje zastąpiona doraźnym zarządzaniem, podporządkowanym bieżącym decyzjom ideologicznym.

W tym ujęciu historia Dóbr Chojno po 1944 roku, w kontekście tzw. reformy rolnej, przestaje być jedynie opowieścią o przejęciu własności. Staje się zapisem stopniowego rozpadu systemu gospodarczego – gentrycide który jeszcze w momencie przejęcia funkcjonował jako pełny, samowystarczalny organizm produkcyjny.

Pismo Leona Podkowy – kierownika Ośrodka Kultury Rolnej w Chojnie, 04.04.1945 – Źródło: AP Chełm © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Pierwsze symptomy rozpadu organizmu gospodarczego

Jednym z najwcześniejszych dokumentów pozwalających uchwycić rzeczywisty stan majątku po jego przejęciu, jest pismo kolejnego administratora Ośrodka Kultury Rolnej utworzonego na bazie dawnych Dóbr Chojno. Jednostka ta, powołana po zakończonej 10 stycznia 1945 roku parcelacji majątku, otrzymała tzw. „resztówkę”, obejmującą obszar 24 ha, przeznaczony na potrzeby specjalistycznego nasiennictwa.

Decyzją Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie z dnia 23 lutego 1945 roku w miejsce Aleksandra Jaźwińskiego, funkcję administratora tego gospodarstwa objął Leon Podkowa. To właśnie jego korespondencja po raz pierwszy tak wyraźnie odsłania skalę gwałtownej degradacji majątku, jaka nastąpiła zaledwie kilka miesięcy po przejęciu Dóbr Chojno przez nowo instalowany aparat władzy ludowej. W swoim piśmie skierowanym do Izby Rolnej w Lublinie nowy administrator przedstawia sytuację, która – w jego własnym ujęciu – uniemożliwia rozpoczęcie normalnej działalności produkcyjnej. Już na samym wstępie wskazuje na zastany stan przejętego ośrodka, pisząc (zachowano pisownię oryginalną):

„ (…) Wymieniony ośrodek wraz z zabudowaniami przejąłem od poprzedniej administracji w dniu 10 marca 1945 r. w stanie, jak można nazwać O P Ł A K A N Y M, bo nie ma ani jednego konia, ani wozu ani też zboża na wyżywienie robotników, w ogóle w stanie niemożliwym do ruszenia z miejsca, prócz części ciężkiego inwentarza martwego (narzędzi rolniczych). Wszystko pozostałe rozdzielono przez komisję parcelacyjną pomiędzy służbę i  innych, którym przydzielono ziemię (…)”.

W dalszej części pisma Podkowa formułuje już nie opis, lecz bezpośredni apel o środki umożliwiające uruchomienie gospodarstwa. Prosi o pilne wsparcie finansowe i organizacyjne, wskazując m.in. na konieczność zakupu podstawowych narzędzi i zasobów:

„(…) uprzejmie proszę o najrychlejsze (choćby zaraz) udzielenie mi subwencji na zagospodarowanie wymienionego ośrodka, a mianowicie: na kupno 2-ch wozów (…) kupno 2 par uprzęży (…) wykupienie nasion i nawozów sztucznych (…) pensję 3-ch pracowników stałych (…) wynajęcie dniówek do robót w polu i ogrodzie (…) drobne wydatki: opał, remont narzędzi rolniczych (…) Razem: 65 600 zł (…)”.

Warto w tym miejscu przypomnieć sobie pełny wykaz inwentarza przejętego z majątkiem Dobra Chojno, widniejący w protokole z chwili jego przejęcia. Już sama struktura tego zestawienia pokazuje skalę problemu – gospodarstwo, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej funkcjonowało jako spójny organizm produkcyjny, nagle wymaga ponownego „uruchomienia” od poziomu najbardziej elementarnych środków pracy. Treść dokumentu tworzy wyraźną oś narracyjną – pomiędzy formalnym przejęciem majątku a próbą jego realnego uruchomienia pojawia się luka, którą wypełnia rozproszenie zasobów, brak infrastruktury roboczej oraz rozpad dotychczasowych relacji produkcyjnych. W języku administracyjnym określa się to jako zwykłe „trudności organizacyjne”, jednak w treści źródeł widać coś znacznie bardziej zasadniczego – utratę ciągłości funkcjonowania gospodarstwa jako całości.

Administracja rozpadu

Zachowane dokumenty z drugiej połowy 1945 i początku 1946 roku pozwalają prześledzić kolejne etapy następującej degradacji dawnego organizmu gospodarczego Dóbr Chojno – już nie w wymiarze symbolicznym, lecz administracyjnym, ekonomicznym i personalnym. Wiemy już, że mimo katastrofalnego stanu gospodarstwa Leon Podkowa zdołał uruchomić gorzelnię 17 maja 1945 roku, o czym wspominaliśmy w poprzedniej odsłonie wystawy. Sam fakt ponownego uruchomienia zakładu pokazuje, że w pierwszych miesiącach po przejęciu majątku próbowano jeszcze utrzymać resztki dawnej infrastruktury produkcyjnej. Był to jednak wysiłek podejmowany w warunkach postępującego rozpadu całego systemu gospodarczego folwarku.

Od samego początku nowa władza ludowa próbowała narzucić dawnym majątkom swoje kierunki produkcji rolnej. Świadczy o tym telefonogram z dnia 7 maja 1945 roku podpisany przez prezesa Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego (WUZ) w Lublinie, inż. E. Bialskiego [zastąpił on pierwszego prezesa WUZ mgr. prawa Edwarda Grudzińskiego powołanego z końcem sierpnia 1944 r., by następnie zostać zastąpionym przez inż. Henryka Piątkowskiego], nakazujący: „Zaprojektować nasadzenie cykorii w Ośrodkach Kultury Rolnej Chełm 20 ha (…)”. Dokument ten precyzował również przydziały materiału siewnego oraz środków potrzebnych do realizacji planu oraz nawozu: „Na każdą plantację do odebrania w Lublinie ul. Mełżewska nr 4 – Suszarnia Cykorji Frank po 4,5 kg nasiona, po 1000 zł zaliczki na robociznę i po 2 m kalitu”.

Zaledwie tydzień później – 14 maja 1945 roku – Komisarz Ziemski Jan Rogowski z Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie przesłał do Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie szczegółowy plan podziału upraw cykorii pomiędzy poszczególne Ośrodki Kultury Rolnej. W wykazie znalazł się również Ośrodek Kultury Rolnej w Chojnie, któremu przydzielono 1 hektar uprawy. Pismo głosiło: „Stosownie do telefonogramu z dnia 7.V.45 r. w sprawie plantacji cykorii Powiatowy Urząd Ziemski w Chełmie przesyła wykaz rozdziału uprawy cykorii w Ośrodkach Kultury Rolnej tut. powiatu (…)”. Urząd podkreślał również, że: „w dniu 9.5. br. na zebraniu kierowników wydano polecenie uprawy cykorii w poszczególnych Ośrodkach (…) jak również udzielono instrukcji i pouczeń w powyższej sprawie”.

Na tle tych urzędowych planów i administracyjnych założeń szczególnie wymowne pozostaje pismo samego Leona Podkowy z dnia 3 czerwca 1945 roku, skierowane do Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie. Administrator odpowiadał w nim krótko i rzeczowo:

„Na drugostronne zarządzenie uprzejmie donoszę, że plantacji korzeni cykorii wykonać nie mogę z następujących powodów: Brak nawozów, obornika, bo była służba zabrała. Nie posiadam odpowiednio przygotowanej gleby. Brak siły pociągowej – koni.”

W tych kilku zdaniach zawiera się właściwie cały obraz sytuacji panującej w dawnym majątku. Państwowa władza centralnie projektowała nowe kierunki produkcji, wydawała instrukcje, rozdzielała areały i planowała specjalistyczne uprawy mnożąc przy tym biurokratyczne etaty, podczas gdy na miejscu brakowało najbardziej podstawowych środków umożliwiających jakąkolwiek działalność gospodarczą.

Szczególnie wymownym świadectwem narastającego chaosu organizacyjnego i postępującej degradacji dawnego majątku jest dokument datowany na dzień 29 maja 1945 roku – protokół sporządzony i podpisany przez Leona Podkowę, zarządzającego Ośrodkiem Kultury Rolnej w Chojnie, oraz świadka zdarzenia Józefa Kalisza – byłego pracownika dniówkowego z majątku Chojno. Dokument ten odsłania już nie tylko problemy administracyjne czy braki inwentarza, ale wręcz rozpad elementarnych mechanizmów nadzoru nad produkcją i dystrybucją żywności. Z treści protokołu wynika, że do Zarządu Ośrodka Rolnego w Chojnie zgłosił się Józef Kalisz, syn Łukasza, lat 33, zamieszkały w folwarku Chojno, który pełnił służbę przy wydawaniu ziemniaków spod gorzelni przez Spółdzielnię Rolno-Handlową w Siedliszczu. W swym zeznaniu opisywał sytuację, która bardziej przypomina obraz rozpadu podstawowej organizacji gospodarczej niż funkcjonowanie kontrolowanego ośrodka rolnego:

„Po ziemniaki zgłaszało się na raz około 350-400 osób dziennie, pakując się na wierzch kopców (…) i każda osoba robiąc sobie w wierzchu kopca dziurę (…) wybierając potrzebną ilość sobie ziemniaków, depcząc i tratując pozostałe (…)”.

Szczególnie uderzający pozostaje dalszy fragment relacji:

„(…) większa część osób zwłaszcza ci którzy wybierali do worków wynosiła lub wywoziła na wszystkie strony bez wagi (…) przedstawiciel Spółdzielni mało zwracał uwagi (…)”.

Dokument ten posiada znacznie szersze znaczenie niż jedynie opis incydentu przy wydawaniu ziemniaków. Widzimy już rzeczywistość całkowicie odmienną. Nie chodzi wyłącznie o brak koni, narzędzi czy siły pociągowej, na które wcześniej skarżył się Leon Podkowa. Rozpadowi ulega sam mechanizm organizacji pracy i kontroli nad zasobami. Żywność – podstawowy element funkcjonowania gospodarstwa – wydawana jest w sposób chaotyczny, bez nadzoru, bez ważenia, przy biernej postawie przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za dystrybucję. W tym sensie protokół z 29 maja 1945 roku staje się jednym z najbardziej przejmujących świadectw gwałtownej degradacji dawnego organizmu gospodarczego Dóbr Chojno. Nie pokazuje już momentu przejęcia majątku, lecz konsekwencje tego procesu – sytuację, w której rozparcelowanie majątku, rozproszenie odpowiedzialności oraz brak kompetentnego zarządzania prowadzą do stopniowego rozpadu struktur, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej zapewniały ciągłość produkcji rolnej i bezpieczeństwo żywnościowe lokalnej społeczności.

Dokument datowany na dzień 22 października 1945 roku, który sygnował swym podpisem Jan Kość – Komisarz Ziemski, reprezentujący Ministerstwo Rolnictwa i Reform Rolnych Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Chełmie, ukazuje kolejny etap tego procesu. W piśmie skierowanym do kierownika Ośrodka Kultury Rolnej w Chojnie Leona Podkowy polecono włączyć do gospodarstwa i zagospodarować trzy opuszczone działki powstałe z parcelacji majątku Chojno, a które wcześniej otrzymali od władzy ludowej: Jan Jajus [były fornal z majątku Chojno], Aleksander Siadak [były fornal z majątku Chojno] oraz Rozalia Jajus. Łączna powierzchnia tych gruntów wynosiła 11,90 ha. Sam dokument odsłania znamienny paradoks całej reformy – ziemia rozparcelowana zaledwie kilka miesięcy wcześniej była porzucana i wymagała ponownego przejmowania i włączana, tym razem do utworzonego państwowego Ośrodka Kultury rolnej jakim była resztówka po byłym majątku. Proces przedstawiany propagandowo jako „uspołecznienie” i „sprawiedliwy podział” czy jako odpowiedź na panujący „głód ziemi”, bardzo szybko ujawniał własną ideologiczną niestabilność organizacyjną i gospodarczą.

[Kwestię samej parcelacji Dóbr Chojno, dalszych losów rozdzielonej ziemi oraz osób, które ją otrzymały, omówimy szerzej w kolejnych odsłonach wystawy.]

Jeszcze bardziej wymowny charakter ma dokument z dnia 13 listopada 1945 roku, sygnowany przez Prezesa Wydziału Funduszu Ziemi – inż. E. Bialskiego z Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie. Pismo skierowane do Leona Podkowy dotyczyło funkcjonowania samej gorzelni. Urząd informował administratora, że gorzelany tamtejszej gorzelni zgłosił brak wypłaty należnej ordynarii oraz pensji od 1 kwietnia 1945 roku. W odpowiedzi urząd przypominał administracji Ośrodka, że: „Gorzelnia jest jedną z komórek Ośrodka i stanowi z nim nierozerwalną całość (…)”. Dalej precyzyjnie wyliczano należności przysługujące gorzelanemu ob. Błażejewskiemu: „18 metrów zboża rocznie + 10% na przemiał i 200 zł miesięcznie gotówką”. Dokument ten pokazuje, że jeszcze pod koniec 1945 roku próbowano administracyjnie utrzymać elementarne funkcjonowanie dawnego zaplecza produkcyjnego majątku. Jednocześnie z treści pisma przebija chaos organizacyjny, brak środków i narastająca niewydolność nowego systemu zarządzania.

Kulminację tego procesu odsłania jednak dokument z dnia 12 lutego 1946 roku.

Komisarz Ziemski Jan Kość przesyła wówczas do Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie podanie i życiorys oraz odpis „świadectwa szkolnego” (sic!) obywatela Mieczysława Przybylskiego – osoby ubiegającej się o objęcie w administrację Ośrodka Kultury Rolnej w Chojnie. W piśmie Komisarz zaznacza równocześnie, że „poprzedni kierownik jest aresztowany”, a innych kandydatów na objęcie gospodarstwa brak.

To krótkie zdanie odsłania niezwykle wiele.

Po pierwsze – poprzedni administrator majątku, Leon Podkowa, znika z dokumentów nie dlatego, że zakończył pracę lub został odwołany, lecz dlatego, że został aresztowany. System, który kilka miesięcy wcześniej powierzył mu administrowanie gospodarstwem, równie łatwo eliminował własnych funkcjonariuszy.

Po drugie – szczególnie uderzający pozostaje zakres kompetencji nowego kandydata do zarządzania specjalistycznym gospodarstwem nasiennym. Do podania załączono bowiem nie dyplom uczelni rolniczej, nie świadectwa praktyki agronomicznej czy administracyjnej, lecz… „świadectwo szkolne”.

W tej drobnej kancelaryjnej wzmiance zawiera się być może jedna z najbardziej wymownych metafor całego procesu destrukcji. Jeszcze siedemnaście miesięcy wcześniej majątek funkcjonował jako złożony organizm gospodarczy wymagający wiedzy agronomicznej, hodowlanej, technicznej i administracyjnej. Tymczasem po serii parcelacji, grabieży wyposażenia, rozproszeniu inwentarza, chaosie organizacyjnym i aresztowaniu kolejnego administratora, zarządzanie resztką – 10% dawnego folwarku stanowi problem i zaczyna opierać się już nie na doświadczeniu i kompetencjach, lecz na doraźnym poszukiwaniu kogokolwiek, kto zechce objąć opuszczony ośrodek. Degradacji ulegała więc nie tylko materialna substancja majątku, lecz również sama struktura wiedzy, odpowiedzialności i ciągłości zarządzania. W miejsce dawnego systemu gospodarczego, w niespełna półtora roku, pojawiał się mechanizm prowizoryczny – oparty na brakach kadrowych, przypadkowości i narastającej destabilizacji.

Reforma, która naprawiała skutki własnej destrukcji

W tym miejscu pojawia się zjawisko, które z perspektywy czasu można określić jako jeden z charakterystycznych mechanizmów narzuconego po 1944 roku systemu komunistycznego. Aparat administracyjny usiłował nieustannie „naprawiać” problemy, które sam wcześniej wytwarzał. Reforma poganiała kolejną reformę, następowały kolejne reorganizacje, zmiany nazw instytucji oraz przekształcenia struktur zarządzających przejętą ziemią – jakby sama zmiana administracyjnego szyldu mogła odwrócić skutki wcześniejszego chaosu, dezorganizacji i rozpadu dawnego organizmu gospodarczego. Szczególnie dobrze widać to w dokumencie datowanym na dzień 2 sierpnia 1946 roku – kolejnym „Protokole zdawczo-odbiorczym” przejęcia „resztówki” majątku Chojno, tym razem sporządzonym pomiędzy przedstawicielem Zarządu Państwowych Nieruchomości Ziemskich, jako strony przejmującej, reprezentowanej przez Józefa Mazura, a Wojewódzkim Urzędem Ziemskim w Lublinie, jako zdającym, w imieniu którego występował Roman Łuczaj – Naczelnik Wydziału Funduszu Ziemi.

Sam dokument pokazuje kolejny etap administracyjnych przekształceń majątku. Dawna „resztówka” po rozparcelowanych Dobrach Chojno zostaje bowiem przekazana pod zarząd nowej instytucji państwowej – Zarządowi Państwowych Nieruchomości Ziemskich. Zmieniają się nazwy urzędów, struktury organizacyjne i formalni administratorzy, jednak rzeczywisty stan gospodarstwa pozostaje świadectwem postępującej degradacji. Z protokołu wynika, że tzw. resztówka po rozparcelowanym majątku Chojno obejmowała obszar 35,09 ha, w tym 28,12 ha gruntów ornych, 4,09 ha innych gruntów oraz park wraz z pałacem o powierzchni 2,88 ha. Najbardziej wymowna pozostaje jednak ogólna charakterystyka stanu gospodarstwa i upraw. W dokumencie zapisano:

„Stan zasiewów w ogólnej charakterystyce jest następujący – żyto słabe, pszenica słaba, owies średni, jęczmień średni, wyka na zielonkę kwalifikuje się jako nawóz zielony, gryka wobec późnego siewu kwalifikuje się do przeorania, kartofle średnie (…)”.

Już sam język tego opisu pokazuje skalę regresu gospodarczego. Jeszcze dwa lata wcześniej majątek funkcjonował jako wysoko zorganizowany folwark dysponujący pełnym zapleczem produkcyjnym, inwentarzem, magazynami i wyspecjalizowaną infrastrukturą. Tymczasem latem 1946 roku dokument urzędowy opisuje przede wszystkim uprawy słabe, opóźnione lub nadające się do likwidacji. Protokół zawiera również opis stanu zabudowań folwarcznych dodając, że: „(…) w majątku znajduje się gorzelnia (…)”. Jednak dalsze zapisy odsłaniają już obraz postępującej ruiny:

„Poza tym stwierdzono, że: budynki gospodarcze jak stodoła – 3/4 powierzchni dachu zdjęto, pozostały tylko mury i nadaje się jedynie na rozbiórkę – spichlerz wymaga remontu dachu przez dodanie nowej dachówki, którą burza zerwała (…) suszarnia chmielu wymaga remontu (…)”.

Dokument ten ma szczególne znaczenie, ponieważ pokazuje moment, w którym proces degradacji dawnego majątku przestaje być już jedynie skutkiem pierwszych miesięcy parcelacji i chaosu organizacyjnego. W 1946 roku mamy do czynienia z systemem, który próbuje utrzymać przejęte gospodarstwa poprzez kolejne reorganizacje administracyjne, lecz nie jest w stanie odtworzyć ani ich dawnej sprawności gospodarczej, ani materialnej substancji. Zmieniają się instytucje zarządzające, lecz rzeczywistość pozostaje ta sama – słabe plony, niszczejące budynki, prowizoryczne remonty i stopniowy rozpad infrastruktury dawnego folwarku. Z tego samego dnia zachowało się również niezwykle interesujące oświadczenie personalne, które pozwala uchwycić praktyczny wymiar kolejnej reorganizacji administracyjnej majątku. Dokument ten pokazuje bowiem, że wraz z przejmowaniem dawnych majątków ziemskich przez Zarząd Państwowych Nieruchomości Ziemskich następowało nie tylko formalne przekazywanie gruntów i zabudowań, ale również przenoszenie personelu pomiędzy kolejnymi instytucjami nowego systemu zarządzania. W treści dokumentu czytamy:

„W związku z przejmowaniem majątków ziemskich przez Zarząd Państwowych Nieruchomości Ziemskich od Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego w Lublinie z dniem 2 sierpnia 1946 r. przestałem być pracownikiem Wojewódzkiego Urzędu Ziemskiego i jednocześnie przyjmuję do wiadomości, że z tym samym dniem zostaję przyjęty do służby w przedsiębiorstwie Zarząd Państwowych Nieruchomości Ziemskich w charakterze Administratora w majątku Chojno pow. Chełm na okres próbny tj. do dnia 30 września 1946 roku”.

Pod dokumentem podpisał się Jan Marczak, lat 32.

Oświadczenie to ma znaczenie wykraczające poza zwykłą formalność kadrową. Pokazuje ono bowiem charakterystyczną dla pierwszych lat powojennych płynność struktur organizacyjnych i prowizoryczność samego systemu zarządzania przejętymi majątkami. Administratorzy i pracownicy byli przenoszeni pomiędzy kolejnymi urzędami oraz nowo tworzonymi instytucjami państwowymi, które przejmowały kompetencje swoich poprzedników. Zmieniały się nazwy, pieczęcie i podległość administracyjna, jednak rzeczywiste problemy gospodarstw pozostawały nierozwiązane. Szczególnie znamienne pozostaje również to, jak skromna była wówczas obsada personalna dawnego folwarku. Obok Jana Marczaka na stałe zatrudniony był jedynie Jan Sokołowski, fornal, lat 33.

Tę radykalną zmianę najpełniej dokumentuje zachowany załącznik nr 2 do protokołu nacjonalizacji Dóbr Chojno z dnia 26 września 1944 roku – lista ordynariuszy i pracowników dniówkowych majątku, stanowiąca urzędowy zapis jego struktury społecznej i gospodarczej w chwili przejęcia. Załącznik stanowi zestawienie osób związanych z funkcjonowaniem majątku w jego końcowym okresie działalności. Dokument obejmuje dwie odrębne kategorie: listę ordynariuszy oraz listę pracowników dniówkowych.

Ordynariusze byli pracownikami stałymi – związanymi z majątkiem w sposób trwały, często mieszkającymi na jego terenie, wykonującymi regularne obowiązki gospodarcze i stanowiącymi podstawową siłę roboczą folwarku. Pracownicy dniówkowi natomiast zatrudniani byli sezonowo lub doraźnie, otrzymując wynagrodzenie za konkretne dni pracy, bez stałego związku z gospodarstwem.

Zestawienie to ukazuje więc nie tylko strukturę zatrudnienia, ale również społeczny mikroświat majątku ziemskiego – uporządkowany system zależności pracy stałej i dorywczej, który umożliwiał jego codzienne funkcjonowanie aż do momentu przejęcia. Dokument, będący częścią protokołu nacjonalizacyjnego, utrwala ten układ już w chwili jego administracyjnego zamknięcia. W kolejnych latach wyraźnie zmienia się bowiem sama struktura zarządzania dawnym majątkiem – rozrasta się aparat centralnej administracji i biurokracji nadzorującej przejęte dobra, podczas gdy stopniowo maleje liczba pracowników średniego i najniższego szczebla bezpośrednio związanych z pracą na roli i codziennym funkcjonowaniem gospodarstwa.

ZOBACZ wierną transkrypcję nazwisk osób zawartych w poniżej zaprezentowanym dokumencie ordynariuszy i pracowników dniówkowych majątku Chojno (załącznik nr 2 do protokołu z dnia 26 września 1944 r.)

LISTA ORDYNARIUSZY MAJĄTKU CHOJNO:

  • Jaźwiński Aleksander – administrator
  • Wojciechowski Wojciech – rządca
  • Komorowski Aleksander – karbowy
  • Poliszuk Kazimierz – karbowy
  • Dudek Władysław – mechanik
  • Olszewski Michał – kowal
  • Jajos Józef – ogrodnik
  • Danio Stanisław – pastuch
  • Mielniczuk Franciszek – fornal (w wojsku)
  • Skolimowski Franciszek – Fornal (w wojsku)
  • Lewicki Feliks – fornal (w wojsku)
  • Jajos Jan – fornal
  • Szyszkowski Kazimierz – fornal
  • Fabjan Jan – stangret
  • Siadak Aleksander – fornal

LISTA PRACOWNIKÓW DNIÓWKOWYCH MAJĄTKU CHOJNO kategorii II:

  • Szyszkowska Bronisława
  • Mielniczuk Henryk
  • Jajos Zofia
  • Makarczuk Barbara
  • Sokołowska Zofia

LISTA PRACOWNIKÓW DNIÓWKOWYCH MAJĄTKU CHOJNO kategorii III:

  • Kawerski Kazimierz
  • Grobelny Józef
  • Zawada Andrzej
  • Przędziuk Władysław
  • Kalisz Łukasz
  • Kalisz Józef
  • Siadak Czesław
  • Olszewski Stanisław
  • Szczecina Marian
  • Kowalczyk Ludwik
  • Bubczyk Stanisław
  • Dudek Stanisław

Załącznik Nr 2 protokołu nacjonalizacji Dóbr Chojno, 26.09.1944 – Źródło: AP Lublin © Archiwum Cyfrowe BĄK+ORDYNACJA

Kolejny zachowany dokument – to „Sprawozdanie z doraźnej inspekcji majątku Chojno” z dnia 15 kwietnia 1947 roku, sporządzone przez Inspektora Okręgowego Józefa Mazura – ukazuje dalszy etap tego samego procesu – prowizoryczne podtrzymywanie resztek dawnego gospodarstwa przy jednoczesnym postępującym zużyciu infrastruktury oraz narastających trudnościach organizacyjnych. Inspekcja nie rejestruje już prób odbudowy większego organizmu gospodarczego ani szerszych planów produkcyjnych. Uwagę koncentrują wyłącznie najbardziej podstawowe kwestie techniczne, bieżące utrzymanie zabudowań oraz stan produkcji rolnej. W zakresie gospodarki rolnej odnotowano:

„Obsiewy jesienne 1946 r.: żyto 20 mórg, pszenica ozima 5 mórg. Żyto w 90% wymarzło, pszenica w 70% wymarzła. Na dzień lustracji zasiano 4 ha owsa, roli przygotowano pod zasiew jęczmienia 4 ha. Gleba jest bardzo zaperzona, administrator pod zasiewy starannie przygotowuje rolę – a mianowicie kultywuje, bronuje i zgrabia perz na kopki, wywozi z pola, a następnie sieje; na tę walkę z perzem zużywa dużo czasu i siły pociągowej”.

W dalszej części protokołu wskazano również stan zapasów magazynowych:

„Pszenicy ozimej 350 kg, żyta 400 kg, jęczmienia do siewu 660 kg, ziemniaki w kopcu (nieprzebrane) 2900 kg, słomy na paszę 5000 kg”.

Jednocześnie dokument odnotowuje istotne braki materiału siewnego i paszowego:

„Brak zboża do siewu: 500 kg pszenicy jarej, która była przydzielona majątkowi Stajne, a której administrator nie chciał wydać; 500 kg owsa, 25 kg rzepaku jarego, 250 kg wyki, 2000 kg kartofli. Brak owsa na paszę dla 6 koni – zapotrzebowanie na paszę dla koni uwidocznione w preliminarzu”.

Dopiero w zestawieniu tych danych ujawnia się rzeczywista skala ograniczeń, w jakich funkcjonowało gospodarstwo. Produkcja rolna miała charakter minimalny, w dużej mierze była niwelowana przez niedobory materiału siewnego, straty zimowe oraz niewystarczające zasiewy. Jednocześnie nawet podstawowe prace polowe wymagały dużego nakładu siły roboczej i pociągowej, co w warunkach chronicznych braków dodatkowo pogłębiało niewydolność całego systemu. W sprawozdaniu zapisano również:

„(…) należy koniecznie przeprowadzić remont dachu na budynku suszarni chmielu – brak tylko 500 szt. dachówek palonych (…)”.

Już sam charakter tej uwagi jest wymowny. W pierwszych miesiącach po przejęciu majątku dokumentacja dotyczyła jeszcze organizacji produkcji rolnej, planów upraw specjalistycznych czy uruchamiania zakładów przetwórczych. W 1947 roku punkt ciężkości przesuwa się jednak na zdobycie kilkuset dachówek niezbędnych do zabezpieczenia niszczejącego budynku gospodarczego.

Sprawozdanie zawiera również pozornie drobną, lecz znaczącą obserwację dotyczącą sadu: „20 drzew owocowych uszkodziły zające (…)”.

Ten krótki zapis trafnie oddaje codzienność dawnego folwarku w kolejnej fazie jego degradacji. W dokumentach coraz rzadziej pojawiają się kwestie produkcji czy inwestycji, natomiast coraz częściej odnotowywane są bieżące zniszczenia oraz próby utrzymania resztek infrastruktury w stanie minimalnej używalności. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera powracający w źródłach problem braków dachówek. W kolejnych protokołach inspekcyjnych ich ubytki tłumaczono najczęściej działaniem czynników atmosferycznych i naturalnym zużyciem budynków. Powtarzalność tych zapisów oraz skala zjawiska wskazują jednak, że w warunkach ograniczonego nadzoru właścicielskiego i rozproszonej odpowiedzialności miało ono również bardziej praktyczny charakter. Brak stałej kontroli nad majątkiem sprzyjał nie tylko postępującej degradacji, lecz także systematycznemu, rozbiórkowemu pozyskiwaniu materiałów budowlanych. Znikanie elementów pokryć dachowych było często skutkiem celowego demontażu budynków w celu pozyskania dachówek – praktyki powszechnej na obszarach wiejskich. W efekcie rozpad dawnej infrastruktury miał nie tylko wymiar techniczny, ale również organizacyjny – był skutkiem braku realnego nadzoru nad przestrzenią formalnie pozostającą pod zarządem państwowym.

Od „resztówki” do gospodarstwa prowizorycznego – Chojno Nowe w latach 1950-1957

Dokumenty z lat 1950-1957 ukazują kolejny etap przekształceń dawnego majątku Dobra Chojno – już nie jako funkcjonującego folwarku czy nawet Ośrodka Kultury Rolnej, lecz jako stopniowo degradowanej „resztówki”, podporządkowanej kolejnym reorganizacjom administracyjnym państwowego rolnictwa.

4 maja 1950 roku Komisja Powiatowa w Chełmie, powołana na podstawie zarządzenia Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych z 16 stycznia 1950 roku oraz uchwały Rady Ministrów z 22 grudnia 1949 roku dotyczącej planu „właściwego zagospodarowania resztówek”, dokonała oględzin obiektu określanego już jako „Resztówka Chojno Nowe”. Komisji przewodniczył Tadeusz Rostecki – agronom powiatowy. W jej skład weszli również: Władysław Koziej jako przedstawiciel architekta powiatowego, Jan Nazaruk – przedstawiciel Powiatowego Związku Samopomocy Chłopskiej, należący jesienią 1939 roku do utworzonego w Siedliszczu „Komitetu Rewolucyjnego” witającego wkraczającą Armię Czerwoną, a po wojnie mianowany młodszym oficerem śledczym Sekcji Powiatowej Kontrwywiadu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Chełmie, Józef Skrzycki – przedstawiciel Powiatowej Rady Narodowej oraz Genowefa Łańcucka jako przedstawiciel użytkownika, tj. Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu.

Z protokołu wynika, że resztówka znajdująca się w użytkowaniu G.S. „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu, obejmowała powierzchnię 25,09 ha, w tym 11,12 ha gruntów ornych II klasy. Dokument szczegółowo opisywał również stan zabudowań. Większość budynków określono jako „kwalifikujące się do zabezpieczenia”, jednocześnie wskazując znaczny stopień ich zużycia oraz konieczność kosztownych remontów. Dom mieszkalny (stara rządcówka) kryty papą posiadał 35% zużycia, drugi budynek mieszkalny – dawny czworak – wymagał „ogólnego remontu”. Jeszcze gorszy stan przedstawiały zabudowania gospodarcze: szopa posiadała 60% zużycia, podobnie chlewnia i jedna z obór. W niemal każdym przypadku jako główną przyczynę degradacji wskazywano zniszczone pokrycia dachowe.

Łączny koszt niezbędnych remontów wyliczono na kwotę 3,6 miliona ówczesnych złotych. Jednocześnie komisja odnotowała, że gorzelnia nadal funkcjonowała jako czynny zakład przemysłowy użytkowany przez tę samą Gminną Spółdzielnię „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu.

Szczególnie znamienny pozostaje jednak końcowy zapis protokołu: „Resztówka zagospodarowana w stopniu dobrym”.

Ta urzędowa formuła kontrastuje wyraźnie z rzeczywistym obrazem gospodarstwa wyłaniającym się z dokumentacji. W praktyce komisja opisywała obiekt wymagający niemal ciągłych zabezpieczeń i remontów, funkcjonujący już bardziej dzięki doraźnym naprawom niż stabilnej organizacji gospodarczej. Równocześnie pojawia się nowy kierunek polityki rolnej państwa. Komisja stwierdza bowiem, że po przeprowadzeniu remontów „resztówka nadaje się pod spółdzielnię produkcyjną”. Oznaczało to wpisanie dawnego majątku w kolejny etap komunistycznej przebudowy wsi – tym razem związany z próbami kolektywizacji rolnictwa.

Kolejny dokument, sporządzony 3 września 1953 roku przez komisję z udziałem Janiny Jankowskiej – Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie, Józefa Tomczyka – referenta produkcji resztówki Chojno Nowe, Jana Marczaka – kierownika resztówki oraz Anny [nazwisko nieczytelne] – członka Powiatowej Rady Narodowej, odsłania dalsze komplikacje organizacyjne. Komisja przypominała, że resztówka została przekazana Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu przez były Urząd Ziemski w Chełmie na podstawie protokołu sporządzonego 4 maja 1950 roku przez komisję w składzie: Tadeusz Rostecki, Władysław Koziej, Jan Nazaruk, Józef Skrzycki oraz Genowefa Łańcucka. Jednocześnie jednak stwierdzono, że część zabudowań pozostaje poza faktyczną kontrolą użytkownika. Dawny czworak zajmowała nadal była służba folwarczna, której po reformie rolnej nadano ziemię z rozparcelowanego majątku. Co więcej, użytkowała ona również jedną z obór. Komisja nie była nawet w stanie jednoznacznie określić, czy budynki te powinny pozostawać w dyspozycji Gminnej Spółdzielni, czy zostać przekazane Prezydium Gminnej Rady Narodowej w Siedliszczu. Dokument ten dobrze pokazuje narastający chaos własnościowy i organizacyjny charakterystyczny dla pierwszej dekady po tzw. reformie rolnej. Formalnie państwowe instytucje przejmowały i przekazywały kolejne nieruchomości, jednak rzeczywisty stan użytkowania często rozmijał się z zapisami administracyjnymi.

3 czerwca 1954 roku sporządzono kolejny protokół – tym razem dotyczący odbioru robót remontowych prowadzonych w resztówce Chojno Nowe. Dokument sporządzono przy udziale Eugenii Szczepańskiej – przedstawicielki Referatu Państwowego Funduszu Ziemi, przedstawiciela Referatu Budownictwa Wiejskiego [nazwisko nieczytelne], prezesa Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu [nazwisko nieczytelne] oraz drugiego członka zarządu [nazwisko nieczytelne].

W protokole szczegółowo wyliczano kolejne koszty odbudowy i remontów: obory na kwotę 228 138,02 zł, remont kapitalny budynku inwentarskiego na kwotę 10 331,38 zł, remont spichlerza na kwotę 14 319,22 zł oraz suszarni chmielu na kwotę 6 250, zł. Całość finansowana była z kredytów Państwowego Funduszu Ziemi. Dokument pokazuje charakterystyczny mechanizm funkcjonowania gospodarki państwowej tego okresu – nieustanne remontowanie i zabezpieczanie infrastruktury, która od lat znajdowała się w stanie postępującej degradacji. Jednocześnie administracja nakładała na Gminną Spółdzielnię kolejne obowiązki organizacyjne – od zawierania umów z prywatnymi wykonawcami po samodzielne zdobywanie materiałów budowlanych. Dokumentacja projektowo-kosztorysowa przygotowana przez Centralne Biuro Projektowe Budownictwa Wiejskiego w Lublinie została przekazana zarządowi Gminnej Spółdzielni wraz z odpowiedzialnością za natychmiastowe rozpoczęcie robót.

29 grudnia 1954 roku zawarto formalną umowę dzierżawną: (…) pomiędzy Kierownikiem Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie ob. [nazwisko nieczytelne] Kazimierzem działającym na rzecz Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu, na podstawie pełnomocnictwa z dnia [brak daty], działającym w imieniu i na rzecz Skarbu Państwa z ramienia Ministerstwa Rolnictwa – Państwowego Funduszu Ziemi – w dalszym ciągu niniejszej umowy „państwowym Funduszem Ziemi” zwanym i Prezesem Gminnej Spółdzielni Siedliszcze, mieszkanie prawne obierającym w Chojno Nowe gm. Siedliszcze, w dalszym ciągu niniejszej umowy „Dzierżawcą” zwanym (…).

Analiza treści powyższej umowy dzierżawnej z 29 grudnia 1954 roku prowadzi do interesującej obserwacji dotyczącej sposobu funkcjonowania lokalnej administracji i instytucji gospodarczych okresu stalinowskiego. Dokument sporządzono pomiędzy przedstawicielem Skarbu Państwa działającym z ramienia Państwowego Funduszu Ziemi a Gminną Spółdzielnią „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu. Jednak zestawienie treści umowy z podpisami złożonymi pod dokumentem sugeruje, że tę samą osobę – ob. Kazimierza [nazwisko nieczytelne] – można identyfikować zarówno jako reprezentanta strony wydzierżawiającej, jak i strony dzierżawiącej.

Jeżeli interpretacja ta jest prawidłowa, dokument ukazuje charakterystyczne dla epoki zatarcie granic pomiędzy administracją państwową a podporządkowanymi jej strukturami gospodarczymi. Formalnie występowały tu dwa odrębne podmioty prawne, w praktyce jednak mogły być one reprezentowane przez tę samą osobę funkcjonującą jednocześnie w obrębie lokalnego aparatu państwowego i spółdzielczego.

W rezultacie umowa, która w sensie formalnym miała regulować relację pomiędzy Skarbem Państwa a dzierżawcą, nabiera cech dokumentu odzwierciedlającego wewnętrzny obieg decyzji w ramach jednego systemu administracyjno-gospodarczego.

Umowa obejmowała gospodarstwo rolne już o umniejszonej powierzchni 17,09 ha. Ustalenie czynszu dzierżawnego na poziomie równowartości 1 kwintala żyta z hektara rocznie wskazuje na relatywnie niską wartość. Jednocześnie sam dokument ujawnia trudną sytuację ekonomiczną przejmowanej nieruchomości, przewidując możliwość rozłożenia na raty zaległości czynszowych powstałych w związku z wcześniejszym okresem użytkowania gruntu. Zapis ten sugeruje, że nieruchomość mogła być wykorzystywana jeszcze przed formalnym zawarciem umowy dzierżawy, a więc w warunkach nie do końca uregulowanego statusu prawnego. Innymi słowy, dokument odzwierciedla sytuację, w której faktyczne użytkowanie poprzedzało formalizację stosunku dzierżawnego, a powstałe w tym czasie zobowiązania finansowe zostały włączone do późniejszego porozumienia.

18 marca 1956 roku sporządzono kolejny protokół zdawczo-odbiorczy tym razem przekazania resztówki przez Gminną Spółdzielnię władzom powiatowym. W imieniu G.S. „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu występowali: Edward Rysak, Stanisław Andruszak oraz główny księgowy Juliusz Hempel. Obecni byli również przedstawiciele Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni – Lucjan Piłat oraz kierownik gospodarstwa resztówki Stefan Bedliński. Ze strony władz państwowych resztówkę przejmowali Henryk Fuch – administrator Państwowego Funduszu Ziemi oraz Władysław Kistor – agronom Powiatowego Zarządu Rolnictwa.

Dokument ten stanowi jedno z najpełniejszych świadectw stanu dawnego majątku po ponad dekadzie od reformy rolnej. Resztówka obejmowała ponownie 23 ha, w tym 20,39 ha użytków rolnych. Jednocześnie odnotowano istnienie 5,30 ha chmielnika założonego przez Gminną Spółdzielnię w latach 1950-1955 z kredytów Banku Rolnego w Chełmie. Protokół szczegółowo opisywał stan zabudowań. Część budynków określano jako znajdujące się w stanie średnim lub dobrym po remontach, jednak inne nadawały się już wyłącznie do rozbiórki. Szczególnie wymowny pozostaje zapis dotyczący dawnego spichrza:

„Część spichrza została zawalona, materiał został użyty na wyremontowanie obory”.

To krótkie zdanie dobrze oddaje mechanizm funkcjonowania resztówki w tym okresie – utrzymanie jednych budynków odbywało się kosztem stopniowej likwidacji innych.

29 stycznia 1957 roku Kółko Rolnicze w Chojnie Nowym skierowało do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej – Wydziału Rolnictwa w Chełmie – pismo domagające się przekazania resztówki w swoje użytkowanie. Członkowie organizacji otwarcie krytykowali sposób zarządzania gospodarstwem: „Organizacja Kółka Rolniczego widząc nieumiejętną gospodarkę we wspomnianej Resztówce, powodującą szkody Państwa w postaci corocznych wysokich dopłat do tej gospodarki, pragną wziąć ją w swoje posiadanie”. Autorzy pisma stwierdzali również, że resztówka „nie spełnia swej roli jako Ośrodek Kultury Rolnej”.

Następny z zachowanych dokumentów – to relacja służbowa z 5 marca 1957 roku sporządzona została w obecności Henryka Fucha – przedstawiciela administracji Państwowego Funduszu Ziemi oraz Lucjana Piłata – przedstawiciela Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni. Komisja dokonała oględzin resztówki użytkowanej przez Gminną Spółdzielnię „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu. Dokument ponownie opisuje stan zabudowań gospodarczych, remonty obór, suszarni chmielu oraz budynków mieszkalnych. Powraca również charakterystyczny motyw wykorzystywania materiałów rozbiórkowych z zawalających się obiektów do ratowania innych części gospodarstwa.

Przekazanie „resztówki” Chojno Nowe szpitalowi w Abramowicach (1959)

6 lipca 1959 roku sporządzono protokół przekazania resztówki Chojno Nowe użytkowanej przez Gminną Spółdzielnię „Samopomoc Chłopska” w Siedliszczu Państwowemu Szpitalowi dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Abramowicach pod Lublinem. Dokument podpisano przy udziale przedstawicieli lokalnego aparatu spółdzielczego, administracji rolnej oraz instytucji państwowych odpowiedzialnych za zarządzanie przejętym majątkiem.

Stronę przekazującą reprezentowali: prezes GS Siedliszcze ob. Borys Zdzisław, wiceprezesi Zbigniew Marciniak i Stanisław Andruszak, Suchanek Tadeusz – przewodniczący Gminnej Rady Spółdzielczej, główny księgowy Juliusz Hempel oraz kierownik gospodarstwa Chojno Antoni Marciniak. Ze strony Państwowego Funduszu Ziemi występowali: p.o. kierownika PFZ ob. Dzikowski Medard, kierownik referatu urządzeń rolnych Roman Pracz oraz starszy inspektor inwestycji Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni Bronisław Ścigaj. Stronę przejmującą reprezentowali dyrektor administracyjno-finansowy szpitala Józef Stach oraz kierownik administracyjno-gospodarczy Władysław Skiba.

To zestawienie nazwisk i funkcji ma znaczenie szczególne. Pokazuje bowiem, że proces przejmowania, przekazywania i reorganizacji dawnych majątków ziemskich nie był anonimowym działaniem „systemu”, lecz odbywał się poprzez konkretne osoby tworzące lokalny aparat administracyjny i gospodarczy Polski Ludowej. Dokument ujawnia cały mechanizm instytucjonalny funkcjonujący wokół dawnego folwarku – sieć urzędników, działaczy spółdzielczych, inspektorów i administratorów zarządzających majątkiem już całkowicie oderwanym od swojego przedwojennego właściciela i historycznej funkcji.

Protokół jak zawsze szczegółowo opisuje stan gospodarstwa w chwili przekazania. Resztówka obejmowała 22,72 ha gruntów, z czego 21,12 ha znajdowało się pod uprawą. Znaczną część areału zajmował chmiel 5,54 hektarów plantacji zakładanych w latach 1950-1955 – obok żyta, pszenicy, jęczmienia, owsa, mieszanek zbożowych, ziemniaków, lucerny i esparcety. Dokument odnotowuje również, że cały areał został wcześniej obsiany przez GS Siedliszcze, co pokazuje, iż przekazanie następowało już w trakcie trwającego cyklu produkcyjnego.

Opis zabudowań odsłania jednocześnie postępujący proces degradacji dawnego folwarku. Chlewnia utraciła dach zerwany podczas burzy w 1959 roku i została uznana za niezdatną do użytkowania. Obora i stodoła zostały częściowo zniszczone po uderzeniu pioruna – pozostały jedynie fragmenty murów oraz część historycznego pokrycia dachowego – gontu. Obok tych zniszczeń protokół wspomina także o wcześniejszych remontach prowadzonych przez GS Siedliszcze: wymianie pokryć dachowych na eternit, który zastąpił ceramiczną dachówkę i blachę po kapitalnym remoncie magazynu zbożowego i suszarni chmielu przeprowadzonym w 1950 roku.

Dokument wymienia również inwentarz żywy – dwa konie robocze, krowy mleczne, jałówki, cielęta i dziewięć prosiąt – oraz istniejące zadłużenie gospodarstwa wobec Narodowego Banku Polskiego, wynoszące ponad 82 tysiące złotych kredytów inwestycyjnych. Wraz z majątkiem przekazywano także ludzi: kierownika gospodarstwa Antoniego Marciniaka, chmielarza Stanisława Miszczuka i robotnicę Irenę Marciniak, których szpital przejmował z zachowaniem ciągłości zatrudnienia.

Protokół ten dobrze pokazuje kolejny etap funkcjonowania dawnego folwarku. W ciągu kilkunastu lat majątek ziemski został całkowicie pozbawiony swojej pierwotnej funkcji społecznej i gospodarczej, przechodząc pomiędzy kolejnymi instytucjami państwowymi i spółdzielczymi. Szczególnie wymowny pozostaje sam fakt przekazania dawnej resztówki państwowemu szpitalowi psychiatrycznemu – symboliczny finał procesu, w którym dawny organizm ziemiański został sprowadzony do roli kolejnego zasobu administrowanego przez aparat państwowy Polski Ludowej.

Niecały rok później, 14 kwietnia 1960 roku w Chojnie Nowym sporządzono następny protokół z komisyjnych oględzin budynków gospodarczych należących już do Państwowego Szpitala w Abramowicach. W inspekcji uczestniczyli przedstawiciele lokalnej administracji architektonicznej i rolnej, reprezentanci Gromadzkiej Rady Narodowej, dyrekcji szpitala oraz kierownictwa gospodarstwa rolnego w Chojnie. W skład komisji weszli między innymi Józef Czepiel i Czesław Charamicz z Wydziału Architektury Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, Wiesława Machut z Wydziału Rolnego i Leśnego, Rudolf Sroka reprezentujący Gromadzką Radę Narodową w Chojnie Nowym, zastępca dyrektora szpitala Józef Stach, przedstawiciel dyrekcji Stanisław Kozak oraz kierownik gospodarstwa Bolesław Wnorowski. Dyrektorem szpitala był wówczas dr. Brennenstuhl Wiesław.

Dokument dobrze pokazuje stan dawnego folwarku kilkanaście lat po reformie rolnej i już po przejęciu majątku przez państwowy szpital psychiatryczny. Komisja nie zajmuje się już organizacją produkcji ani rozwojem gospodarstwa, lecz przede wszystkim oceną stopnia zniszczenia zabudowań i ustaleniem, które obiekty należy jeszcze remontować, a które przeznaczyć do rozbiórki.

Najwięcej uwagi poświęcono suszarni chmielu – jednemu z ważniejszych obiektów dawnego gospodarstwa. Odnotowano pęknięcia północnej ściany komory suszarniczej oraz konieczność reperacji murów z kamienia i cegły. Komisja zaleciła wykonanie nowych sit suszarniczych, uzupełnienie tynków, sprawdzenie przewodów dymowych i kanałów wentylacyjnych, naprawę obróbek blacharskich oraz całkowitą wymianę urządzeń paleniskowych. Szczególnie znamienny pozostaje zapis nakazujący „przeprowadzić remont i uruchomić komorę suszarniczą dotychczas nieeksploatowaną”, co pokazuje, że część infrastruktury pozostawała niewykorzystana mimo wcześniejszych inwestycji i remontów.

Jeszcze wyraźniej proces degradacji widoczny był w przypadku obory i stodoły. Komisja uznała, że jedynie zachodnią część budynku można zabezpieczyć i częściowo odbudować, natomiast część wschodnia „nie nadaje się do kapitalnego remontu” i powinna zostać rozebrana. Podobną decyzję podjęto wobec dawnej chlewni (zapewne była to tzw. chlewnia służby folwarcznej), określonej jako obiekt całkowicie niezdatny do odbudowy. W protokole zapisano wprost, że budynek należy rozebrać „ze względu na oszpecenie ośrodka”.

Charakterystyczny jest również stosunek komisji do przestrzeni dawnego założenia dworskiego. Drewniane XIX wieczne ryglowe budynki gospodarcze znajdujące się w pobliżu pawilonu szpitalnego – mieszczącego się w dawnym pałacu – uznano za niepożądane i zalecono ich przeniesienie poza bezpośrednie otoczenie szpitala. Komisja postawiła także wniosek o „odizolowanie ośrodka gospodarczego od szpitala przez wykonanie ogrodzenia”.

Protokół ten dobrze ukazuje proces stopniowego rozpadu dawnego organizmu folwarcznego i jego podporządkowania nowym funkcjom instytucjonalnym. Folwark nie stanowił już autonomicznego gospodarstwa, lecz techniczne zaplecze państwowego zakładu psychiatrycznego. Kolejne decyzje administracyjne dotyczyły już nie zachowania historycznej struktury majątku, ale jej dalszego upraszczania, rozbiórek i dostosowywania do bieżących potrzeb państwowej instytucji.

Znamienne pozostaje przy tym, że gorzelnia nadal funkcjonowała jako użytkowany i dochodowy element majątku, zachowujący względną samodzielność gospodarczą. Tymczasem pozostałe zabudowania dawnego folwarku – obory, chlewnie, stodoły i infrastruktura pomocnicza – coraz wyraźniej postrzegano już wyłącznie jako obciążenie: koszt utrzymania, problem techniczny albo materiał przeznaczony do rozbiórki. W praktyce oznaczało to stopniowe porzucanie całej historycznej struktury majątku wszędzie tam, gdzie nie przynosiła ona już bezpośredniej korzyści ekonomicznej lub użyteczności dla państwowej instytucji.

Nawet język dokumentu – chłodny, techniczny i całkowicie pozbawiony odniesień do historii miejsca – pokazuje, jak definitywnie zerwana została ciągłość z dawną funkcją i znaczeniem tego gospodarczego krajobrazu.

Decyzja o przekazaniu Resztówki szpitalowi psychiatrycznemu

Od sporządzenia komisyjnego protokołu oględzin zabudowań gospodarczych w Chojnie Nowym z dnia 14 kwietnia 1960 roku upłynęło niemal pięć lat, zanim władze państwowe formalnie uporządkowały status prawny całego majątku. Sam ten wieloletni okres prowizorycznego funkcjonowania dobrze pokazuje charakterystyczny dla systemu sposób zarządzania przejętymi dobrami ziemskimi – kolejne instytucje użytkowały i przekształcały majątek jeszcze przed ostatecznym administracyjnym uregulowaniem jego sytuacji.

Dopiero 6 lutego 1965 roku Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie wydało formalną decyzję o przekazaniu w zarząd i użytkowanie nieruchomości rolnej położonej w Chojnie Nowym na rzecz Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Lublinie. Dokument stanowi jeden z najbardziej wymownych przykładów administracyjnego przejęcia i ostatecznego podporządkowania dawnego majątku ziemskiego strukturze państwowej instytucji Polski Ludowej.

Decyzję podpisali sekretarz Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie Aleksander Dejneka oraz przewodniczący prezydium Wiesław Moskaluk. Wydano ją po rozpatrzeniu wniosku dyrekcji szpitala z 7 listopada 1964 roku, powołując się na przepisy regulujące przekazywanie nieruchomości pomiędzy jednostkami administracji państwowej. Już sam język dokumentu pokazuje charakterystyczny dla systemu sposób traktowania dawnych majątków ziemskich – nie jako historycznych założeń gospodarczych czy przestrzeni o określonej tożsamości kulturowej, lecz jako „nieruchomości rolnej” i „obiektu majątkowego” podlegającego administracyjnemu przesunięciu pomiędzy kolejnymi instytucjami państwa.

Przedmiotem decyzji było przekazanie około 36,66 hektara gruntów wraz z dawnym zespołem zabudowań folwarcznych. W dokumencie wymieniono „były pałac murowany z kamienia białego (opoka)”, budynki mieszkalne oraz spichlerz. Charakterystyczne jest jednak to, że opisy poszczególnych obiektów pojawiają się niemal wyłącznie w kontekście ich technicznego zużycia i postępującego rozpadu. Jeden z budynków mieszkalnych określono jako znajdujący się „w złym stanie (bez pokrycia dachu)”, natomiast komórkę gospodarczą opisano jako obiekt „w bardzo złym stanie, bez pokrycia dachu”.

Dokument pokazuje więc moment, w którym degradacja dawnego folwarku została już całkowicie znormalizowana przez język administracji. Brak dachów, zniszczenia murów czy postępujący rozpad zabudowań nie są traktowane jako sytuacja nadzwyczajna ani problem wymagający ratowania historycznego założenia. Stanowią jedynie element opisu technicznego przekazywanego majątku.

Szczególnie wymowne pozostaje również samo sformułowanie, że nieruchomość „stanowi własność Państwa i znajduje się w dyspozycji Państwowego Funduszu Ziemi”. W ciągu niespełna dwóch dekad dawny majątek ziemski został całkowicie wyjęty z wcześniejszego kontekstu społecznego i historycznego. Funkcjonował już wyłącznie jako zasób pozostający w obiegu administracyjnym państwa – przekazywany pomiędzy urzędami, funduszami i instytucjami zależnie od bieżących potrzeb systemu.

Próba przejęcia resztówki przez gorzelnię

23 lutego 1973 roku Wojewódzkie Zjednoczenie Państwowych Gospodarstw Rolnych w Lublinie skierowało pismo dotyczące dalszego losu gospodarstwa przyszpitalnego w Chojnie Nowym. Dokument pokazuje kolejny etap stopniowego rozpadu dawnego organizmu folwarcznego oraz jego podporządkowywania wyłącznie funkcjom uznawanym przez państwo za ekonomicznie użyteczne. W piśmie poinformowano, że Państwowy Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Chojnie Nowym jest zainteresowany przekazaniem gospodarstwa przyszpitalnego wraz z budynkami inwentarskimi i magazynowymi na rzecz gorzelni funkcjonującej w Chojnie Nowym. Wojewódzkie Zjednoczenie PGR zwracało się jednocześnie o wystąpienie do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Chełmie w celu formalnego przekazania tych składników majątkowych „w trwały zarząd i użytkowanie”.

Planowane przejęcie obejmowało około 20 hektarów gruntów ornych bezpośrednio przylegających do terenów gorzelni, a także zabudowania gospodarcze: chlewnię na 50 stanowisk, magazyn nawozów z garażami, obmurowane stodoły, magazyn zboża i pasz oraz ogrodzenia budynków. Dokument przewidywał adaptację przejętych obiektów na potrzeby opasu byczków przeznaczonych na eksport.

Pismo to dobrze pokazuje logikę funkcjonowania państwowej gospodarki wobec dawnych majątków ziemskich w latach siedemdziesiątych. Zachowywano i rozwijano wyłącznie te elementy infrastruktury, które mogły przynosić bezpośrednią korzyść ekonomiczną lub zostać włączone w system produkcji państwowych gospodarstw rolnych. Wszystkie pozostałe części dawnego założenia folwarcznego stopniowo traciły znaczenie i były przeznaczane do adaptacji, uproszczeń lub likwidacji.

Szczególnie wymowne pozostaje to, że gorzelnia ponownie staje się tutaj centralnym punktem całego układu gospodarczego. To właśnie wokół niej planowano skoncentrować dalsze użytkowanie gruntów i zabudowań. Dawny folwark nie funkcjonował już jako historyczna i przestrzenna całość, lecz jako zbiór pojedynczych składników majątkowych podporządkowanych bieżącej użyteczności ekonomicznej państwa. Nawet język dokumentu pozostaje całkowicie techniczny i produkcyjny. Budynki dawnego gospodarstwa nie są już opisywane jako element dziedzictwa miejsca czy historycznej struktury majątku, lecz jako „środki trwałe” możliwe do dalszego wykorzystania w systemie produkcji rolnej i eksportowej.

Pamięć rozebrana

Dziś po dawnym folwarku pozostały już tylko ruiny zabudowań ginące w krajobrazie. Trudno uwierzyć, że jeszcze przed 1944 rokiem funkcjonował tu rozbudowany organizm gospodarczy – z gorzelnią, spichlerzami, suszarniami, oborami i magazynami. Zachowane dokumenty pozwalają jednak prześledzić niemal dzień po dniu proces jego niszczenia: od przejęcia majątku, przez parcelację i rozproszenie wyposażenia, po lata prowizorycznych remontów, administracyjnego chaosu i stopniowego rozpadu całej struktury gospodarczej.

Skarb Państwa, który po reformie rolnej ogłosił się właścicielem Dóbr Chojno, nie występował tutaj w roli opiekuna ani kontynuatora. Celem nowego systemu nie było zachowanie tego świata, lecz jego trwałe usunięcie. Zniszczeniu miała ulec nie tylko własność ziemiaństwa, ale również sama pamięć o jego istnieniu: krajobraz, architektura, lokalna ciągłość społeczna i materialne ślady dawnego porządku. Powstawały kolejne urzędy, komisje i instytucje. Zmieniano nazwy, tworzono nowe zarządy, sporządzano protokoły, przyznawano kredyty i planowano reorganizacje. Lecz pod warstwą urzędowego języka krył się nie rozwój, lecz systematyczna degradacja. Znikały dachy. Rozbierano budynki, aby ratować inne. Zawalające się spichlerze stawały się magazynem materiału rozbiórkowego. Folwark, który przez pokolenia funkcjonował jako sprawny organizm gospodarczy, został sprowadzony do roli prowizorycznie podtrzymywanej „resztówki”.

Dlatego historia Dóbr Chojno nie jest wyłącznie historią jednego miejsca. Jest oskarżeniem. Świadectwem tego, jak w imię ideologii i narzuconego siłą systemu komunistycznego można było doprowadzić do zniszczenia całego świata społecznego, gospodarczego i kulturowego – świata, którego później nigdy nie odbudowano, ponieważ nie zamierzano go odbudować. W późniejszych dekadach, gdy pojawiała się kwestia reprywatyzacji i zwrotu przejętego majątku dawnym właścicielom lub ich spadkobiercom, w debacie publicznej przywoływano stanowisko przypisywane Bronisławowi Geremkowi, który w kontekście postulatów wysuwanych przez środowiska ziemiańskie miał stwierdzić – „to nie jest jego elektorat”. Formuła ta była interpretowana jako wyraz politycznego dystansu wobec problemu restytucji własności i grup, które się jej domagały. W praktyce oznaczała jednak coś więcej: ciągłość logiki politycznej, w której odpowiedzialność historyczna pozostawała podporządkowana interesowi ideologicznemu i bieżącej kalkulacji władzy.

To właśnie jest sens tej wystawy: „Gentrycide – Dziedzictwo wymazane. Jedno miejsce. Jedna historia. Ten sam proces”. Proces, w którym wraz z przejęciem majątków niszczono nie tylko ziemiańskie dwory i folwarki, lecz również pamięć, ciągłość kultury, lokalne więzi społeczne i materialne dziedzictwo polskiej prowincji.

Pozostałe w zasobach Urzędu Konserwatora tzw. Karty Ewidencyjne Zabytków Architektury i Budownictwa, sporządzone w 1994 roku przez Ośrodek Dokumentacji Zabytków w Warszawie, stanowią ostatni etap tego procesu. Zawarte w nich fotografie, rzuty i opisy dokumentują już nie dziedzictwo objęte ochroną, lecz materialne resztki świata wcześniej skazanego na stopniowy zanik. Państwo pozostawiło po sobie nie odbudowane dobra, ale archiwum własnej polityki destrukcji.

Dlatego materiały te należy odczytywać jako formę dokumentu dowodowego. Nie rejestrują one naturalnego kresu dawnego folwarku, lecz rezultat długotrwałego procesu politycznego i ideologicznego, który wystawa określa wprost mianem gentrycide.


← Zobacz poprzedni odcinek

CIĄG DALSZY NASTĄPI…